Terapeutka, Bernadeta Prandzioch

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 07 czerwca 2017

Terapeutka

Autor: Bernadeta Prandzioch
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Autoterapia

„Nowy głos w polskiej powieści kryminalnej” – krzyczy napis na okładce „Terapeutki” Bernadety Prandzioch. Nowy rzeczywiście, wszak autorka debiutuje jako pisarka. Ale czy oryginalny…?

Poznajcie Martę Szarycką. To młoda pani psycholog, pracująca jako terapeutka i uczelniany wykładowca. Pewnego dnia w ogrodzie gabinetu, w którym pracuje Marta, zostają znalezione zwłoki dziecka. Kobieta wcale nie chce być w jakikolwiek sposób zaangażowana w tę sprawę, ale nie ma wyboru. Po pierwsze: zbyt dobrze zna prowadzącego śledztwo policjanta. Po drugie: zaczyna dostawać dziwne wiadomości…

Na początku muszę zaznaczyć, że Bernadecie Prandzioch udało się to, z czym debiutanci często mają problem: wykorzystała w swojej powieści znane chwyty, zrobiła to jednak na tyle umiejętnie, że podczas lektury nie mamy wrażenia wtórności. Najistotniejszy z tych chwytów to przedstawienie głównego bohatera jako człowieka, w którego przeszłości kryje się jakaś tajemnica. Co chwilę coś nam o niej przypomina, ale sam sekret poznamy, rzecz jasna, dopiero na koniec. Ma to oczywiście zaintrygować czytelnika – i tak właśnie się dzieje. Obok Marty Szaryckiej trudno bowiem przejść obojętnie. Część czytelników z pewnością będzie mieć z nią problem. Jak mówi stare przysłowie: szewc bez butów chodzi. Bohaterka powieści może i jest świetnym psychologiem, ale nie potrafi poradzić sobie z własnymi problemami. Rozwiązania szuka w związkach bez przyszłości i przygodnym seksie. Podejmuje beznadziejne decyzje w kwestii relacjach damsko-męskich. Niektórych czytelników tak zarysowana główna postać z pewnością zirytuje. Przyznaję, mnie też trochę denerwowała. Ale – w czym z pewnością duża zasługa faktu, że autorka „Terapeutki” też jest psychologiem – nie miałam żadnego problemu z uwierzeniem w tę postać.

Pewnym novum – choć może nie tyle novum, co elementem, do którego czytelnicy kryminałów nie są przyzwyczajeni – jest fakt, że Marta Szarycka najchętniej zapomniałaby o zmarłym dziecku i żyła tak, jak dotychczas. A przecież główny bohater w kryminale zwykle rozwiązuje zagadkę z własnej woli, ba, to jego główny cel i motywacja! Nie jest natomiast niczym nowym wykorzystanie czasu teraźniejszego, który w połączeniu z narracją pierwszoosobową daje nam iluzję życia życiem głównej bohaterki. I choć ten chwyt narracyjny może irytować, dobrze spełnia swoją funkcję, wciągając czytelnika w życie Marty.

No dobrze, to bohaterka. A co z intrygą kryminalną? Moim zdaniem: wypada nieźle. Nie znajdziemy tu co prawda zapierających dech w piersiach twistów i cliffhangerów – „Terapeutce” bliżej do tego, co zwykliśmy określać „kryminałem skandynawskim”, czyli powieści z rozbudowanym tłem psychologicznym, gdzie największe znaczenie mają emocje postaci. Ciężar akcji przenosi się więc z intrygi kryminalnej na życie głównej bohaterki. Wydarzenia, które się wokół niej rozgrywają, są dla niej swoistą terapią, która ma jej pozwolić pogodzić się z przeszłością. Nie znaczy to oczywiście, że w książce nic się nie dzieje – dzieje się, i to całkiem sporo, tyle że w bardzo umiarkowanym tempie. Niestety, z żalem przyznaję, że zakończenie wypada słabo, zabrakło w nim bowiem elementu niespodzianki.

Poza tym jednak „Terapeutka” jest udanym debiutem i mam nadzieję, że nie ostatnią książką Bernadety Prandzioch. To spokojna, ale wciągająca powieść. Do tego autorka świetnie posługuje się językiem (co wcale nie jest oczywistością). Pisze z wyczuciem, bez frazesów, po prostu ładnie – aż chce się czytać!

 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Terapeutka" Bernadeta Prandzioch

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Terapeutka, Bernadeta Prandzioch

Dziś swoją premierę ma „Terapeutka” Bernadety Prandzioch. Bohaterką tej książki jest młoda pani psycholog, wciągnięta w grę, w której stawką jest ...

23 maja 2017