Advertisement
Wywiad z Clare Mackintosh
wtorek, 05 września 2017

Wywiad z Clare Mackintosh

Clare Mackintosh jest brytyjską autorką powieści kryminalnych i byłą policjantką. Za swoją debiutancką powieść zdobyła nagrodę Theakston’s Old Peculier Crime Novel of the Year. Mamy dla Was rozmowę z pisarką.

ImageEwa Dąbrowska: Jakie to uczucie: zdobyć nagrodę literacką za debiutancką powieść (i przy okazji wygrać z J.K. Rowling)?

Clare Mackintosh: Zdobycie cbyło wspaniałym uczuciem – głównie dlatego, że nie spodziewałam się wygranej. Nie przygotowałam przemowy i nie mogłam przestać płakać! J.K. Rowling przysłała mi później gratulacje na Tweeterze, co bardzo podekscytowało moje dzieci.

E.D.: Czy nagroda zmieniła coś w Pani życiu?

C.M.: Za wygrane pieniądze zabrałam męża na wakacje. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i wiele znosi, dlatego cudownie było go za to wynagrodzić. Nagroda niesie też ze sobą szacunek w branży, więc sprzedaż moich książek zdecydowanie wzrosła w miesiącach po ogłoszeniu.

E.D.: W posłowiu do „Pozwolę ci odejść” możemy dowiedzieć się, co Panią zainspirowało: prawdziwe wydarzenia, na które natknęła się Pani, zaczynając pracę jako policjantka. Proszę zdradzić: czy Kate to Pani alter ego?

C.M.: Kate to postać fikcyjna, ale jest w niej trochę młodej mnie. Podobnie jak jest trochę mnie w Rayu, Mags i Jennie.

E.D.: Ale co Panią popchnęło do napisania tej powieści? Kiedy i dlaczego pomyślała Pani „chcę napisać książkę”?

C.M.: To nie była tak wyraźnie sformułowana myśl. Miałam historię, którą chciałam spisać, więc ją napisałam. Myślę, że tak naprawdę zawsze chciałam napisać książkę, po prostu nigdy nie postrzegałam pisania jako opcji na życie.

E.D.: Pani debiutancka powieść to THRILLER, ale można też ją odbierać jako opowieść o bólu, smutku, poczuciu winy... Czy pisanie było dla Pani rodzajem terapii?

C.M.: Straciłam syna, kiedy był dzieckiem, i żal w scenach z Jenną jest moim własnym żalem. Pisanie tych fragmentów było bardzo bolesne, ale myślę, że stanowiło cenny proces.

E.D.: Czy inne doświadczenia policyjne utkwiły mocno w Pani pamięci? A może „Widzę cię” również było inspirowane prawdziwymi wydarzeniami?

C.M.: Do napisania powieści „Widzę cię” zainspirowała mnie podróż do Londynu z moją przyjaciółką, która dojeżdża pociągiem do pracy. Stałyśmy na peronie, a ona przesunęła mnie o dwa metry w lewo, mówiąc: „musimy stanąć tutaj, bo tutaj otwierają się drzwi”. Pociąg nadjechał i drzwi się otworzyły, a ponieważ stałyśmy w odpowiednim miejscu, wsiadłyśmy i zajęłyśmy dwa ostatnie miejsca siedzące. Wtedy zdałam sobie sprawę, że na całym świecie ludzie robią dokładnie to samo, każdego dnia.

E.D.: Zna Pani innych policjantów-pisarzy? W Polsce nie mamy ich wielu.

C.M.: W Wielkiej Brytanii jest ich mnóstwo. Na przykład Lisa Cutts to pisarka i policjantka. No i kocham książki Elizabeth Haynes, która jest byłym analitykiem policyjnym.

E.D.: Dlaczego zrezygnowała Pani z pracy w policji? Co było w niej najtrudniejsze?

C.M.: Praca policjanta świetnie przygotowała mnie do pracy pisarza. Pokazała mi wiele różnych środowisk i ludzi o różnym pochodzeniu. Dużą częścią policyjnej pracy jest odkrywanie historii; dowiadywanie się, co się stało i kto to zrobił. Kochałam moją pracę, ale chciałam spędzać więcej czasu z dziećmi, więc odeszłam i zaczęłam pracować jako niezależny dziennikarz. Teraz jestem bardzo szczęśliwa, że jako pisarz pełnoetatowy pracuję w domu.

E.D.: Czyta Pani powieści kryminalne? Czy ma ulubionych autorów czy książki, które mogłaby Pani polecić polskim czytelnikom?

C.M.: Uwielbiam czytać powieści kryminalne i thrillery. Pierwszym thrillerem psychologicznym, który przeczytałam, była „Rebecca” Daphne du Maurier. Uwielbiałam to pełzające powoli uczucie strachu, które ta powieść we mnie wyzwalała. Współcześni autorzy, których lubię czytać i którzy na mnie wpłynęli, to Lisa Gardner, Karin Slaughter i Sophie Hannah. To ich książki były pierwszymi, które przeczytałam, łączącymi powieść policyjnych procedur z elementami thrillera psychologicznego.

E.D.: Czy może Pani zdradzić, jak wygląda Pani dzień? Pisze Pani na przykład od ósmej do piętnastej czy kiedy ma Pani na to ochotę?

C.M.: Najpierw zabieram dzieci do szkoły, porządkuję kuchnię i wychodzę z psami, do biurka docieram około dziesiątej. Pracuję do siedemnastej, ale często robię sobie przerwy, by nastawić pranie albo wypić filiżankę herbaty z dziećmi, które wracają ze szkoły kwadrans po trzeciej. Jeśli „deadline” jest bliski albo fabuła mocno mnie wciągnęła, zdarza mi się pisać wieczorami. Staram się jednak zachować wieczory i weekendy dla rodziny.

E.D.: Czy ma Pani jakieś plany na nową powieść? A może już ją Pani napisała?

C.M.: Moja trzecia powieść, „Let me lie”, pojawi się w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych w marcu 2018 roku (w innych krajach w tym samym roku). Opowiada o świeżo upieczonej matce, której rodzice zabili się rok wcześniej. Próbuje dowiedzieć się, dlaczego popełnili samobójstwo, ale ktoś usiłuje ją powstrzymać...

E.D.: Dziękuję za rozmowę!


Fot. SmartPhotography.co.uk