Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Mroczny zaułek, Louise Doughty: recenzja
Mroczny zaułek, Louise Doughty: recenzja
poniedziałek, 06 marca 2017

Muchy w pajęczynie

Yvonne jest uznanym genetykiem. Ma świetną pracę, dobrego męża i wychowała już dwójkę dzieci. Pewnego dnia zjawia się On. Yvonne podaje mu dłoń, nie wiedząc, jak bardzo zmieni to jej życie.

ImagePrzygodę z Yvonne, główną bohaterką powieści „Mroczny zaułek” Louise Doughty – ósmej w karierze pisarki, a pierwszej przetłumaczonej na język polski – zaczynamy od wizyty na sali sądowej. Yvonne siedzi na miejscu świadka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie była w tej sprawie oskarżona o morderstwo. Stopniowo, w retrospekcjach, poznajemy całą historię i razem z bohaterką dochodzimy do miejsca, w którym jej życie stanęło na ostrzu noża. Choć ofiar jest tutaj jak na lekarstwo, największą z nich jest… prawda. Wychodzi na jaw powoli, w bólach, a wraz z nią sekrety mrocznych zaułków Londynu.

Rozprawa sądowa jest bardzo często wykorzystywana jako tło w powieściach kryminalnych i THRILLERach. W „Mrocznym zaułku” również zanurzamy się w prawniczo-sądowym świecie razem z bohaterką, jednak autorka kładzie większy nacisk na to, co czuje Yvonne, jak tłumaczy swoje postępowanie i jakie są konsekwencje jej zachowań, niż na sam fakt morderstwa. Czytelnik dobrze poznaje Yvonne, jej emocje i wrażenia, i buduje więź z postacią. Dzięki takiemu rozbudowaniu warstwy psychologicznej powieść powinna się spodobać fanom skandynawskich kryminałów. Yvonne jest także narratorem powieści, przez co nie poznajemy zbyt wielu szczegółów o innych postaciach. Jeśli cenicie thrillery psychologiczne mające wielu bohaterów, tutaj raczej się zawiedziecie, ale dla mnie takie potraktowanie tematu okazało się miłą odmianą. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zakończenie – lektura „Mrocznego zaułka” wcale nie jest tak przewidywalna, jak mogłoby się wydawać. Warstwa fabularna została skonstruowana w piękny, szkatułkowy sposób, a najlepiej podsumowuje ją ten cytat: Między tamtym dniem a tobą nie było żadnego związku, ale wszystko zostanie połączone tak, żeby ten związek wykazać. […] Wszystko zostanie wplecione w narrację mającą na celu schwytanie nas niczym  muchy w pajęczynę.   

Trzeba jednak także wspomnieć o wadzie „Mrocznego zaułka”. Jest nią… główna bohaterka, która często irytuje. Yvonne jest naukowcem, oczekujemy więc, że będzie do świata podchodzić logicznie. Tak jest w wielu scenach, ale niekiedy bohaterkę ponoszą emocje. Rozumiem to – jednak momentami miałam wrażenie, że Yvonne jest zagubioną w swoim świecie kobietą, która nie zasługuje ani na męża, ani na uznanie w naukowym środowisku. Mimo tego warto sięgnąć po powieść Louise Doughty. Znajdziemy w „Mrocznym zaułku” sekrety sali sądowej, tajemnicze spotkania w zaułkach miasta i smutne konkluzje na temat ludzkich relacji. Szkoda tylko, że wydawca zmienił angielski tytuł powieści, „Apple Tree Yard” – „Mroczny zaułek” nie oddaje tak dobrze klimatu tej książki.

Marta Zagrajek


Mroczny zaułek

Louise Doughty
Przekład: Ewa Kleszcz
Burda Publishing Polska
Wydanie I
Warszawa 2017