Advertisement
Strona główna
Chciwość, Marta Guzowska: recenzja
środa, 19 października 2016

Diadem niezgody

Simona jest archeologiem, cenioną specjalistką od antycznej biżuterii. Jak sama o sobie mówi: najlepszą na świecie. Mało kto jednak wie, że jest też złodziejką dzieł sztuki. Ale jak to? – zapytacie. Odpowiedź jest prosta: zawodem archeologa można się pochwalić, ale utrzymać z niego – już nie bardzo.

ImageO jej kradzieżach nie usłyszymy w mediach. Są dopracowane w najmniejszym szczególe, a przygotowanie do nich trwa nieraz lata. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby Simona zawiodła. Jak nikt inny potrafi przeszukiwać magazyny wykopaliskowe, zawsze znajdzie to, czego szuka. Kiedy więc dostaje zlecenie na diadem Heleny z legendarnego skarbu Priama, ma świadomość, że to jej życiowa szansa. Nie może jednak przewidzieć, że porwany zostanie jej były partner ani że dostanie w pudełku jego palec. Nie wie też, że nie jest jedyną osobą, która pragnie diademu Heleny. Czy złodzieja może okraść inny złodziej?

Jeśli miałabym podać pierwsze skojarzenie związane z archeologią, najprawdopodobniej byłaby to nuda albo Indiana Jones. Marta Guzowska, z wykształcenia archeolog, w „Chciwości” odczarowuje ten zawód. Pokazuje, że można o nim pisać pasjonująco i lekko. Autorka skupia uwagę czytelnika zaraz po otworzeniu książki – jedenastoma regułami dobrej złodziejki. Z takim zbiorem zasad jeszcze się nie spotkałam! Prolog spełnia swoje zadanie i zaciekawia od samego początku, mnie wystarczyły trzy zdania. Jakby tego było mało, pierwszy rozdział zaczyna się od… złota. Okazuje się, że definicja najbardziej pożądanego kruszcu na świecie może być niebanalna, a w dodatku zapadająca w pamięć lepiej niż na szkolnych lekcjach chemii. A dalej jest już Simona…

Simona Brenner, której po prostu nie da się nie lubić. Mam wrażenie, że pasowałaby do powiedzenia, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Dla niej niemożliwe nie istnieje. To nietuzinkowa postać już ze względu na profesje, jakie wykonuje. Ma duże mniemanie o sobie, lubi się popisać wiedzą, ale to nie denerwuje, a wręcz cieszy, gdy w ten sposób daje popalić innym bohaterom. Jest też sprytna, cięta i ma ostry dowcip, który umila czytanie „Chciwości” i jest charakterystycznym elementem powieści. Uśmiech na twarzy gwarantowany. I to wiele, wiele razy.

„Chciwość” to THRILLER archeologiczny, nie brakuje więc w nim sytuacji trzymających w napięciu (okraszonych ironicznym poczuciem humoru głównej bohaterki), zwrotów akcji i… martwych ciał. Simona dużo podróżuje, ciągle się przemieszcza, co dynamizuje akcję. Moim zdaniem książka świetnie prezentowałaby się na wielkim ekranie: nie tylko ze względu na scenerię, wykopaliska, ale przede wszystkim pościgi, brawurowe ucieczki i silne emocje.

Gdy za pisanie o archeologii bierze się osoba w tym kierunku wykształcona, z wieloletnią praktyką, mamy okazję poznać ten zawód od podszewki. Czytałam więc o godzinach pracy w pełnym słońcu, w co najmniej czterdziestu stopniach Celsjusza. O klęczeniu na piasku i systematycznym, cierpliwym machaniu pędzelkiem. Gdy w świat archeologii wprowadza nas też pisarka, dostajemy ten temat pięknie opakowany, w ozdobnym papierze dobrej jakości, z kokardą na wierzchu. I gdy w końcu pociągniemy za tę zwiewną tasiemkę, przekonujemy się, że to najlepszy prezent. Nie mógłby być inny, skoro wręcza go nam laureatka Nagrody Wielkiego Kalibru (debiutancka „Ofiara Polikseny”), a „Chciwość” to jej czwarta z kolei książka i pierwsza niezwiązana z Mariem Yblem.

Izabela Lemke


Chciwość
Marta Guzowska
Wydawnictwo Burda Książki
Warszawa 2016