Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Istota zła, Luca D'Andrea: recenzja
Istota zła, Luca D'Andrea: recenzja
czwartek, 08 grudnia 2016

Szczyt szaleństwa

Zaczęło się od intrygującej okładki, która zwróciła moją uwagę. Potem był blurb z tyłu owej okładki, który tylko podsycił ciekawość. „Istota zła” zapowiadała się na solidną lekturę z dreszczykiem, w sam raz na ponure popołudnia. Szczególnie że szło za tym tyle pozytywnych opinii czytelników. I nie zawiodłem się: powieść D’Andrei okazała się świetną rozrywką dla pragnących mocnych wrażeń czytelników.

ImageSkute lodem góry. Śnieg. Osamotnienie. Mroźna pustka. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim szaleństwo. Bestia. Prawdziwa zgroza, przed którą nie ma ucieczki.

Jeremiasz Salinger jest filmowcem, który – wykorzystując rosnącą niechęć ludzi do hollywoodzkiej fikcji – wraz z przyjacielem zaczął kręcić filmy dokumentalne. Kiedy go poznajemy, znajduje się na lodowcu, bliski utarty zmysłów. A jeszcze całkiem niedawno wszystko zapowiadało się tak pięknie… Jeremiasz przyjechał z żoną i córką do Siebenhoch w Południowym Tyrolu, zostawiając za sobą Nowy Jork. Rodzinna wioska żony miała przynieść mu upragniony materiał do kolejnego filmu, tym razem prezentującego pracę ratowników górskich. Niestety, pewnego dnia doszło do wypadku, życie stracili wszyscy ratownicy, a Jeremiasz, choć żywy, wyszedł z tragedii załamany. Od tej pory, męczony przez ataki paniki i obsesje, stara się zająć czymś myśli i stłumić uczucia. Odskocznią staje się dla niego sprawa sprzed trzydziestu lat, którą postanawia wyjaśnić. W wąwozie Bletterbach doszło wówczas do okrutnej zbrodni, a jej sprawcy nigdy nie złapano. Czy Salinger ma szansę rozwikłać zagadkę? I czy zamiana jednej obsesji na inną może mu w czymkolwiek pomóc?

„Istota zła” sprawia wrażenie, jakby została napisana wyłącznie dla rozrywki czytelnika. Nie ma ciężkiego stylu, nie eksperymentuje na żadnym polu i trzyma się bezpiecznych rejonów literatury. Do akcji wprowadza od razu. Potem, kiedy poznajemy nieco przeszłość bohatera, następuje chwilowe rozprężenie. Następnie na scenę wkracza tragedia, później – złamana psychika oraz napięcie wywołane zagadką. Już do samego końca obcujemy z detektywistyczną historią, która ociera się o prawdziwą grozę. Wszystko to oczywiście podane w dość klasyczny, ale bardzo sprawny sposób. Powieść nie nuży ani przez chwilę, czyta się ją szybko i przyjemnie, a zagadka intryguje. Równie ciekawy okazuje się portret otaczających Jeremiasza ludzi i miejsc. I klimat całości: mroźna sceneria, obce tereny i nieprzyjazny świat – to zawsze sprawdza się znakomicie.

Jeśli zatem lubicie dobrze napisane THRILLERy, których fabuła graniczy z HORRORami, sięgnijcie koniecznie po tę powieść. „Istota zła” to książka, która przypadnie do gustu miłośnikom obu gatunków i zapewni wiele konkretnych wrażeń. A i pewnie zjedna sobie sympatię również innych odbiorców, bo to po prostu dobra książka.

Michał Lipka


Istota zła
Luca D'Andrea
Przekład: Stanisław Kasprzysiak
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2016