Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Okiem bibliotekarza: Śmierć samobójcy, Mariusz Koperski
Okiem bibliotekarza: Śmierć samobójcy, Mariusz Koperski
wtorek, 07 lutego 2017

Śmiertelne pułapki w Zakopanem

Akcja kolejnego kryminału w mieście, który przyciągnął moją uwagę, dzieje się w stolicy Podhala. Zakopane zawsze było postrzegane jako miasto magiczne, choć ostatnimi czasy kojarzy się raczej ze smogiem czy nieporozumieniami związanymi z kolejką na Kasprowy Wierch. Ale i tak chcemy jeździć do Zakopanego i to nie tylko jako bazy wypadowej do tras wspinaczkowych czy turystycznych. Przyciąga magia miasta, przyciągają miejsca związane z wielkim artystami, wreszcie przyciągają mieszkańcy.

ImagePrawdę mówiąc, zabierałam się do tej książki jak pies do jeża, bo... nie przepadam za debiutami. Wiem, wiem, każdy kiedyś musi zacząć. Ja zaczęłam od informacji o autorze. Mariusz Koperski mieszka w Zakopanem od lat. Pochodzi z Piotrkowa, studiował w Lublinie, ale swoje dorosłe życie związał ze stolicą Tatr. W jednym z wywiadów powiedział: „Śmierć samobójcy” nie powstałaby bez Zakopanego, bez mojego życia w nim […]. Zakopane poprzez napięcie, które tu panuje, jest wyjątkowe i bardzo inspirujące. I trudno się z tym nie zgodzić. Książka powstała przed kilku laty, ale czytając ją, można odnieść wrażenie, że dzieje się tu i teraz. Autor jest germanistą, językoznawcą, sprawował i nadal sprawuje funkcje w samorządzie miejskim, zna więc dogłębnie mieszkańców i ich sprawy. Stwierdziłam więc, że można się spodziewać ciekawej prozy – i się nie zawiodłam.

Koperski pytany, dlaczego na swoją debiutancką powieść wybrał akurat kryminał, przyznał, że po pierwsze lubi kryminały, a po drugie zafascynowały go powieści Marka Krajewskiego, w których, jak wiadomo, miasto Wrocław odgrywa ważną rolę. Ja lubię też powieści Marka Harnego, wszak dzieją się w moim rodzinnym Krakowie, równie chętnie sięgam po warszawskie kryminały Konatkowskiego. Zakopane pojawiało się już  w powieściach kryminalnych Zeydlera-Zborowskiego, ale o tym mogą pamiętać tylko najstarsi górale albo wytrawni czytelnicy, którzy interesują się historią polskiej powieści kryminalnej. A akurat po książki tego autora sięgnąć warto, bo w nich atmosfery lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych XX wieku, której próżno szukać w powstających wówczas produkcyjniakach.

Mariusz Koperski napisał powieść w dobrym stylu. Pełnokrwiste postacie, pełna meandrów akcja i nieoczekiwany SUSPENS – to w niej znajdziemy. Komisarz Tomasz Karpiel, główny bohater, rodowity góral, działający na znanym sobie terenie, i pułkownik Hermann z Komendy Głównej w Warszawie – demoniczny, o dziwnej przeszłości – muszą ze sobą współpracować, co nie jest łatwe, zważywszy na różne środowiska, z jakich pochodzą. Dziennikarz Rylski zostaje znaleziony w swoim domu. Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak z biegiem czasu rodzi się coraz więcej wątpliwości. Od początku prowadzącemu śledztwo komisarzowi Karpielowi towarzyszy gość ze stolicy. Jak to się stało, że tak szybko pojawił się na miejscu? I jakie znaczenie w sprawie ma przeszłość pana pułkownika? Powieść zawiera różne smaczki, jak choćby odwołania do „Złego” Tyrmanda czy nawiązania do współczesnych stosunków biznesowo-politycznych. Zakopiańczykom pewnie łatwo będzie dopasować postaci literackie do autentycznych pierwowzorów. My, czytelnicy z innych regionów, możemy tylko snuć domysły. „Śmierć samobójcy” to nie tylko niezła zagadka kryminalna, ale również ciekawa szarada literacka. Powieść, którą chętnie zabierzemy w dłuższą podróż albo poczytamy do poduszki. Ci, którzy wybierają się do Zakopanego, mogą podczas spacerów po mieście poszukać miejsc w książce opisanych. A opisy są dokładne, niemal drobiazgowe. Życzę więc przyjemnej lektury i literackich poszukiwań.

 Grażyna B. Groyecka


Śmierć samobójcy
Mariusz Koperski
Zakopianina 2015