Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Wiara, Anna Kańtoch: recenzja
Wiara, Anna Kańtoch: recenzja
poniedziałek, 03 lipca 2017

Śmierć miłej dziewczyny

Anna Kańtoch pojawiła się w literaturze kryminalnej niedawno, bo dopiero w ubiegłym roku. I od razu „namieszała”: jej pierwsza powieść kryminalna, „Łaska”, została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru i zdobyła nagrodę na festiwalu Kryminalna Piła. „Wiara” to drugi kryminał tej autorki – nie wiem, czy powtórzy sukces pierwszego. Wiem jednak, że z pewnością warto zwrócić uwagę na tę powieść.

ImageAkcja „Wiary” toczy się w roku 1986 w Rokitnicy. Jest lato, trwa budowa elektrowni jądrowej, „brodacze” przeciw niej protestują, a lokalne kobiety zanoszą do proboszcza prośby o mszę w ochronie przez złem, które „przyjdzie ze wschodu”, uosabianym właśnie przez elektrownię. W tych okolicznościach na torach kolejowych zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Nikt jej tu nie zna, nikt nie wie, po co przyjechała do Rokitnicy. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi przysłany „z góry” kapitan Witczak. Nie idzie mu zbyt łatwo – miejscowi niechętnie współpracują z „obcym”. Ale miejscowy proboszcz również chce dowiedzieć się, kim była dziewczyna. Zwłaszcza że on także – choć służy w parafii już od kilku lat – jest tu wciąż traktowany jako obcy. A do jego uszu wciąż dochodzą plotki, jakoby parafia była przeklęta: poprzedni proboszcz został przeniesiony w niejasnych okolicznościach, kolejny popełnił samobójstwo…

Autorka postawiła przed sobą trudne zadanie: uczyniła głównymi bohaterami dwóch absolutnie nijakich mężczyzn. Kapitan Witczak „był bardzo przeciętnym mężczyzną, w średnim wieku, średniego wzrostu i średniej turzy. Twarz też miał nijaką” – i równie nijaki charakter, choć nie sposób odmówić mu inteligencji. Podobnie wypada ksiądz – choć nie nijaki z wyglądu (proboszcz jest bowiem bardzo przystojnym mężczyzną), to człowiek bez wyrazistego charakteru; jest konformistą, nie potrafi się zbuntować ani wziąć w garść, z trudem zmusza się do podejmowania jakichkolwiek działań. Jednak trzeba oddać obu bohaterom sprawiedliwość: to ich działania w końcu doprowadzają do rozwiązania tej sprawy. Miejscowi policjanci z ich nieogarnięciem raczej by sobie nie poradzili. No, może poza Hanką, która ma zadatki na dobrą policjantkę (choć jest równie nijaka jak Witczak) – w robieniu kariery przeszkadza jej jednak płeć.

Dużo ciekawiej niż bohaterzy wypada obraz wsi. Ludzie tu są… cóż, dziwni to chyba najlepsze słowo. Chwilami mogłoby się wydawać, że jesteśmy nie w latach osiemdziesiątych (choć autorka serwuje czytelnikom nieco detali charakterystycznych dla tamtych czasów, takich jak choćby poliestrowe koszule), a co najmniej pół wieku wcześniej. Nie da się ukryć, że społeczność Rokitnicy jest zamknięta i ukrywa coś przed światem. To właśnie ta atmosfera – duszna, klaustrofobiczna, niczym z sennego koszmaru – jest największą zaletą „Wiary”. W warstwie fabularnej nie dzieje się bowiem bardzo dużo (choć nie jest tak, że nie dzieje się nic! autorka buduje skomplikowaną intrygę, tyle że rozwija ją powoli), za to mnóstwo – w warstwie emocji. Ponadto „Wiara” jest bardzo sensualną powieścią – upały i burze, zmaganie się ze smrodem na komendzie (czyżby zdechła mysz?), zapach kwiatów i traw…

Jak czytamy w powieści: W filmach czy książkach wygląda to tak, że przychodzi detektyw i tłumaczy każdy szczegół, w prawdziwym życiu sporo rzeczy zostaje do końca zagadką. Zawsze są jakieś luki czy wątpliwości. I tą właśnie zasadą kierowała się Anna Kańtoch, tworząc swoją książkę. Efekt? Bardzo klimatyczna historia, obok której nie sposób przejść obojętnie; historia, która zmusza czytelnika do przemyśleń.

Ewa Dąbrowska


Wiara

Anna Kańtoch
Wydawnictwo Czarne
Seria Ze Strachem
Wołowiec 2017
 

RECENZJA POPRZEDNIEJ POWIEŚCI PISARKI:

Image