Advertisement
Strona główna
Panika, Jeffery Deaver: recenzja
poniedziałek, 10 października 2016

Strach to potężna broń

Czytamy: Deaver, myślimy: pokręcona fabuła, częste zwroty akcji, wnikliwość opisów. I wszystko to znajdziemy w najnowszej powieści amerykańskiego pisarza, zatytułowanej „Panika”.

Image„Panika” to czwarta część cyklu, którego główną bohaterką jest Kathryn Dance: agentka Biura Śledczego Kalifornii (CBI), psycholog, której specjalizacją jest kinezyka – czyli czytanie z gestów, mimiki, reakcji… krótko mówiąc: ze wszystkich komunikatów niewerbalnych, które świadomie i nieświadomie wysyła człowiek. Agentka zostaje wysłana do klubu muzycznego Solitude Creek, gdzie doszło do tragedii – w ataku paniki, który wybuchł na wieść o rozprzestrzeniającym się pożarze, zginęło kilka osób. Ma tylko sprawdzić dokumenty ubezpieczeniowe, ale szybko orientuje się, że pożaru wcale nie było; ktoś celowo wywołał atak paniki. Dlaczego? I czy uderzy gdzieś jeszcze?

Jak wspomniałam, znajdziemy w „Panice” wszystkie charakterystyczne dla powieści Deavera elementy. Są tu więc liczne TWISTy, zmieniające nie tylko bieg akcji, ale i nasze postrzeganie postaci. Autor jak zwykle bawi się z czytelnikiem, próbującym samodzielnie dojść do prawdy, udowadniając mu (po raz kolejny!), że to nie takie proste. Jak zwykle też Deaver mocno zagłębia się w temat, którego dotyka powieść. W „Twoim cieniu” była to muzyka country, w „Magu” sztuka iluzji, a w „Haku” gry planszowe – tutaj zaś pisarz przybliża nam… strach. Widać, że ma sporą wiedzę, tym razem z dziedziny psychologii, i bardzo chętnie dzieli się nią z czytelnikami.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów: coraz bardziej lubię Kathryn Dance. Za tę jej zwyczajność (mimo nadzwyczajnych umiejętności), czyniącą ją całkowitym przeciwieństwem najsłynniejszego bohatera Deavera: Lincolna Rhyme’a. Rhyme –tetraplegik, kryminolog, który działa wspólnie ze swoją partnerką (na gruncie zawodowym i prywatnym) Amelią Sachs – wierzy w siłę faktów, które składają się na prawdę. Dance natomiast specjalizuje się w przesłuchaniach i czyta prawdę z elementów, które kryminologa nie przekonują. Rhyme i Sachs są niezwykłą parą, Dance natomiast… cóż, ma problemy uczuciowe i kłopoty z nastoletnimi dziećmi. Innymi słowy: kwintesencja zwyczajności. Życie osobiste tej bohaterki zostało w „Panice” przedstawione dokładnie, a jednak nienachalnie – Deaver idealnie wyważa proporcje, tak by dać czytelnikowi dobrze poznać występujące w powieści postaci, a jednocześnie nie zanudzić go obyczajową stroną historii. A wątek miłosny jest wręcz ujmujący. Do tego kwestia problemów Kathryn z dziećmi w pewnym momencie niesie równie dużo napięcia co pościg za przestępcą.

I jeszcze jedna postać, którą Deaver buduje z równą dokładnością co główną bohaterkę: Antioch March. To powieściowy czarny charakter, człowiek inteligentny, przebiegły, doskonały strateg, przestępca, którego bronią jest strach. On nie zabija sam – nie, to byłoby zbyt proste. March sięga głęboko, do ludzkich instynktów, budzi strach tak wielki, że ludzie są skłonni sami się zabić. Do samego końca nie wiemy, dlaczego to robi. I choć March ma w sobie jakąś dozę przesady, został przedstawiony tak wnikliwie, że ja tę postać kupuję, niezbyt dbając o jej wiarygodność. Jeffery Deaver po prostu stworzył kolejną charakterystyczną, mocną postać.

Akcja „Paniki” obejmuje zaledwie osiem dni, ale dzieje się tu mnóstwo. Fabuła jest rozbudowana, wydarzenia mocno ze sobą powiązane, a nieistotne z pozoru szczegóły okazują się mieć znaczenie. Ponadto Deaver lubuje się w szczegółach. Weźmy scenę, kiedy sprawca kradnie wóz: autor nie pisze po prostu, że Antioch „ukradł samochód, odpalając go za pomocą kabli” – każdy widział kiedyś w jakimś filmie sensacyjnym tego typu scenę i wie, że jak to wygląda. Nie, to dla Deavera zbyt proste. U niego ta scena wygląda następująco: wystarczyło wyjąć wiązkę stacyjki, złączyć ze sobą wszystko oprócz – w tym przypadku – niebieskiego przewodu. Wpiąć przełącznik, potem zetknąć niebieski przewód z połączonymi kablami (i od razu puścić, żeby nie zniszczyć rozrusznika). Następnie zdjąć osłonę z korpusu stacyjki i wyłamać bolec blokady kierownicy). Bardzo to wnikliwy opis, prawda? Ale trzeba dodać, że mimo tego skupienia na detalu powieść ani przez chwilę nie nuży.

Jedno tylko budzi moje zastrzeżenia. Otóż pod koniec powieści ciężar akcji przenosi się na kwestie osobiste dotyczące Kathryn Dance i nie wraca już do historii o panice. Nie to, że mam coś przeciwko opowieści o życiu agentki – jak już wspominałam, polubiłam tę bohaterkę i przyjemnie mi się ją poznawało. Brakło mi jednak jakiegoś ostatecznego zamknięcia historii. Ale mam nadzieję, że był to celowy zabieg i doczekamy się dalszego ciągu tej opowieści. Bo po raz kolejny Deaver nie rozczarowuje.

Ewa Dąbrowska


Panika
Jeffery Deaver
Przekład: Łukasz Praski
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2016

 

Portalowe Deaveriana:

Sylwetka Jeffery'ego Deavera

Śpiąca laleczka

Zegarmistrz
Lekcja jej śmierci
Mag
Hak
Twój cień

Pokój straceń
Październikowa lista

Wywiad z Jefferym Deaverem