Advertisement
Strona główna
Córeczka, Kathryn Croft: recenzja
poniedziałek, 19 czerwca 2017

Pozory normalności

To jedna z tych książek, które przykuwają uwagę już samą okładką – utrzymaną w ciemnej tonacji, przedstawiającą opuszczoną ulicę i pozostawiony na niej dziecięcy wózek. A jaka historia kryje się w jej wnętrzu?

ImagePrzed osiemnastu laty świat Simone i Matta Porterów runął. Podczas spaceru ktoś porwał ich kilkumiesięczną córkę Helenę. Niestety, mimo różnych działań, dziewczynki nie udało się odnaleźć. Mijają lata. Porterowie ułożyli sobie życie po stracie, poświęcając się głównie zajęciom zawodowym i wspierając się wzajemnie. Jednak pewnego dnia do Simone zgłasza się młoda dziewczyna, Grace, która twierdzi, że jest ich zaginionym dzieckiem. Ta wiadomość na nowo burzy z trudem odbudowany świat bohaterki. I choć ma ona świadomość, że nie może od razu robić sobie wielkich nadziei, nie potrafi przejść obok Grace obojętnie. Jednak młoda dziewczyna znika tak samo szybko, jak się pojawiła…

Książka Croft zabiera czytelnika w sam środek psychologicznej gry. Gry z wysoką stawką – jest nią prawda o ogromnej stracie, stracie dziecka. Simone i Matt na pozór pogodzili się z tą tragedią. Substytutem rodzicielstwa stała się dla obojga intensywna praca, traumę zaś udało im się przepracować w dużej mierze dzięki wzajemnemu uczuciu i wsparciu. Funkcjonują więc pozornie normalnie aż do dnia, w którym w ich życiu pojawia się nieznajoma dziewczyna i twierdzi, iż jest ich córką. Pojawia się wraz z małym pluszowym króliczkiem, takim samym, jakiego ich córeczka miała w wózku w dniu zaginięcia. To ten akcent decyduje o zaangażowaniu się Simone w tę sprawę – choć tak naprawdę angażuje się, bo wciąż cierpi po stracie, przeżywa ją na co dzień od nowa i chciałaby wreszcie poznać prawdę o tamtym feralnym dniu. A kiedy młoda dziewczyna nagle znika, Simone nie chce pozwolić na to, aby znów ograbiono ją z macierzyństwa, dlatego rozpoczyna prywatne śledztwo.

„Córeczka” jest jednym z tych THRILLERów, które nie przerażają makabrycznymi opisami rozkładających się zwłok czy groźnymi posturami, wyłaniającymi się zza rogu w ciemnym zaułku. Przerażają jednak w najdobitniejszy z możliwych sposobów – smutną prawdą o tym, do jakich okropieństw zdolny jest człowiek. Jakie szokujące upodobania i wynaturzenia może nosić na co dzień w swoim wnętrzu, i jakie przybiera maski, aby ukryć je przez całym światem. To książka, która wzbudza w czytelniku nie tylko emocje, charakterystyczne dla tego gatunku, takie jak ciekawość, chęć rozwiązania zagadki czy lęk. Wzbudza także smutek.

Może i prywatne śledztwo idzie głównej bohaterce, niedoświadczonej w tej materii, zbyt gładko. Może i domyśliłam się przed finałem, kto jest winny (choć do końca nie wiedziałam dlaczego. I szczerze, można się zszokować). Ale z pewnością jest to jeden z lepszych thrillerów przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie.

Kathryn Croft to angielska pisarka, która porzuciła pracę nauczycielki i całkowicie poświęciła się pisarstwu. Jest autorką kilku thrillerów, a „Córeczka” jest pierwszym, który doczekał się polskiego przekładu. To historia, która może przerażać. I to nie cieniem za nami, a cieniami w nas samych.

Anna Mazur

Córeczka
Kathryn Croft
Przekład: Julita Mastalerz
Burda Publishing Polska
Warszawa 2017