Advertisement
Strona główna arrow Fragmenty arrow Przesyłka, Sebastian Fitzek: fragment
Przesyłka, Sebastian Fitzek: fragment
poniedziałek, 10 lipca 2017

Sebastian Fitzek

„Przesyłka”

 

– Pani doktor Stein?
 Nigdy nie słyszała głosu tego mężczyzny. Zirytowała się, rozczarowana, że to nie jej mąż Philipp. Kto do stu tysięcy diabłów dzwoni do niej tak późno w nocy?
 – Mam nadzieję, że to coś ważnego.
 – Przepraszam, że przeszkadzam. Mówi Eigenhardt z recepcji hotelu Le Zen.
 Na moją komórkę?
 – Tak?
 – Chcieliśmy tylko zapytać, czy dzisiaj jeszcze się pani zamelduje?
 – Słucham?
 Bez skutku macała dłonią, szukając włącznika nocnej lampki.
 – Co to znaczy, czy się zamelduję? Już śpię.
 W każdym razie próbuję.
 – Więc możemy anulować rezerwację pokoju?
 Czy on źle słyszy?
 – Nie, przecież powiedziałam: już się zameldowałam. Pokój 1904.
 – Proszę wybaczyć, ale…
 W głosie recepcjonisty słychać było dezorientację.
 – Co "ale"?– zapytała Emma.
 – ...u nas nie ma pokoju o takim numerze.
Że co?
Emma usiadła na łóżku i popatrzyła na migoczącą lampkę czujnika dymu bezpośrednio nad nią na suficie.
 – Żarty pan sobie robi?
 – W całym hotelu nie ma ani jednej czwórki. W Azji jest to nieszczęśliwy numer i dlatego…
 Reszty zdania Emma już nie mogła usłyszeć, bo nagle nie miała już w dłoni komórki.
 Za to usłyszała coś, co w ogóle nie było możliwe.
 Tuż przy uchu: odchrząknięcie.
 Mężczyzna.
 I kiedy odebrało jej mowę ze strachu, poczuła ucisk na ustach.
 Smak tkaniny.
 Jednocześnie coś ją ukłuło i przez wkłucie w zgięciu ręki popłynął chłodny płyn.