Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Leon, Mons Kallentoft, Markus Lutteman: recenzja
Leon, Mons Kallentoft, Markus Lutteman: recenzja
czwartek, 03 sierpnia 2017

Bestia wypuszczona z klatki

Obraz z kamery jest wyraźny. Dziecko kuli się w klatce, wyraźne wystraszone i zagubione. Czy spotka je taki sam koniec jak okaleczonego, powieszonego chłopca na kominie opuszczonej fabryki? Zack z grupą innych policjantów obserwuje film na żywo i zastanawia się, czy zdążą. Cyfrowy zegar nieubłagalnie odlicza czas. A tego zostało niewiele.

ImageSięgając po kolejny kryminał, zawsze się zastanawiam, o jakim mordercy będę tym razem czytać. Czy będzie wyjątkowo brutalny, niezwykle inteligentny, a może opętany szaleńczą myślą? Sprawca, jakiego wykreowali Mons Kallentoft i Markus Lutteman, plasuje się gdzieś pośrodku. W pamięci nie zostanie mi jednak jego geniusz ani misternie uknuty plan – to nie ten kaliber przestępcy. Zapamiętam go ze względu na strój i rolę, którą sobie upodobał. Nie będzie spojlerem, jeśli już teraz uchylę rąbka tajemnicy: morderca nazywa siebie lwem i nim też się staje. Nie dziwi już więc niecodzienna fotografia autorów na skrzydełku okładki – z królem zwierząt właśnie.

Przyznam, że nieufnie podchodziłam do duetu pisarskiego. Zastanawiałam się: czy możliwe jest takie zredagowanie tekstu, by poszczególne sceny nie różniły się stylem? Tym panom się udało: „Leon” jest jednolity. Nie od razu jednak przyzwyczaiłam się do narracji: krótkich zdań w czasie teraźniejszym. Wiem, że miały wprowadzić dynamikę i nastrój niepokoju, co po części się udało, ale też irytowały i miejscami były zbyt wymyślne, żeby nie powiedzieć – przerysowane. Im jednak bardziej zagłębiałam się w treść, tym mniej uwagi poświęcałam językowi. Moją uwagę przykuwała akcja, a tej nie brakowało.

Pierwsze skrzypce gra Zack Herry – młody wiekiem i stażem inspektor policji kryminalnej. Jest oczywiście przystojny i zdolny, co świetnie kontrastuje z wyniszczającym życiem, jakie prowadzi. Jest bowiem narkomanem. Do tego stopnia nie może poradzić sobie z uzależnieniem, że zaczyna brać nawet w pracy. Chowa źrenice za ciemnymi szkłami, ale swojej partnerki z pracy tak łatwo nie oszuka. Czy Deniz będzie mogła na niego liczyć? Czy jego nałóg położy się cieniem na obiecującej karierze policyjnej? Cokolwiek by jednak powiedzieć o narkotykach, bohater mimo wszystko wzbudza sympatię. Być może za sprawą odwagi, determinacji i empatii, które nie pozwalają mu przestać myśleć o zamordowanym chłopcu i jeszcze żyjącym dziecku, przetrzymywanym gdzieś pod ziemią w klatce.

Kallentoft i Lutteman poruszają ważne społecznie wątki, takie jak imigracja, handel ludźmi czy hazard. Pojawiają się też odniesienia do spraw z przeszłości, na przykład wspomnienie o matce Zacka, niepokojące i mętne. Autorzy zadbali o dynamikę akcji nie tylko charakterystycznym, wspomnianym już stylem, ale też zmieniającą się narracją. Dzięki temu zabiegowi lepiej poznajemy bohaterów: dokładnie przemyślanych i wyraziście przedstawionych.

Mons Kallentoft to autor, którego powieści przetłumaczono na ponad trzydzieści języków i sprzedano w ponad dwóch i pół miliona egzemplarzach. Markus Lutteman nie zasłynął z cyklu o Malin Fors ani żadnym innym komisarzu – w jego dorobku królują biografie. Rozgłos przyniosła mu książka o Patriku Sjöbergu. Chciałabym napisać, że „Leon”, kolejne wspólne dzieło obu autorów, to świetna, godna polecenia pozycja, ale w mojej ocenie jest po prostu dobra. Przede wszystkim przeszkadzało mi pióro pisarzy, które, o ironio, zapamiętam najbardziej. Nie do końca też przekonała mnie obsesja mordercy na punkcie lwa. Kallentoft i Lutteman dokładnie opisali nie tylko myśli sprawcy, ale też cały proces przeobrażania się w niebezpiecznego drapieżnika, który po wizualizacji w myślach już nie wydaje się taki straszny…

Izabela Lemke

Leon
Mons Kallentoft, Markus Lutteman
Przekład: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2017

 

RECENZJE POPRZEDNICH CZĘŚCI CYKLU:

 Image

 

 

 

 

 

RECENZJE POWIEŚCI MONSA KALLENTOFTA:

Image
ImageImage