Advertisement
Strona główna
Paradoks, Igor Brejdygant: recenzja
środa, 21 grudnia 2016

Dobro czy prawo?

Igor Brejdygant jest asystentem reżysera i scenarzystą; napisał między innymi scenariusz do serialu kryminalnego „Paradoks” z 2012 roku. A niedawno zadebiutował jako pisarz… „Paradoksem”. Zbieżność tytułów nie jest oczywiście przypadkowa – powieść jest książkową wersją serialu, w którym główną rolę zagrał Bogusław Linda. Przyznaję, że ta kolejność (od serialu czy filmu do książki) nie do końca mi odpowiada, bo narzuca określoną wizję bohaterów. Tak jest właśnie w „Paradoksie” – jego główny bohater, inspektor Marek Kaszowski, już zawsze będzie miał dla mnie twarzy Lindy (inna rzecz, że ta twarz bardzo mu pasuje). Książka ma jednak tę przewagę nad serialem, że na ekranie nie możemy „wejść w głowy” bohaterów, możemy się co najwyżej domyślać ich motywacji. A w powieści mamy je jasno wyłożone, dzięki czemu poznajemy bohaterów bliżej. Choć oczywiście autor nie ujawnia wszystkiego…

ImageA o czym „Paradoks” jest? Pewnego dnia w Wydziale Zabójstw Komendy Stołecznej zjawia się podkomisarz Joanna Majewska, funkcjonariuszka Biura Służby Wewnętrznej. Została tu wysłana przez szefów, by przyjrzeć się sprawom prowadzonym przez inspektora Marka Kaszowskiego. A Kaszowski nie zawsze działa zgodnie z literą prawa i nakazami przełożonych…

 „Paradoks” to trochę „dwa w jednym”. Książka składa się bowiem z dwóch części. Pierwszą z nich można właściwie potraktować jak zbiór kryminalnych opowiadań. Niektóre są banalne (choćby ta z zabójstwem w Tworkach, w której dosyć łatwo domyślić się rozwiązania), inne zaskakują (na przykład śmierć tajniaka) lub wzruszają (historia śmierci w domu opieki) – ale wszystkie budzą ciekawość czytelnika i przybliżają mu realia pracy polskiej policji. Drugiej części książki bliżej natomiast – zarówno tematem, jak i tempem akcji – do powieści sensacyjnej. Tyle że w „Paradoksie” bardziej niż w klasycznej powieści sensacyjnej przywiązujemy się do bohaterów. Przede wszystkim dlatego, że w pierwszej części możemy bliżej ich poznać. Kaszowskiego – twardego gościa z zasadami, który wiele w życiu przeszedł i z którym trudno się współpracuje (tak, tak, ilu ich już było w kryminałach? A jednak jest w nim coś intrygującego); Młodego – jego partnera, który ma (jeszcze) mnóstwo zapału do pracy i wciąż nie stracił wiary w ludzi; wreszcie Joannę, dla której uczciwość jest najważniejsza (no, może zaraz po jej synu). Taki podział powieści wychodzi jej więc na dobre.

Tym, co od pierwszych stron wzbudziło moją aprobatę, jest narracja. Rewelacyjna! Z przeskokami w czasie i perspektywie, wymagająca skupienia, ale nie męcząca (bo wszystkie zmiany perspektywy autor zaznacza imieniem bohatera, który właśnie wychodzi na pierwszy plan). Typowe właśnie dla twórczości filmowej przeskoki narracyjne nie pozwalają czytelnikowi się nudzić i pozwalają przymknąć oko na drobne niedociągnięcia (choćby momentami zbyt „szkolny” styl czy niepotrzebne – ale na szczęście rzadkie – dopowiedzenia, które sprawiają wrażenie, że autor wątpi w inteligencję czytelnika; to trochę tak, jakby wyjaśniać komuś, dlaczego żart był śmieszny, mimo że ten go zrozumiał).

Od innych kryminałów odróżnia więc „Paradoks” liczba prowadzonych przez policjantów spraw, a także nie zawsze standardowe, niekiedy gorzkie ich zakończenia. Jeśli dodamy do tego całkiem udane sylwetki bohaterów, którzy niejednokrotnie udowadniają, że dobro czy sprawiedliwość nie zawsze są zgodne z prawem, otrzymamy wciągającą lekturę, o której z pewnością nie zapomnimy w godzinę po odłożeniu książki na półkę. Czego chcieć więcej?

Ewa Dąbrowska


Paradoks

Igor Brejdygant
Wydawnictwo Marginesy
Warszawa 2016