Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Królowa Śniegu, Anna Klejzerowicz: recenzja
Królowa Śniegu, Anna Klejzerowicz: recenzja
środa, 29 marca 2017

Królowa Śmierci

Kto z nas nie słyszał o magicznym zwierciadle, które zamiast dobra pokazywało zło, a brzydkie rzeczy – jako piękne? O tym, jak rozbiło się na miliony maleńkich okruchów? I wreszcie o Kaju, do którego serca i oka wpadły dwa z nich, oraz o Gerdzie szukającej ukochanego chłopca? W końcu mowa o jednej z najpopularniejszych baśni Andersena – „Królowej Śniegu”. Co ma wspólnego, oprócz tytułu, z nową powieścią Anny Klejzerowicz?

ImageW Kryszewie zima jest wyjątkowo sroga. W niektórych miejscach śniegu jest po pas, a nocami temperatura sięga minus dwudziestu pięciu stopni. Jednak kiedy tydzień po tygodniu w lesie albo w przydrożnym rowie zamarza człowiek, nie może być mowy o przypadku. Starsi mieszkańcy przebąkują cicho o klątwie sprzed lat, a wśród miejscowych alkoholików krąży plotka o Królowej Śniegu… Czy ktoś faktycznie wciela się w postać z baśni? W jakim celu?

Sprawę próbuje rozwiązać Felicja Stefańska – rzecznik prasowy urzędu gminy. Do swojego prywatnego śledztwa wciąga zadurzonego w niej młodego policjanta Zygmunta Rybę. Jest to współpraca dość szczególna. Kobieta nie ma bowiem pojęcia o podstawowych procedurach. Jest szczerze zdziwiona, że mundurowi przesłuchali sąsiadów ofiar i pozyskane przez nią informacje na nic się im nie przydadzą, bo sami od dawna są w ich posiadaniu. Przy takich fragmentach uśmiechałam się pobłażliwie, ale nie znalazłam dla nich usprawiedliwienia w konwencji powieści. „Królowa Śniegu” jest bowiem napisana lekkim, potocznym stylem, nawiązującym trochę do pióra Joanny Chmielewskiej. Miejsce akcji też nie jest przypadkowe.

Anna Klejzerowicz chciała oddać różnicę między życiem na wsi a w mieście, nawet jeśli ta wieś bardziej przypomina podmiejskie okolice. Jest tu więc afirmacja natury: świeżego, niczym nieskażonego powietrza, przesiąkniętego zapachem igliwia. Są nieprzejezdne drogi, zaspy śniegu oraz oczywiście cisza i spokój. Ale przede wszystkim jest poczucie wspólnoty, więź szczególnie silna po wydarzeniach sprzed czterdziestu lat. Felicja Stefańska nie może zrozumieć, dlaczego tak trudno jej wydobyć informacje od starszych mieszkańców, którzy ciągle zasłaniają się wymówkami, że tak naprawdę to nic nie wiedzą…  Ale o klątwie słyszał każdy. Czytelnik już wie, że to ważny wątek i wyczekuje na jego rozwinięcie.

Chociaż pisarka ma na swoim koncie powieści oraz opowiadania obyczajowe i kryminalne, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że najlepiej się czuje w warstwie obyczajowej. To właśnie relacje międzyludzkie, choroba alkoholowa i samo Kryszewo grają w „Królowej Śniegu” pierwsze skrzypce. Ale Anna Klejzerowicz sprawnie wplata w to wszystko wątek kryminalny i podstawowe założenia gatunku. Eksperymentuje też z formą: opowieści bohaterów nie przedstawia w formie dialogów, ale w osobnych rozdziałach pisanych w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

Nową książkę pisarki można przeczytać w dwa wieczory, nie tylko z powodu małej objętości. Jest napisana swobodnie, lekko, przez co kartki przewracają się niemal same. Dodatkową zachętą jest baśniowa konwencja, która otula białą czapą śniegu dobrze skrojone postacie i ciekawą intrygę kryminalną. Nie mogę się jednak zgodzić z blurbem, że to  „mrożąca krew w żyłach opowieść” – mimo niewątpliwie zimowej aury i seryjnego mordercy.

Izabela Lemke

 

Królowa śniegu
Anna Klejzerowicz
Wydawnictwo Filia
Poznań 2017

 

RECENZJE INNYCH POWIEŚCI PISARKI:

 Image  Image