Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Co kryją jej oczy, Sarah Pinborough: recenzja
Co kryją jej oczy, Sarah Pinborough: recenzja
poniedziałek, 20 marca 2017

Nowa wersja miłosnego trójkąta

Powieść „Co kryją jej oczy” Sarah Pinborough jest reklamowana hasłami #wtfthatending #cozazakonczenie. Innymi słowy: czytelnik ma się spodziewać szokującego zakończenia, finału, którego nie jest w stanie przewidzieć. I to z pewnością autorce się udało – zakończenie jest bardzo zaskakujące. Nie jestem tylko przekonana, czy pozytywnie – ale o tym za chwilę.

Louise pewnego wieczoru poznaje w barze świetnego faceta. Pech chce, że już następnego dnia okazuje się on jej nowym szefem. Na domiar złego: żonatym nowym szefem. Adele, jego żona, wydaje się idealna: piękna, zadbana, zawsze uśmiechnięta. Louise tymczasem jest samotną matką z nadwagą, która nie ma czasu na dbanie o siebie, za to zawsze znajdzie chwilę, by wypić kieliszek wina. A jednak między nią a Davidem nawiązuje się romans. Mało tego: Louise zaprzyjaźnia się z Adele. I nie potrafi przerwać żadnego z tych związków, choć wie, że ta sytuacja jest, delikatnie rzecz ujmując, niezdrowa. Ale im bardziej kobieta wikła się w ten trójkąt, tym mocniej jest przekonana, że coś w małżeństwie Davida i Adele jest nie do końca tak, jak powinno…

ImageKiedy zaczynałam lekturę „Co kryją jej oczy”, nie mogłam opędzić się od dwóch skojarzeń: z „Zaginioną dziewczyną” Gillian Flynn i „Dziewczyną z pociągu” Pauli Hawkins. Z pierwszą powieścią łączy książkę Pinborough atmosfera – coraz bardziej gęsta, nieprzyjemna, wręcz lepka – i obraz małżeństwa jako fasady, za którą kryje się mnóstwo tajemnic. Z „Dziewczyną z pociągu” powieść ma natomiast jedną (na szczęście tylko) wspólną cechę: główna bohaterka, Louise, z perspektywy której najczęściej poznajemy wydarzenia, nie stroni od alkoholu i niekiedy trudno orzec, na ile jej osąd sytuacji jest – nomen omen – trzeźwy. Na tym na szczęście kończą się podobieństwa. Bo choć skojarzenia z tymi dwiema popularnymi powieściami są uprawnione, powieść Pinborough jest w gruncie rzeczy zupełnie inna, o czym przekonujemy się w zakończeniu. Nie zdradzę, rzecz jasna, na czym ta inność polega, żeby nikomu nie psuć niespodzianki – ale to właśnie ona odpowiada za finałowe zaskoczenie. I choć mnie taki sposób poprowadzenia fabuły akurat nie przekonuje, wiem, że wielu czytelnikom się spodoba.

Wydarzenia opisywane w „Co kryją jej oczy” – zarówno bieżące, jak i te z przeszłości bohaterów – poznajemy z perspektywy dwóch kobiet: Louise i Adele. To one są tu najważniejsze; David, przystojny, bogaty psychiatra, jest raczej marionetką w ich rękach (ale też przyczyną wszystkich zdarzeń). Adele, zakochana w nim na śmierć i życie – nieprzypadkowo używam tego wyświechtanego zwrotu – żona, szybko daje się poznać czytelnikom jako osoba z własnym planem, której daleko od bycia biedną, zdradzaną ofiarą. Louise zaś zbyt mocno uzależnia się od obojga i choć doskonale wie, że uwikłała się w trudną sytuację, nie potrafi się z niej wyplątać. Co gorsza, ciągle próbuje usprawiedliwiać swoje zachowanie.

Trójkąt miłosny to nieszczególnie wyrafinowana historia, raczej banalna, a w zdradzaniu z pewnością nie ma nic romantycznego. Za to może być ono dobrym punktem wyjścia dla kryminału: zdradzana żona może pozbyć się niewiernego męża lub rywalki, kochanka wyrobić sobie miejsce u boku ukochanego… Jeśli jednak spodziewalibyście się któregoś z tych – bądź co bądź przewidywalnych – motywów w powieści Pinborough, rozczarujecie się. Brytyjska pisarka buduje własną wersję trójkąta miłosnego. I robi to nadzwyczaj przekonująco. To jedna z niewielu książek, które przeczytałam od razu w całości. Po prostu: kiedy zaczęłam czytać, nie byłam w stanie się oderwać. Ta nasycona emocjami historia na kilka godzin mnie uzależniła, a pełnokrwiste postaci tylko dopełniły efektu. Zdecydowanie polecam! Nawet jeśli zakończenie rozczaruje was tak, jak mnie, i tak warto przeczytać tę powieść – właśnie dla emocji, które niesie.

Ewa Dąbrowska


Co kryją jej oczy

Sarah Pinborough
Przekład: Maciejka Mazan
Wydawnictwo Prószyński Media
Warszawa 2017