Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Kamień, Małgorzata i Michał Kuźmińscy: recenzja
Kamień, Małgorzata i Michał Kuźmińscy: recenzja
środa, 04 października 2017

Kamień niezgody

Kładka na Dunajcu dzieli Kamień na dwa światy. Jeden z nich wygląda tak jak osiedle, na którym mieszkasz. Bloki są solidne, z odmalowaną elewacją, trawniki przystrzyżone i zadbane, a na parapetach rządzą kwiaty. Po drugiej stronie rzeki w nozdrza wwierca się nieprzyjemny swąd palonego plastiku i śmieci. Wokół rudery i budy: z pustaków, blach i wiórowych płyt. Wśród tego wszystkiego przechadzają się grupki mężczyzn i kobiet w znoszonych dresach i podkoszulkach. Ciemne włosy i karnacja są jak stygmat: to Romowie. Cyganie.

ImageLata uprzedzeń, wzajemnej wrogości i krzywd są jak mur, którego nie da się skruszyć. Kiedy w romskiej osadzie zostaje znaleziony martwy chłopczyk z jasnymi włosami, rozpętuje się piekło. Oskarżycielskie spojrzenia kierują się w stronę jej mieszkańców, a napięcie między miejscową ludnością sięga zenitu. O pomoc w porozumieniu międzykulturowym policja zwraca się do Anny Serafin – doktor antropologii kultury. Dialog nie przychodzi jednak łatwo. Na miejscu nie mogło też zabraknąć dziennikarza śledczego, Sebastiana Strzygonia. I to właśnie on rzuca kamyk, który powoduje lawinę. Zaczyna się medialna nagonka.

„Kamień” to trzeci tom z cyklu etnokryminałów pisany przez małżeństwo: Małgorzatę i Michała Kuźmińskich. Nie można oprzeć się wrażeniu, że główne postacie, Anka i Sebastian, są stworzeni na ich podobieństwo. I może to właśnie sprawia, że książkę czyta się tak fantastycznie. Żeńska część duetu pisarskiego jest bowiem z wykształcenia antropologiem kultury – tak jak Serafin, a męska – dziennikarzem „Tygodnika Powszechnego”.

Sebastian Strzygoń jest dziennikarzem, jak się zawsze z dumą przedstawia, bez względu na okoliczności. Młody, ambitny, pewny siebie i puszący piórka jak paw, wpisuje się w obraz stereotypowego warszawiaka (tyle że pochodzącego z Krakowa). Mogłabym napisać, że podoba mi się jego zadziorne poczucie humoru, bo to prawda, ale przede wszystkim ujął mnie jego dziennikarski pazur. Każdy twitt, jaki napisał, to dla mnie majstersztyk. Chłonęłam je więc chciwie, zachwycając się, tęskniąc za studenckimi czasami i zastanawiając się, co by było, gdybym nie zdecydowała się na inną branżę. Przeczytałam już wiele kryminałów, w których dziennikarz prowadzi własne śledztwo, ale dopiero postać Strzygonia jest dla mnie w pełni realistyczna. On myśli jak dziennikarz. I moim zdaniem nie byłoby to możliwe, gdyby nie autor „Kamienia”, Michał Kuźmiński.

Kolejną zaletą i wyróżnikiem powieści jest korzystanie z mediów społecznościowych. To niesamowite, jak bardzo można ubarwić fabułę wpisami z Twittera, odniesieniami do Facebooka czy Instagrama. Dzięki temu książka automatycznie stała mi się bliższa, bo ja też, tak jak Sebastian, scrolluję tablicę i daję lajka. Autorzy wiernie przedstawili znak naszych czasów, kiedy to zamiast pomóc, ludzie wyciągają komórki i nagrywają film. W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o wahaniu Strzygonia, czy opublikować kontrowersyjny materiał, czy nie. Zdanie o zasięgu i słupkach nie mogło być bardziej trafne. Tak działają media.

Anka Serafin bazuje trochę ma stereotypie wykładowczyni. Kobiety w szpilkach i kostiumie, z aktówką w ręku i włosami upiętymi w kok. I chociaż nie jest tak przebojowa jak kolega z „Horyzontu”, nie da się jej nie lubić. Może za sprawą Gerarda, młodszego o dziesięć lat partnera, który jest gwiazdą drugiego planu. Dialogi w „Kamieniu” to mistrzostwo. Lekkie, naturalne, zabawne, często o zabarwieniu erotycznym, ironiczne – po prostu z życia wzięte.

Naprawdę nie mam się do czego przyczepić, bo podoba mi się w „Kamieniu” wszystko. Dbałość o detale, przedstawienie romskiej społeczności i stereotypów z nią związanych, wplecenie do powieści wątku ABW w atrakcyjnej (dosłownie) formie i stopniowe docieranie do prawdy. Powieść czyta się jednym tchem, zarywa dla niej noc i spędza z nią każdą wolną chwilę. Najnowsza książka Małgorzaty i Michała Kuźmińskich jest tak wyśmienita, że już nie mogę się doczekać, aż posmakuję „Pionka” i „Ślebody”.

Izabela Lemke


Kamień

Małgorzata i Michał Kuźmińscy
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wrocław 2017
 

RECENZJE POPRZEDNICH POWIEŚCI PISARZY:

Image Image
Image