Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Zagadka Bourne'a, Eric van Lustbader: recenzja
Zagadka Bourne'a, Eric van Lustbader: recenzja
czwartek, 01 grudnia 2016

Dziedzictwo Ludluma

Kiedy w 1980 roku Robert Ludlum wydawał pierwszą z powieści o przygodach Jasona Bourne’a, chyba nie przypuszczał, że stanie się ona aż takim hitem, choć miał już na swoim koncie kilka bestsellerów, w branży literackiej tkwił od dekady, a jego nazwisko należało do znanych i lubianych. Kiedy umarł w 2001 roku, przygody Jasona Bourne’a były już od dawna zamknięte w trzech tomach, jednak popularność kinowej adaptacji, która wkrótce potem trafiła do kina, sprawiła, że seria doczekała się kontynuacji. I te kontynuacje ukazują się do dziś. Najnowsza, trzynasta już część, zabiera nas w sam środek bardzo aktualnych wydarzeń.

ImageW targanej kryzysem Rosji zaczyna dziać się coraz gorzej. I to nie tylko z samym krajem, który po aneksji Krymu pozostaje pod naciskiem nałożonych na niego sankcji. Człowiek udający Jasona Bourne’a morduje kapitana FSB Maksima Wanowa, zabierając mu monetę z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Jak się okazuje, Wanow na zlecenie Borysa Karpowa miał spotkać się z prawdziwym Bourne’em i przekazać właśnie tę monetę – koło ratunkowe na wypadek końca świata. Zabójca podszywa się więc pod swoją ofiarę i odwiedza Jasona, ale żaden z nich nie ma pojęcia, co kryje w sobie dawna waluta. Kiedy wkrótce, w dniu swego wesela, Karpow zostaje zabity, chociaż znajdował się w najlepiej strzeżonym miejscu świata, Bourne zaczyna śledztwo w sprawie spisku, jaki może zagrozić całemu światu.

Nie jestem fanem prozy Ludluma. Trylogia o Bournie jego autorstwa jest wprawdzie ciekawa i można w niej znaleźć rewelacyjne sceny, ale jest także rozwlekła, a zbyt szczegółowe podejście do kwestii politycznych potrafi znudzić. „Zagadka Bourne’a”, napisana przez kontynuatora spuścizny pisarza, popularnego, acz krytykowanego Erica Van Lustbadera, to powieść zupełnie inna. Już sam początek odbiega od tego, co tworzył Ludlum, i to nie zmienia się do finału. Jest inaczej, bardziej w stylu Dana Browna, ale wciąż pozostaje to kawał solidnej lektury dla miłośników szpiegowskich opowieści, w których czas ucieka jak szalony, a zagadki podsycają zainteresowanie.

Nie jest to oczywiście żadne arcydzieło, nie ma w tej książce głębi ani wyższych wartości, jest natomiast wartka akcja podana lekkim stylem. I są także odniesienia do współczesności, jak choćby wspomniana aneksja Krymu, ISIS czy targana konfliktami Syria. Lustbader stara się przy okazji zagrać na naszych lękach o to dokąd zmierza sytuacja na skraju Europy. I chociaż nie zawsze mu się to udaje, fani poprzednich tomów serii będą się dobrze bawić. A autor w tym czasie zapowiada kolejny tom, który już w przyszłym roku trafi na księgarskie półki.

Podsumowując: „Zagadka Bourne’a” to książka dla fanów serii i szpiegowskich opowieści. Inni czytelnicy nie mają tutaj raczej czego szukać, ale miłośnicy schematu odnajdą się w niej bardzo dobrze. Dlatego im mogę ją polecić z czystym sumieniem.

Michał Lipka


Zagadka Bourne'a

Eric van Lustbader
Wydawnictwo Burda Książki
Warszawa 2016


Recenzja "Tożsamości Bourne'a"