Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Ostatnia rola Hattie, Mindy Mejia: recenzja
Ostatnia rola Hattie, Mindy Mejia: recenzja
czwartek, 11 maja 2017

„Zwykli ludzie są zdolni do niezwykle złych uczynków”

„Zwykli ludzie są zdolni do niezwykle złych uczynków” – mówi jeden z bohaterów powieści. I o tym właśnie jest powieść Mindy Mejia: o zwykłych ludziach, którzy w pewnych sytuacjach podejmują złe wybory, a ich konsekwencje bywają tragiczne.

Akcja powieści „Ostatnia rola Hattie” toczy się w małym miasteczku w Minnesocie, gdzie czas płynie powoli. Mieszkańcy Pine Valley to mała społeczność. Tu ludzie spotykają się co niedzielę w kościele, pastor jest jednym z najważniejszych autorytetów, poczucie wspólnoty jest bardzo silne, a wzajemne zależności – jeszcze silniejsze. Tutaj ludzie bez zastanowienia sobie pomagają i jest to dla nich naturalne. Największe zbrodnie to kradzieże i jazda pod wpływem alkoholu. Do czasu, kiedy w starej stodole zostają znalezione zwłoki Hattie Hoffman. Pilnej uczennicy ostatniej klasy liceum, grzecznej córki, uśmiechniętej nastolatki. Dlaczego ktoś zabił Hattie i brutalnie okaleczył jej ciało? Prawda kryje się w przeszłości tej utalentowanej aktorsko dziewczyny…

ImageAutorka dzieli tę opowieść na trzy głosy. Razem z szeryfem Delem Goodmanem czytelnik może śledzić postępy w śledztwie, a razem z Hattie i jej nauczycielem Peterem przekonać się, co doprowadziło do zbrodni. Oryginalny tytuł tej powieści brzmi „Everything You Want Me to Be” (czyli mniej więcej „Wszystko czym chciałbyś, bym była”) – i te właśnie słowa przyświecają głównej bohaterce, która wręcz rozpaczliwie stara się przypodobać ludziom i być taką, jakiej oczekują. Dla rodziców jest więc ukochaną, posłuszną córką (mówi: choć nie lubiłam swoich domowych obowiązków, stałam się Kopciuszkiem, cierpliwym i pełnym wdzięku), dla brata – grzeczną młodszą siostrą, która martwi się o jego losy (brat jest bowiem na misji w Afganistanie), dla nauczycieli – spokojną, dobrą uczennicą, dla koleżanek –pogodną nastolatką śmiejącą się z głupich żartów i uwielbiającą zakupy. A jaka naprawdę jest Hattie? Co kryje się w głowie tej dziewczyny? Z pewnością poczucie odmienności. Hattie nie pasuje do małego miasteczka i dobrze o tym wie…

Peter też nie pasuje do Pine Valley. Jest nauczycielem w tutejszym liceum, a przyjechał do miasteczka razem z żoną, ze względu na jej chorą matkę. Szybko jednak zaczyna się zastanawiać, czy było warto: jest człowiekiem miasta i na farmie zwyczajnie się dusi. Sytuacji nie ułatwiają miejscowi, do których Peter ani trochę nie pasuje. Woli rozmawiać o literaturze niż o zbiorach kukurydzy, nie wie nic o maszynach rolniczych, do tego – o zgrozo! – jest wegetarianinem. Jak więc mają traktować go jak „swojego”?

Del to natomiast policjant prowadzący śledztwo. Choć ma poukładane życie, czasami wybuchają w nim wspomnienia – z wojny, w której brał udział (można było zostawić wojnę za sobą, ale ona nigdy nie zostawiała ciebie), z małżeństwa, którego tak naprawdę nie doświadczył – tuż po ślubie został wysłany do Wietnamu, a po powrocie się rozwiódł. Ale najważniejsze jest to, że Del znał Hattie od urodzenia i przyjaźni się z jej rodzicami. Nic więc dziwnego, że wszystkie siły poświęca na odkrycie prawdy o śmierci dziewczyny.

Co łączy tę trójkę bohaterów? Od wszystkich promieniuje smutek. Tylko Del jest pogodzony z losem – może ze względu na wiek – ale wszyscy mają świadomość gorzkiej prawdy: każdy z nas gra. Tak jak napisał Szekspir: Świat jest teatrem, aktorami ludzie. Wszyscy pełnimy określone role społeczne, związane zarówno z wiekiem, jak i wykonywanym zawodem czy rodzinną sytuacją. Matki, ucznia, męża, lekarza, nauczyciela, policjanta… Można by długo wymieniać. Ręka w górę ten, kto nigdy nie czuł się z którąś ze swoich ról źle i nie chciał choć na chwilę odrzucić konwenansów, wyjść poza ograniczające ramy. „Ostatnia rola Hattie” to właśnie opowieść o ludziach, którzy przekraczają narzucone przez społeczeństwo granice i muszą ponieść tego konsekwencje.

Tempo narracji jest spokojne, tak, jak życie w Pine Valley. Ale ileż tu emocji! Autorka świetnie przedstawia uczucia bohaterów, nie tylko tych najważniejszych. Na przykład moment, kiedy rodzice Hattie dowiadują się o jej śmierci… brrr! Oczywiście krzyczący z okładki napis: mroczniejsza niż „Miasteczko Twin Peaks”, bardziej tajemnicza niż „Fargo” jest przesadzony, i to grubo. Ale nie da się ukryć, że powieść Mindy Mejia intryguje. To jedna z tych książek, których atmosferą przesiąkamy od pierwszych stron i trudno nam się oderwać. Do tego autorce udaje się do końca utrzymać czytelnika w niepewności: kto zabił Hattie?

Niebagatelną rolę odgrywa w tej powieści sztuka Szekspira. Nie tylko ze względu na wspomniany motyw świata - teatru. Ostatnia rola Hattie to bowiem... Lady Makbet w szkolnym przedstawieniu. A Szekspir w tej sztuce (jak mówi Peter) pokazuje, że w odpowiedniej sytuacji i dysponując odpowiednim motywem, wszyscy jesteśmy morderczymi potworami. I to samo robi w swojej powieści Mindy Mejia.

Ewa Dąbrowska

Ostatnia rola Hattie
Mindy Meija
Przekład: Monika Wiśniewska
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
Warszawa 2017