Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Czarna skrzynka, Michael Connelly: recenzja
Czarna skrzynka, Michael Connelly: recenzja
czwartek, 29 grudnia 2016

Królewna Śnieżka i czarna skrzynka

To już szesnasty tom przygód Harry’ego Boscha. Seria jest obecna na rynku od blisko ćwierć wieku, ale jej autor nie traci werwy. Widać to dobrze po „Czarnej skrzynce”, która ma całkiem niezłe pomysły i znakomicie poprowdzoną akcję – tę książkę po prostu dobrze się czyta.

ImageW roku 1992 w Los Angeles dochodzi do rozruchów. Brutalność policji wobec czarnoskórego obywatela i wyrok uniewinniający, jaki zapada w tej sprawie, staje się iskrą zapalną. Ludzie wychodzą na ulice, protestują, atakują… Pojawiają się szabrownicy, gangi też nie próżnują. Liczba ofiar osiągnęła już 50, robi się coraz bardziej niebezpiecznie, a policja, choć do akcji wezwane zostają wszystkie siły, nie jest w stanie wiele zrobić. W panującym chaosie funkcjonariusze mogą co najwyżej pospiesznie zebrać dowody na miejscach zabójstw, nie zaprzątając sobie głowy aresztowaniami. Czas na wszystko przyjdzie, kiedy uda się opanować sytuację. Wśród policjantów jest oczywiście także Harry Bosch, który zjawia się na miejscu zabójstwa duńskiej dziennikarki. Niestety pośpiech sprawia, że zbrodnia pozostaje niewyjaśniona…

Dwadzieścia lat później policja nie ma się najlepiej i dla poprawienia swojego wizerunku powraca do nierozwikłanych spraw sprzed lat. Bosch prosi o przydzielenie mu śledztwa w sprawie dziennikarki. Niestety wkrótce natyka się na mur ze strony przełożonych, ale nie byłby sobą, gdyby nie spróbował rozwiązać zagadki nawet wbrew wszystkim innym…

W tym napisanym z okazji dwudziestolecia swojego debiutu (a jednocześnie pierwszej powieści o Boschu) tomie Connelly powraca do samych początków, snując opowieść, która zadowoli fanów i spodoba się nowym czytelnikom. Zaczynając od tytułu (słowo „czerń” dość często pojawia się u tego autora), w którym pobrzmiewają echa pierwszej powieści („Czarne echo”), przez osadzenie części akcji w roku 1992 (czyli właśnie w roku debiutu), po drobiazgi w tekście, które wyłapią fani. Lubię takie puszczanie oka do czytelnika i lubię, kiedy autor, mimo niemałego już dorobku, wciąż się nie wypalił. A Connelly pod tym względem ma się naprawdę dobrze.

Poza tym autor jest naprawdę dobrym rzemieślnikiem, potrafi pisać, budować napięcie i zaskakiwać. Umie też stworzyć należytą atmosferę, a w „Czarnej skrzynce” czuć profesjonalizm i znajomość tematu. W dużej mierze jest to kwestia lat praktyki, ale nie zapominajmy, że Connelly był niegdyś dziennikarzem kryminalnym i temat zna od podszewki. Wszystko to razem wzięte sprawia, że „Skrzynkę…” czyta się naprawdę znakomicie, przyjemnie i ze sporą porcją wrażeń. Miłośnicy THRILLERów z pewnością będą zadowoleni.

Michał Lipka


Czarna skrzynka

Michael Connelly
Przekład: Andrzej Niewiadomski
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2016