Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Pozwolę ci odejść, Clare Mackintosh: recenzja
Pozwolę ci odejść, Clare Mackintosh: recenzja
poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Kryminalna matrioszka

Czytałam niedawno powieść „Widzę cię” Clare Mackintosh. Dobry, wciągający THRILLER – ale niewyróżniający się niczym szczególnym. Ot, przyzwoita lektura. Wciąż miałam w pamięci, że debiutancka powieść pisarki zdobyła duże uznanie – krytyki (nagroda Theakston’s Old Peculier Crime Novel of the Year) i publiczności, o czym świadczy popularność, jaką zyskała Mackintosh. Sięgnęłam więc po „Pozwolę ci odejść” – i zniknęłam dla świata, dopóki nie skończyłam czytać.

ImageHistoria zaczyna się od sprawy pozornie niepasującej na materię kryminału: hit-and-run, czyli potrącenia (niestety śmiertelnego) i ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia. Śmierć pięcioletniego Jacoba trafia na pierwsze strony gazet, policjantom jednak nie udaje się złapać kierowcy i po jakimś czasie sprawa zostaje odstawiona na półkę.

Ta książka jest jednak jak matrioszka. Pod warstwą kryminalną kryje się bowiem wstrząsająca opowieść o żalu, bólu, poczuciu winy. Tym bardziej wstrząsająca, kiedy uświadomimy sobie, że Clare Mackintosh osobiście zna ból po stracie dziecka. Może dlatego opisywane w książce emocje są tak przejmujące? A gdy już wydaje nam się, że zrozumieliśmy, o czym jest ta książka, niespodzianka: ze środka wyskakuje kolejna lalka, która przeistacza „Pozwolę ci odejść” w thriller na długo zapadający w pamięć czytelnika.

Jest w opisach tworzonych przez autorkę głębia, która zbliża powieść brytyjskiej autorki do książek Håkana Nessera. Różnica polega na tym, że Nesser doprawia swoją opowieść bardzo dyskretnym humorem, tymczasem „Pozwolę ci odejść” jest przejmująco smutne (nie tylko przez opisywane wydarzenia; klimat często odpowiada uczuciom bohaterów: „niebo szare, zasnute chmurami, piasek bury, przesiąknięty wilgocią”… Brr!). A w ostatnich partiach książka nie tyle smuci, ile po prostu przeraża.

Nie myślcie jednak, że nie znajdziecie w tej powieści nic z kryminału. Fragmenty przepełnione bólem po śmierci dziecka przeplatają się bowiem z migawkami ze śledztwa prowadzonego przez policjantów, między innymi Raya i Kate. Widać w nich, że autorka pracowała jako policjantka (weźmy choćby taki opis: „wymienili porozumiewawcze uśmiechy, oboje dobrze znali uczucie przyjemności nieodłączne ze skokiem adrenaliny, tak niestosowne w obliczu tragedii, i towarzyszące mu wyrzuty sumienia”). Mozolne sprawdzanie tropów, biurokracja, która zmusza policjantów do zamknięcia nierozwiązanej sprawy, i ich upór, by mimo to znaleźć sprawcę śmierci Jacoba – to bardzo przekonujący obraz żmudnej policyjnej pracy. Przy czym autorka często przypomina o wręcz banalnej prawdzie: policjant też człowiek, a nie samą pracą człowiek żyje. Dlatego opisy śledztwa są uzupełnione fragmentami o życiu osobistym nadzorującego  śledztwo komisarza.

Mnie jednak najbardziej ujęły pozostałe partie książki. Nie te kryminalne, a „osobiste”, te o bólu, rozpaczy, braku nadziei… Wszystkie te uczucia mi się udzielały, dlatego lektura „Pozwolę ci odejść” była trudna, momentami wręcz bolesna. I to dlatego ją polecam – wśród kryminałów rzadko zdarzają się tak przejmujące i tak mocno zapadające w pamięć książki.

Ewa Dąbrowska

Pozwolę ci odejść
Clare Mackintosh
Przekład: Magdalena Rychlik
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2015


RECENZJE INNYCH POWIEŚCI AUTORKI:

 Image