Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Metoda, Shannon Kirk: recenzja
Metoda, Shannon Kirk: recenzja
poniedziałek, 12 czerwca 2017

„Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda”

„Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda” – tak kilka wieków temu pisał William Shakespeare. W pewien sposób zdanie to pasuje do przeczytanej przeze mnie „Metody” – debiutanckiej powieści Shannon Kirk.

Szesnastoletnia dziewczyna, będąca w zaawansowanej ciąży, zostaje porwana w drodze do szkoły, wywieziona wiele kilometrów od domu i uwięziona w budynku na odludziu. Dość szybko orientuje się, w jakim celu została uprowadzona. Większość osób w takim położeniu popadłoby w panikę i odrętwienie. Nie ona. Ona postanawia walczyć o wolność, o siebie i swoje dziecko. Na chłodno kalkuluje sytuację, w jakiej się znalazła, dokładnie analizuje miejsce, w którym jest zamknięta. Zbiera przy tym wszelkie dostępne w nim „atuty”, które mogłyby pomóc jej w ucieczce. Każdy z nich numeruje, obmyśla sposób ich użycia, układa w głowie skrupulatny plan, a następnie czeka na odpowiedni moment, aby go zrealizować. Aby z ofiary stać się napastnikiem.

ImageHistorię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, dziś trzydziestotrzyletniej, która spisuje swoje wspomnienia. Czytelnik od początku więc wie, że udało jej się przetrwać. Bohaterka wykreowana przez Shannon Kirk może początkowo wydać się mało realna. Któż bowiem – porwany, zamknięty w celi i witający każdy dzień niepewnością, czy dożyje jego końca – spokojnie, wręcz beznamiętnie analizuje sytuację? Słowo-klucz: socjopatia. Ile razy rzucaliśmy to określenie, nie zastanawiając się jednak, co tak naprawdę ono oznacza? A oznacza człowieka niezdolnego do empatii i odczuwania uczuć wyższych. Bohaterka Kirk nie jest jednak stuprocentową socjopatką; jest „zawieszona” pomiędzy socjopatycznym a normalnym postrzeganiem świata. Już jako dziecko była badana przez psychologów, wzbudzała bowiem niepokój rodziców tym, że nie okazywała jakichkolwiek uczuć, ani pozytywnych, ani negatywnych. Już wtedy potrafiła „włączać” i „wyłączać” konkretne emocje. Jest więc zdolna do wyższych uczuć, takich jak miłość, co widać chociażby po sposobie, w jaki traktuje swoje nienarodzone jeszcze dziecko i jak właśnie dla niego walczy z oprawcami. Potrafi być przy tym metodyczna, opanowana, a nawet wyrachowana. Wprawia tym w szok swojego prześladowcę, przyzwyczajonego do paniki ofiar. Bohaterka w całym tym szaleństwie, jakie jej zgotowano, znajduje metodę ucieczki.

Ale historię poznajemy też ze wspomnień policjanta prowadzącego tę sprawę. Muszę przyznać, że – choć pierwsze skrzypce gra tutaj dziewczyna i jej opowieść niezwykle mnie ciekawiła – wypatrywałam rozdziałów poświęconych jego wspomnieniom. Było w nich coś więcej niż tylko fakty dotyczące śledztwa. Pojawiały się także dygresje na inne, ważne tematy. Myślę, że na długo zapamiętam opisaną przez policjanta „zasadę niedźwiedzia w różowej spódnicy”. Chwilami monolog tego bohatera i jego sposób jego narracji wręcz mnie rozczulał.

Książka Shannon Kirk pozytywnie mnie zaskoczyła. Historia w niej opowiedziana wyróżnia się na tle innych, bohaterowie są wyraziści, a styl pisarki nie jest surowy czy też jedynie poprawny, a bogaty i plastyczny. Mało tego, możemy się w tej powieści doszukać czegoś więcej, swoistego morału: bez względu na okoliczności, w jakich się znajdziemy, nigdy nie wolno się poddawać. Należy wykorzystać wszelkie dostępne atuty. Odnaleźć metodę.

Anna Mazur


Metoda
Shannon Kirk
Przekład: Łukasz Praski
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2017