Advertisement
Strona główna
Dziewiąty grób, Stefan Ahnhem: recenzja
czwartek, 06 października 2016

Bez chwili wytchnienia

Kiedy jakiś czas temu czytałem „Ofiarę bez twarzy”, debiut Stefana Ahnhema, nie sądziłem, że autor w przyszłości zaskoczy mnie tak pozytywnie. Pierwsza powieść, chociaż udana, nie wybijała się ponad doskonale znany schemat i zawierała w sobie zbyt wiele oczywistości, by naprawdę zachwycić. Jej kontynuacja natomiast to znakomity THRILLER pełen mylnych tropów, świetnie poprowadzonej akcji i intrygujących zagadek, który potrafi zaskoczyć i przerazić.

ImageFabian Risk nie ma chwili spokoju. Relacje z żoną, które ostatnimi czasy nie należały do najlepszych, znów się ochłodziły, a problemy w domu przekładają się na problemy jego córki w szkole. Rysunki z domowych kłótni niepokoją nauczycielkę, ale niestety ta kwestia będzie musiała zaczekać. Fabian dostaje pilne wezwanie do Säpo, gdzie jemu i jego szefowi zostaje przedstawiona sprawa, którą trzeba się zająć. Szwedzki minister sprawiedliwości opuścił dom poselski, zmierzał do czekającego nań samochodu, ale nigdy do niego nie dotarł. Zniknął i nikt nie ma pojęcia, co zaszło.

Tymczasem młoda ciężarna Sofie zostaje uprowadzona ze szpitala, gdzie miała wykonywane badania, przez udających lekarzy ludzi. Czego chcą? Co ją czeka? Chyba wolałaby tego nie wiedzieć…

Co wspólnego z obiema sprawami ma śledcza z Kopenhagi, Dunja Hougaard, która prowadzi swoje dochodzenie? W scenerii zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia śledztwa jej i Fabiana przetną się, prowadząc do niespodziewanych wniosków.

Zacznę od minusów. Po pierwsze: zbrodniarz i motywacja (ciężko pisze się o takich kwestiach bez zdradzenia zbyt wiele) w oczach wielu mogą kuleć, mogą spotkać się z zarzutem „przekombinowania”. Podobnie jak akcja i mnogość wątków, niekiedy nadmierna. Poza tym Ahnhemowi zakradło się do powieści kilka błędów. Pytanie jednak: co z tego? Co z tego, skoro powieść czyta się znakomicie, jest napięcie, są świetne sceny, zagadka ciekawi, a całość została napisana w naprawdę znakomitym stylu? Właśnie!

„Dziewiąty grób” to rasowy, krwawy, ale bardzo przy tym bardzo klimatyczny thriller. Jest tu trochę uogólnień i klisz, ale twórczość autora ma coraz wyższy poziom. W efekcie dostajemy nie kolejny miałki dreszczowiec, jakich wiele na rynku, a pełnokrwistą, solidną lekturę wypełnioną sympatycznymi, ciekawymi postaciami. I oczywiście szybkim, czasami aż szaleńczym tempem prowadzenia akcji.

Cenicie thrillery? Lubicie spędzić kilka szarych jesiennych wieczorów z książką, której strony same się przekręcają i chcecie porcji mocnych wrażeń? Sięgnijcie koniecznie po „Dziewiąty grób”. A ja mam nadzieję, że część trzecia losów Fabiana szybko ujrzy światło dzienne, bo polubiłem ten cykl.

Michał Lipka

 

Dziewiąty grób
Stefan Ahnhem
Przekład: Ewa Wojciechowska
Wydawnictwo Marginesy
Warszawa 2016


Recenzja powieści "Ofiara bez twarzy"