Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Carnivia. Rozgrzeszenie, Jonathan Holt: recenzja
Carnivia. Rozgrzeszenie, Jonathan Holt: recenzja
środa, 14 grudnia 2016

Pożegnanie z Carnivią

„Rozgrzeszenie” to zamknięcie trylogii Jonathana Holta, której akcja rozgrywa się w Wenecji. Recenzję pierwszej powieści, „Bluźnierstwa”, podsumowałam słowami: „Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejne części trylogii będą równie interesujące”. Nadzieje się spełniły, „Rozgrzeszenie” jest równie interesujące jak „Bluźnierstwo” i „Herezja”. A nawet bardziej. Mam wręcz wrażenie, że autor przedobrzył… O tym jednak za chwilę.

ImageTrylogia Holta ma trójkę głównych bohaterów: wenecką policjantkę Katerinę Tapo, geniusza-odludka Daniele Barbo oraz porucznik Holly Boland – wychowaną we Włoszech Amerykankę. Każde z nich jest bohaterem innej historii. Mamy więc prowadzone przez kapitan Kat Tapo śledztwo w sprawie wyrzuconych na brzeg morza okaleczonych zwłok mężczyzny. Ślady – tajemnicza maska na twarzy i okaleczenia ciała – wskazują, że miał on związek z masonerią. W tym samym czasie terroryści planują przeprowadzić atak, wykorzystując do tego stworzony przez Daniele Barbo portal carnivia.com, a Holly Boland próbuje odkryć tajemnicę z przeszłości własnego ojca. Wszystkie wątki, podobnie jak w poprzednich powieściach cyklu, dosyć szybko – i bardzo zgrabnie – łączą się w jedną opowieść.

Napisałam, że „Carnivia” ma troje głównych bohaterów, ale to nie do końca prawda; czwartym bohaterem jest tu bowiem sama Wenecja. Kraina mgieł i falujących odbić, zmiennych powierzchni i zwodniczych migotliwych zasad. Wieloznaczne, niemożliwe miasto, które wyśniło się do istnienia wbrew wszelkiemu rozsądkowi i logice. Niech was jednak nie zmyli ten poetycki wręcz opis: Wenecja rysowana przez Holta to nie jest turystyczne miasto, które chciałoby się po lekturze odwiedzić. Wydaje mi się, że pisarz odchodzi od wyznawanej przez większość autorów kryminałów zasady przedstawiania miejsc akcji tak, jakby pisało się przewodnik, nie powieść. Wenecja przedstawiana przez Jonathana Holta nie jest bowiem miejscem, które do siebie zachęca (nawet mimo pojawiających się często, bardzo smakowitych opisów lokalnego jedzenia). To brudne – dosłownie i w przenośni – miasto, przeżarte do cna korupcją. Dotyczy to zresztą nie tylko Wenecji, ale całych Włoch: wszędzie działają jakieś ukryte siły, a macki korupcji sięgają tak daleko w głąb zwykłego życia, że stały się praktycznie niewidzialne – to znaczy dopóki nie ścisnęły lekko i zwykłe życie nie rozpadało się na kawałki. Nic dziwnego, że ludzie nie próbowali nawet walczyć z tymi siłami, tylko przymykali oko albo wciągali rękę po swoją działkę. Dlatego właśnie jeden z bohaterów z rozgoryczeniem wyznaje: Mamy tylko prawo. Wobec korupcji, zorganizowanej przestępczości, knowań obcych mocarstw, polityków napychających sobie kieszenie, biurokratów, którym chodzi tylko o utrzymanie swoich emerytur, i rządów gorszych niż cała reszta razem wzięta… Prawo nie jest może doskonałe. Ale to wszystko, co nam pozostało. Jednak czy prawo wystarczy, by odkryć dietro, czyli leżącą gdzieś z tyłu, poza oficjalnymi wyjaśnieniami, ukrytą prawdę o wydarzeniach? A może bohaterzy są jak te gospodynie, które usiłują odgarnąć śnieg ze schodów, kiedy szaleje zamieć? O tych właśnie zmaganiach z fałszowaniem historii i próbach odkrycia zagrzebanej gdzieś głęboko prawdy jest „Carnivia. Rozgrzeszenie”.

Jak wspomniałam, Holt zgrabnie łączy wszystkie wątki, a historie opowiadane i przeżywane przez bohaterów składają się w logiczną całość. Przyznam jednak szczerze: mnie ta powieść trochę zmęczyła. Ale zdaję sobie sprawę z faktu, że wina leży nie po stronie autora, a moich lekturowych upodobań. Nie przepadam bowiem za teoriami spiskowymi, a tych w „Rozgrzeszeniu” nie brakuje. Już w pierwszej części trylogii mieliśmy tego przedsmak, tutaj jednak autor poszedł dalej. Korupcja, terroryści, wolnomularze, Watykan, CIA, cyberwojna, komuniści, afery finansowe… A to nie wszystko! „Carnivia. Rozgrzeszenie” jest niczym literacki rollercoaster i na pewno przypadnie do gustu miłośnikom szalonego tempa. Tym jednak, którzy na literackich wesołych miasteczkach preferują domy strachu, zalecam wybór innej lektury.

Ewa Dąbrowska

 
Carnivia. Rozgrzeszenie
Jonathan Holt
Przekład: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo Akurat
Warszawa 2016

Recenzja pierwszej części trylogii: "Carnivia. Bluźnierstwo"