Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Za zamkniętymi drzwiami, B.A. Paris: recenzja
Za zamkniętymi drzwiami, B.A. Paris: recenzja
środa, 05 kwietnia 2017

Złota klatka

Tak to już jest, że wielkimi bestsellerami stają się zwykle nie pozycje wartościowe, przełomowe czy też niebanalne pod względem literackim, ale wręcz przeciętne. Hasło, że lubimy to, co już znamy, obowiązuje najwyraźniej bez względu na jakość dzieła. Niestety prawda jest taka, że masowy czytelnik boi się wszystkiego, co posiada metkę „ambitne”, a swoiste asekuranctwo popycha go po sprawdzone, bezpieczne tematy i takie same nazwiska. „Za zamkniętymi drzwiami” to propozycja, która w znacznym stopniu wpisuje się w powyższy schemat. Nie wybija się ponad całe mnóstwo innych książek opatrzonych sygnaturą „THRILLER”, do tego napisana została w sposób zachowawczy. Ma też jednak swoje dobre strony.

ImageGrace to kobieta idealna, wiodąca równe idealne życie. Mieszka w pięknym domu, ma wszystko, czego chce, gotuje wprost perfekcyjnie, a jej mąż Jack wydaje się spełnieniem wszelkich marzeń. Przystojny, bogaty, elegancki… Kiedy się poznali, jako jedyny nie tylko tolerował jej siostrę z zespołem Downa, ale naprawdę ją lubił. Ale czy na pewno? W tym związku wszystko może być jedynie fasadą, idealnie skomponowanym kłamstwem, w które uwierzyli wszyscy wokoło i nie widzą – albo też nie chcą dostrzec – wyraźnie widocznych rys. Grace za każde przyjęcie organizowane w domu, każde danie i spotkanie z ludźmi płaci bardzo wysoką cenę. W tym, co robi, nic nie może być przypadkowe ani choćby delikatnie odstawać od idealnego wzorca. Nikogo nie zastanawia, dlaczego kobieta nie ma choćby telefonu komórkowego, nikt nie pyta, dlaczego odwołuje wszystkie spotkania ze znajomymi, a kiedy już do nich dochodzi, bo dalsze odwlekanie byłoby podejrzane, zawsze towarzyszy jej mąż. Bez niego nigdzie nie rusza się sama. Czyżby żyła w złotej klatce? A może jej codzienność jest czymś zupełnie innym, niż mogłoby się wydawać?

Literacki debiut B.A. Paris to powieść zbierająca wiele pozytywnych opinii i wysokich ocen. Zyskała sobie miano bestsellera, a także znalazła się w finale nagród internetowego portalu Goodreads. Wszystko to brzmi pięknie, ale niestety to fasada podobna do tej, jaką jest życie głównej bohaterki książki. W rzeczywistości „Za zamkniętymi drzwiami” to kolejna pozycja, którą szybko się czyta i równie szybko zapomina. Jej fabuła nie jest niczym odkrywczym. Owszem, podstawowe założenia brzmią ciekawie, ale gorzej jest z ich wykonaniem. Nie jest to zła powieść, zabrakło jej jednak ambicji, pomysłowości i klimatu. Początek – przyjęcie i mozolnie tworzone przez Grace pozory – jest przesłodzony, a stojące w opozycji do niego „zgrzyty” (że tak je nazwę), które pojawiają się w głowie narratorki, nie zmieniają niczego. Próby stworzenia napięcia okazują się nie do końca udane, ciekawi natomiast, dlaczego bohaterka pozwoliła na takie uzależnienie się od własnego męża. Gdyby skupić się na tej właśnie kwestii i pogłębić płytką dość psychologię postaci, wyszłaby z tego naprawdę znakomita historia. Została jednak przeciętna powieść rozrywkowa, która wprawdzie nie nudzi, ale też nie zachwyca ani szczególnie nie zaskakuje.

Najciekawiej w „Za zamkniętymi drzwiami” wypadają wątki z Millie, a w szczególności przeszłość z nią związana. Zachowanie Grace w stosunku do rodziców, którzy mimo chrześcijańskich poglądów chcieli dokonać aborcji ze względu na późną ciążę, jej relacje z siostrą i walka o nią dostarczają prawdziwych emocji. Poza tym styl autorki, choć niewyróżniający się niczym, jest lekki i przyjemny w odbiorze. I chociaż debiutancka powieść B.A. Paris nie spełniła wszystkich oczekiwań, jakie w niej pokładałem, jako niezobowiązująca rozrywka na dwa, trzy wieczory sprawdziła się całkiem nieźle. Jeśli więc nie oczekujecie niczego poza tym, polecam.

Michał Lipka


Za zamkniętymi drzwiami
B.A. Paris
Przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2017