Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Czarne narcyzy, Katarzyna Puzyńska: recenzja
Czarne narcyzy, Katarzyna Puzyńska: recenzja
piątek, 18 sierpnia 2017

Groch z kapustą i grzybami w barszczu

Nowa powieść Katarzyny Puzyńskiej ma – jak zwykle – sporą objętość i zwiastujący kłopoty tytuł, czyli „Czarne narcyzy”. Pisząc o kłopotach, mam oczywiście na myśli bohaterów, którym zdumiewająco kreatywna autorka dokłada zmartwień, traum i cieni przeszłości o wszelkiej a niebagatelnie mrocznej maści. Sama nie wiem, czy jestem tu złośliwa, znużona czy zafascynowana... Może każde z tych wrażeń po trochu, bo pierwsze powieści Puzyńskiej z tego cyklu pochłaniałam z zachwytem, nieco zirytowana jedynie dyskomfortem, jaki wynikał z grubości książki i niewygody jej trzymania, natomiast absolutnie zakochana byłam w małomiasteczkowych intrygach snutych przez kolorowo i grubą kreską rysowanych bohaterów. Lecz im dalej w cykl, tym robiło się dziwniej, bo mnogość stworzonych przez Puzyńską postaci była nie do zapamiętania na dłuższą metę, a ich powikłane perypetie, przeskakujące z jednego tomu w kolejny, zaczynały zlewać się jedne z drugimi, drugie z trzecimi i tak dalej, bezsprzecznie irytować rozwiązaniami rodem z mydlanych oper, a upadek dzielnego gliniarza Daniela wydawał się już wprost groteskowo pokraczny.

ImageMimo tych wad, choć wciąż mając nadzieję, że autorka przestanie gnębić biednego safandułowatego Danielka (który przypomina mi nie tylko z imienia, ale i z decyzyjności mego byłego szefa), postanowiłam przeczytać kolejną powieść w cyklu. I znowu te uczucia – rozdrażnienie, frustracja, rozciekawienie – towarzyszyły mi od początku do końca lektury. Ta zaś wydawała się intrygująca, bo obok standardowych problemów życiowych bohaterów sporo się działo kryminalnie. Nie dość bowiem, że trup się ścielił stosownie gęsto, to jeszcze Podgórski znów wpadł w tarapaty – tym razem za sprawą podającej się za dziennikarkę dziewczyny, której trop zawiódł ekspolicjanta wprost do... nawiedzonego domu – i to takiego zarówno z tragiczną historią, jak i z całkiem świeżym trupem wewnątrz. Dodajmy do tego małomiasteczkowe spory sąsiedzkie, tu i ówdzie skrywane tajemnice, sporą dawkę SUSPENSu i nieco czarnych narcyzów pojawiających się to tu, to tam.

Styl konstruowania narracji jest u Puzyńskiej każdorazowo taki sam, a więc mamy tu i zmiany punktu widzenia, i znaczniki czasowe, i oczywiście głos kolejnego maniaka, wybrzmiewający w enigmatycznych i stylizowanych na strumień świadomości konstrukcjach zdaniowych. Z jednej strony jest to znak firmowy autorki, z drugiej świadczy jednak o jakiejś obstrukcji warsztatu pisarskiego, zupełnie jakby Puzyńska nie była w stanie wyzwolić się od narzuconego sobie schematu. Podobnie rzecz ma się z bohaterami, którzy – ma się wrażenie – stoją w miejscu, mimo pozornego rozwoju. Ich zachowania nie są już tak bardzo klarowne, a Puzyńska brnie coraz dalej w dziwaczne umotywowania i zagrywki postaci. Bohaterowie po prostu coraz bardziej przypominają sfoszone dzieci niż pełnoprawnych, doświadczonych losowo dorosłych.

Sama intryga kryminalna jednak dostarcza ogromnej przyjemności, jest stosownie zawikłana i jak zwykle odwołuje się do zdarzeń przeszłych, które stają się źródłem zła i zbrodni. Znakomity jest zwłaszcza motyw nawiedzonego domu, realizowany z ogromną wprawą, który dodaje całej fabule nieco fantastycznej otoczki, sprawiając, że czytelnik może nieco odetchnąć od sercowych problemów bohaterów, wikłających się niczym te z „Mody na sukces”, choć w siermiężnej polskiej oprawie. Nie zarzucam Puzyńskiej lenistwa w kreowaniu fabuły, bo ma niewiasta pomysłów co niemiara i jest wyjątkowo zmyślna, jeśli idzie o splątane ludzkie motywacje prowadzące do tragicznych decyzji oraz same zbrodnie. Jednak nieznośny nadmiar bohaterów wraz z ich przekombinowanymi relacjami po prostu szkodzi książce. Nie przeczę przy tym, że rzecz jest napisana świetnie i daleka jestem od ostrzeżenia, aby jej nie polecać. Mam tylko taki drobny przesyt, jak to bywa wtedy, gdy groch z kapustą zmiesza się z grzybami w barszczu.

Ksenia Olkusz

Czarne narcyzy
Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2017