Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Ja nie wybaczam, Mark Hill: recenzja
Ja nie wybaczam, Mark Hill: recenzja
poniedziałek, 10 lipca 2017

Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Mark Hill to brytyjski dziennikarz, scenarzysta oraz producent radiowy. „Ja nie wybaczam” to jego debiut literacki i jednocześnie pierwsza część cyklu o londyńskim inspektorze Rayu Drake’u.

ImageW jednym z domów tuż obok komisariatu policji znaleziona zostaje zamordowana  rodzina. Na miejsce zbrodni przybywają inspektor Ray Drake i jego podwładna Felicity Crowley. Okazuje się, że Drake znał jedną z ofiar. Co więcej, łączyła ich wspólna przeszłość, której inspektor nie chce wyciągać na światło dzienne. Rozpoczyna się swego rodzaju pojedynek między inspektorem a Crowley. Choć oboje stoją po tej samej stronie – stronie prawa, oboje chcą złapać mordercę, to Drake za wszelką cenę próbuje pogrzebać tropy prowadzące do jego przeszłości, Felicity natomiast pragnie je odkryć. Niebawem w mieście dochodzi do kolejnych morderstw. Ich wspólnym mianownikiem jest dom dziecka, który spłonął przed trzydziestu laty – wychowywały się w nim wszystkie ofiary.

Hill skonstruował swoją opowieść tak, że przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Czytelnik śledzi bieżące wydarzenia – morderstwa i śledztwo, a co jakiś czas wraca do roku 1984 i do zdarzeń rozgrywających się w domu dziecka. Taka konstrukcja jest już w kryminałach może nieco schematyczna, jednak wciąż się sprawdza. Tym bardziej że fabuła tej książki została zbudowana wokół zagadnienia: jak dzieciństwo determinuje dorosłość.

Najmocniejszym atutem „Ja nie wybaczam” jest postać inspektora. Od początku wiemy, że Ray Drake skrywa jakąś tajemnicę, stopniowo poznajemy nowe fakty z jego życia, by pod koniec opowieści złożyć je w pełny obraz bohatera i skrywanych przez niego sekretów. Czy jednak na pewno wiemy już wszystko? Czy Hill odsłania przed nami inspektora? Zakończenie książki wskazuje na to, że jednak nie. Ponadto autor zostawia czytelnikowi osąd bohatera. Nie jest to bowiem postać klarowna, w jego  przypadku nie możemy powiedzieć, że coś jest tylko czarne lub tylko białe.

Jeśli chodzi o intrygę kryminalną, warto zaznaczyć, że autor umiejętnie zaserwował czytelnikom nie jedno, a trzy zaskoczenia. Kiedy już wydawało mi się, że Hill odkrył wszystkie karty i podał na tacy sprawcę, okazało się, że to nie koniec gry autora z czytelnikiem. I choć pod koniec książki wiemy już wiele o głównych bohaterach, to pewne pytania dotyczące ich pracy czy życia prywatnego zostają bez odpowiedzi. Autor przygotował więc sobie „podłoże” dla dalszym części serii.

Ważnym elementem książki wydaje się także aspekt społeczny. Hill przedstawił dom dziecka jako instytucję pełną zaniedbań, w której brakło pedagogicznych podstaw, nie brakło natomiast znaków przestępczości, jest jego głosem w kwestii takich placówek. I choć opis ten dotyczy lat osiemdziesiątych i dziś może nie jest już aktualny, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ten element odgrywa tu znaczącą rolę i jest istotny dla samego autora.

W moim odczuciu „Ja nie wybaczam” stanowi udany debiut i z pewnością będę śledzić nazwisko autora. Otrzymałam nie tylko dobrze skonstruowany kryminał, z całą gamą charakterystycznych dla niego elementów, takich jak zbrodnia czy SUSPENS. Autor zaciekawił mnie także spojrzeniem na psychologiczny aspekt dzieciństwa jako okresu determinującego późniejsze życie oraz na problematykę krzywd, pielęgnowanych przez długi czas i wykorzystanych do skrupulatnie przygotowanej zemsty. Zemsty na zimno, która, jak powiadają, może i najlepiej smakuje, ale jednocześnie niszczy. Nie tylko obiekt naszej nienawiści, ale i nas samych.

Anna Mazur

Ja nie wybaczam
Mark Hill
Przekład: Jacek Ratajski
Wydawnictwo Amber
Warszawa 2017