Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Nie ma innej ciemności, Sarah Hilary: recenzja
Nie ma innej ciemności, Sarah Hilary: recenzja
czwartek, 05 stycznia 2017

Nie ma innej ciemności niż ta żyjąca w nas

Wyobraź sobie, że jesteś zamknięty w podziemnym bunkrze. Nie możesz z niego wyjść, krzyków nikt nie słyszy, brakuje ci wody i jedzenia, a pod twoją opieką jest małe dziecko. Co zrobisz? A co byś zrobił, gdybyś sam w takiej sytuacji miał zaledwie kilka lat?

ImageOd takiej właśnie przerażającej sceny rozpoczyna się powieść „Nie ma innej ciemności” Sarah Hilary. Brytyjska pisarka debiutowała powieścią „W obcej skórze”, w której czytelnicy mogli poznać Marnie Rome, londyńską panią detektyw z trudną przeszłością. Tym razem ona i jej partner, czarnoskóry gej Noah Jake, muszą zmierzyć się z bardzo trudną sprawą. Na nowo powstałym osiedlu zostaje odkryty stary bunkier, a w jego wnętrzu – ciała dwóch kilkuletnich chłopców, którzy zmarli z głodu. Kto zafundował dzieciom tak straszny los? Wyjaśnienia nie przynoszą kartoteki – chłopcy nie figurują w nich jako zaginieni. Dlaczego? Kim są? Odkrywanie prawdy będzie bolesne, nie tylko dla Rome i Jake’a.

Debiutancka powieść Hilary była swoistym studium przemocy, pokazującym, że zło to nie tylko morderca czający się z nożem w ciemnym zaułku. Zło może kryć się w każdym: koledze, siostrze, matce… Dokładnie to samo pisarka pokazuje w powieści „Nie ma innej ciemności”. Ponownie nie wprowadza bestialskiego seryjnego mordercy, który swoje ofiary morduje w wyrafinowany sposób. A mimo to (a może właśnie dzięki temu?) przeraża – bliskością zła, jego wszechobecnością.

Powieść „Nie ma innej ciemności” ma prostą strukturę: autorka przeplata rozdziały o prowadzonym śledztwie fragmentami pisanymi z perspektywy sprawcy. Choć ten początkowo ukrywa się w cieniu, dość szybko dowiadujemy się, kim jest i co sprawiło, że zrobił to, co zrobił. Autorka nie buduje więc napięcia przez zaskoczenie, bo tego w książce zbyt wiele nie znajdziemy. U niej napięcie tkwi w bohaterach i wynika z ich wewnętrznych rozterek. Pod tym względem „Nie ma innej ciemności” wpisuje się doskonale w ramy THRILLERa psychologicznego. A przy tym powieści Sarah Hilary realizują konwencję tzw. domestic NOIR, czyli, najkrócej rzecz ujmując, thrillerów pisanych przez kobiety i o kobietach, pokazujących najczęściej różne wersje przemocy domowej i wszelkie związane z nią aspekty. Bohaterowie powieści Hilary (również mężczyźni) są ofiarami – choć to słowo nie do wszystkich pasuje, bo zwykle kojarzy się z biernością, tymczasem większość próbuje walczyć ze swoim losem. Dotyczy to także Marnie Rome, która ponownie musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, i Noah Jake'a, który zmaga się z teraźniejszością. Tym, co wyróżnia postaci w powieści Hilary, jest ich niejednoznaczność. W pewnym momencie złapałam się na tym, że zabójcy dzieci po prostu współczuję, ofiara z kolei budzi mój niesmak… Innymi słowy: brytyjska pisarka umiejętnie przedstawia wszystkie odcienie człowieczeństwa.

„Nie ma innej ciemności” nie jest lekturą wybitną. Wyjaśnienie dla niektórych może być nieprzekonujące, innych zapewne odrzuci brak zaskoczeń (poza jednym TWISTem wszystko bowiem jest tu jasne – chyba że ktoś da się nabrać na jeden z najprostszych kryminalnych chwytów). Ja jednak nie potrafię przejść obok tej książki obojętnie. Porusza zbyt ważkie tematy, zbyt mocno zaangażowała mnie emocjonalnie, bym mogła tak po prostu o niej zapomnieć. I za tę właśnie umiejętność uderzenia w czytelnika, za ten bezgraniczny smutek, który we mnie wywołują – i za bezpretensjonalnych głównych bohaterów, których po prostu nie da się nie lubić – stawiam książki Sarah Hilary na półce zaraz obok powieści moich ulubionych pisarzy.

Ewa Dąbrowska

 

Nie ma innej ciemności
Sarah Hilary
Przekład: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo Czwarta Strona
Poznań 2016