Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Willa misteriów, David Hewson: recenzja
Willa misteriów, David Hewson: recenzja
środa, 25 stycznia 2017

Costa i dziewczyna z torfowiska

Dwójka Amerykanów wybiera się na wakacje do Włoch. Na co dzień poważni, na urlopie „wrzucają na luz” – piją, palą (nie tylko papierosy), robią zakazane rzeczy. Takie jak poszukiwani skarbów na rzymskich wykopaliskach archeologicznych. I udaje im się coś znaleźć. Tyle że zwłok kobiety raczej nie można uznać za skarb…

ImageTak zaczyna się powieść „Willa Misteriów”, druga z rzymskiego cyklu Davida Hewsona. Brytyjski pisarz w Polsce stał się rozpoznawalny dzięki „Dochodzeniu” – powieściowej wersji duńskiego serialu kryminalnego. Na świecie jednak Hewson znany jest właśnie z cyklu, którego głównym bohaterem jest detektyw Nic Costa. W „Willi Misteriów” Costa wraca do pracy po długiej przerwie. Musi dogadać się z przydzielonym mu nowym partnerem, Giannim Peronim, i wspólnie z nim rozwikłać tajemnicę ciała młodej dziewczyny, odnalezionego przez Amerykanów w torfowisku. Pewne szczegóły wskazują, że zwłoki mają związek z tajemniczymi starożytnymi obrzędami. Tymczasem w Rzymie toczy się wojna gangów. Dodać należy, że dosyć dziwna, bo całkowicie pozbawiona równowagi. A może policjantom tylko się wydaje, że to wojna…?

Recenzując „Cmentarz tajemnic” Hewsona, zarzucałam autorowi, że stworzył sztampowe postaci. W „Willi tajemnic” jest wprost przeciwnie. Nico Costa intryguje, ponieważ nieco wymyka się charakterystyce. Owszem, dowiadujemy się o nim, że jest wegetarianinem, a całkiem niedawno miał problemy z alkoholem, wynikające z trudnych przeżyć – ale to właściwie wszystko. Z kolei Gianni Peroni – który pod krawatem, w schludnym ciemnym garniturze i białej wykrochmalonej koszuli wyglądał jak bandyta wystrojony na wesele – to uczciwy, sympatyczny policjant z obyczajówki, któremu powinęła się noga i za karę został tymczasowo przeniesiony do wydziału kryminalnego. Nie czuje się tu do końca pewnie, niekiedy bywa zagubiony, do tego szybciej mówi niż myśli – ale w czytelniku może budzić tylko sympatię. Podobnie zresztą jak pani patolog, pieszczotliwie zwana „świrniętą Teską” – choć zdecydowanie zbyt mocno angażuje się w śledztwo, nie da się jej nie kibicować. Trudno za to kibicować (nie wspominając już o sympatii) rzymskiemu mafiosowi. Hewson wnikliwie portretuje jego samego i jego otoczenie: żonę, syna, podwładnych. Nie jest to może szczególnie oryginalny opis, ale mimo pewnej stereotypowości uwierzyłam w przedstawianych bohaterów.

Mamy więc w „Willi misteriów” udane postaci. Mamy też udaną fabułę: akcja powieści rozwija się spokojnie, ale konsekwentnie, nie pozostawiając miejsca na nudę. Trzeba też dodać, że mimo mnogości wątków trudno byłoby zagubić się w tej książce. Może dlatego, że (powodu upatruję w narodowości pisarza) „Willa Misteriów” to bardzo poukładana pozycja – choć nie brak w niej strzelanin, wybuchów, i trupów, a z drugiej strony – seksualnych orgii i narkotycznych wizji. Ale każdy bohater, każde wydarzenie i opis ma tu swoje miejsce i cel. Przyznaję jednak, że nie wszystko w tej książce mi się podobało. Rozwiązanie zagadki zbyt szybko stało się jasne, a niektóre wydarzenia zbyt łatwo było przewidzieć. Ponadto podtrzymuję opinię, że Hewson powinien powstrzymać się od tworzenia scen erotycznych…

Ale „Willa misteriów” ma jedną zasadniczą zaletę. Bowiem wydawać by się mogło, że człowiek „z zewnątrz” nie stworzy wiarygodnego obrazu określonego świata, w tym przypadku: Brytyjczyk nie opisze Rzymu tak, jak ktoś, kto zna go od dzieciństwa. A może wprost przeciwnie? Może to właśnie bycie spoza tego świata pozwala ocenić i opisać go obiektywnie? Jakkolwiek by było, ja w ten stworzony przez Hewsona świat wierzę, bo jego wizja jest spójna, nic mi w niej nie zgrzyta. Moje pierwsze spotkanie z Nico Costą uważam więc za udane.

Ewa Dąbrowska


Willa misteriów

David Hewson
Przekład: Dariusz Żukowski
Wydawnictwo Marginesy
Wydanie II
Warszawa 2016

Wywiad z Davidem Hewsonem