Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Szumowiny, Jorn Lier Horst: recenzja
Szumowiny, Jorn Lier Horst: recenzja
piątek, 16 grudnia 2016

Bez pary

Nie codziennie morze wyrzuca na brzeg odciętą lewą stopę w bucie. A już zupełnie niespotykana jest sytuacja, gdy w odstępie kilku dni na plaży tych stóp przybywa – w różnych rozmiarach i w różnych modelach butów. Nie głowa, nie ręka, ale właśnie stopa, i to lewa – dlaczego? Pomysł autora tak mnie zaintrygował, że nie było innej opcji – musiałam przeczytać „Szumowiny”.

ImageAkcja powieści rozgrywa się w Stavern, małej nadmorskiej miejscowości, w której wszyscy się znają, a przynajmniej kojarzą z widzenia. Wkrótce usłyszą też o niej media, a jej nazwa długo nie zniknie z paska informacyjnego na ekranach telewizorów. Wszystko to za sprawą wypływających na piasek odciętych kończyn. Czy mają z tym związek zaginięcia osób z domu opieki społecznej, do których doszło przed rokiem? Jaką rolę odgrywa w tym organizacja stay-behind, na której trop wpadnie policja? Odpowiedzi znajdziecie w książce Jørna Liera Horsta.

To szósty tom z inspektorem Williamem Wistingiem, ale ani przez chwilę nie byłam zagubiona. Fabuła w małym stopniu dotyczy życia prywatnego głównego bohatera, dlatego bez obaw możemy zaburzyć chronologię czytania serii. Horst prowadzi równolegle dwie narracje: jedna z nich jest z punktu widzenia córki Wistinga, Line. Kobieta ma w planach kilka wywiadów z byłymi więźniami. Jest zdania, że kara pozbawienia wolności wcale nie przynosi spodziewanego efektu, to znaczy resocjalizacji. Przeciwnie, sprawia nawet, że osadzony staje się gorszym człowiekiem. Co powiedzą jej rozmówcy i do jakich dojdzie wniosków, tego oczywiście nie zdradzę. Sądzę jednak, że to ciekawe spostrzeżenie, nigdy bowiem nie myślałam o więzieniu w ten sposób. Dlatego z zainteresowaniem śledziłam dziennikarski wątek Line.

Śledztwo nie jest łatwe i policjanci działają trochę po omacku. Z każdym dniem zwiększa się też presja ze strony żądnych sensacji mediów, które zadają niewygodne pytania. Inspektor William Wisting musi się zmierzyć również z narastającym zmęczeniem i spadkiem energii, które utrudniają mu koncentrację. Na szczęście w komendzie nie brakuje chętnych do pracy, do pomocy zaangażowano także oceanografa. I to właśnie postać naukowca jest tu mocnym punktem i zarazem wyróżnikiem wśród współczesnych powieści kryminalnych. Oceanografia nie jest dziedziną powszechnie znaną, dlatego wprowadzenie jej do książki, nawet w tak małym zakresie, zdecydowanie jest zaletą.

Wprawiony czytelnik z łatwością domyśli się, że nieprzypadkowo Line Wisting wzięła na warsztat taki, a nie inny temat i jej wątek w końcu przetnie się ze śledztwem policji. Mimo tej przewidywalności „Szumowiny” to lektura przyjemna i wciągająca, a głównych bohaterów szybko polubiłam. Sympatię wzbudzał nawet policjant, który uwielbiał kamery i zdradzał mediom więcej, niż powinien.

Chciałabym zwrócić uwagę także na wiarygodność przedstawianych zdarzeń, od używanych sformułowań po detale – Jørn Lier Horst był szefem wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold, studiował też kryminologię, filozofię i psychologię. Z takim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym autor ma gotowe zaplecze do pisania powieści kryminalnych.

Izabela Lemke


Szumowiny
Jørn Lier Horst
Przekład: Milena Skoczko
Wydawnictwo Smak Słowa
Sopot 2016

 

Recenzje powieści Horsta: "Jaskiniowiec", "Poza sezonem", "Zagadka Salamandry" i "Zagadka Zegara Maltańskiego"