Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Tajemnicza śmierć Marianny Biel, Marta Matyszczak: recenzja
Tajemnicza śmierć Marianny Biel, Marta Matyszczak: recenzja
środa, 28 czerwca 2017

Psi kryminał

Marta Matyszczak to kolejna debiutująca uczestniczka Kryminalnych Warsztatów Literackich, organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału. Jej powieść „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego i wyróżnia się na tle innych niedawnych debiutów. Zarówno bowiem „Najgorsze dopiero nadejdzie” Roberta Małeckiego, jak i „Aorta” Bartosza Szczygielskiego czy „Tu się nie zabija” Anny Bińkowskiej to kryminały „na poważnie”. Powieści Marty Matyszczak bliżej natomiast do komedii kryminalnej niż klasycznego kryminału.

Image„Tajemnicza śmierć Marianny Biel” ma dwóch głównych bohaterów: Szymona Solańskiego i jego świeżo adoptowanego psa Gucia. Szymon jest byłym policjantem, który przeprowadza się do starego chorzowskiego familoka i zakłada tu agencję detektywistyczną, Gucio to starszy już, trójłapy kundelek, który oddałby wiele za kiełbasę i parówki i jest przeszczęśliwy, że po latach schroniskowej tułaczki ma wreszcie swojego pana. Tuż po wprowadzeniu się nowych lokatorów w piwnicy familoka zostają odnalezione zwłoki jednej z mieszkanek: niegdyś sławnej, teraz już zapomnianej aktorki Marianny Biel. Policja twierdzi, że to przypadek – ot, starsza pani nieszczęśliwie złapała się regału, który się na nią przewrócił – ale Solański ma inne zdanie. I wie, że sprawcą jest ktoś z kamienicy…

Jak wspominałam, „Tajemniczej śmierci Marianny Biel” blisko do komedii kryminalnej. A z komediami kryminalnymi tak już bywa, że wątek kryminalny jest w nich często słaby, potraktowany pobieżnie, proporcje zaś są niewyważone – warstwa kryminalna ustępuje komediowej i obyczajowej. Nie można tego jednak napisać o powieści Marty Matyszczak. Jest tu zabawnie, jest lekko i przyjemnie, obserwacje obyczajowe są pogłębione, a jednocześnie wątek kryminalny nie jest płaski i banalny. Z rozdziału na rozdział fabuła rozwija się, oferując czytelnikowi kolejne zagadki, podsuwając tropy i myląc podejrzenia – zarówno Solańskiego, jak i czytelnika. Punktem wyjścia jest pomysł wielokrotnie już wykorzystywany, na przykład w powieściach „Kto zabił panią Skrof?” Miki Waltariego czy „Zabójca z sąsiedztwa” Alex Marwood: śmierć w kamienicy i zabójca skrywający się wśród sąsiadów. Autorka rozwija go jednak umiejętnie, przedstawiając kolejnych bohaterów – sąsiadów z familoka: otyłą dziennikarkę Różę, „śląską babę” Brygidę czy kontrastowych braci Gierlochów. Ileż w tej kamienicy sekretów, ile rodzinnych (i nie tylko rodzinnych) brudów, którym nawet pranie nie jest w stanie pomóc! Swoje tajemnice ma zresztą też sam Szymon Solański. I właściwie mam tylko jedno zastrzeżenie: zbyt wiele według mnie detektyw dowiaduje się przypadkowo, a to podsłuchując kogoś z okna, a to na klatce schodowej…

Ale nie mam zamiaru się czepiać, bo wszystkie ewentualne niedociągnięcia fabularne zostają czytelnikowi wynagrodzone z nawiązką stylem pisarki. Nie da się ukryć, że Marta Matyszczak operuje bardzo plastycznym językiem. A do tego narratorem części powieści jest Gucio, pies adoptowany przez Solańskiego. Wprowadzenie psiego narratora to świetny zabieg: zdecydowanie ubarwia fabułę i dodaje książce lekkości. Ale też całe szczęście, że Gucio jest narratorem tylko niektórych rozdziałów. Jego „styl” jest na tyle charakterystyczny, że na dłuższą metę byłby nieznośny. A w małych dawkach świetnie urozmaica powieść.

„Tajemnicza śmierć Marianny Biel” jest więc nie tyle komedią kryminalną, ile powieścią kryminalną z przymrużeniem oka. Z pełnowartościową kryminalną fabułą, ciekawymi (choć nie da się ukryć, że momentami zbyt przerysowanymi) bohaterami, pisaną bardzo przyjemnym dla czytelnika stylem. I z przesympatycznym psem jako wisienką na torcie!

Ewa Dąbrowska

Tajemnicza śmierć Marianny Biel
Marta Matyszczak
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wrocław 2017