Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Zaślepienie, Aga Lesiewicz: recenzja
Zaślepienie, Aga Lesiewicz: recenzja
poniedziałek, 09 października 2017

Dama ze stalkerem

Rzadko się zdarza, żeby prosty, niewyszukany i oklepany schemat udało się tak ubrać w oryginalny pomysł lub sprawnie kliszowość zamaskować, że czytelnik pochłonie powieść i pochwali. O recenzencie nie wspominając. Tymczasem jakimś cudem – nie, przepraszam, w literaturze nie ma cudów, są tylko utalentowani twórcy – Aga Lesiewicz tak napisała „Zaślepienie”, że nie sposób się od lektury oderwać, natomiast można wybaczyć i przydługie fotograficzne technikalia, i operowanie znanymi chwytami, a wreszcie zdzierżyć niezbyt lotną i emocjonalnie rozchwianą bohaterkę. Jeśli cokolwiek mnie irytowało w tej powieści, to właśnie protagonistka, Kristin, której nie byłam w stanie współczuć, bo wnerwiała mnie i nużyła swoimi zachowaniami. Choć to chyba jednak dobrze świadczy o konstrukcji tej postaci, bo gdyby autorka zrobiła to źle, koszmarna Kristin guzik by mnie obchodziła, a tak, proszę, jest wnerw…

ImageKtóry jest pewnie nie na miejscu, bo faktycznie bohaterka od samego początku ma przechlapane. Po pierwsze, jest na zawodowym marginesie, przeszła drogę od artystki do rzemieślniczki robiącej fotki produktów przeznaczonych do sprzedaży, a jakiś czas wcześniej także produktów zbrodni (w sensie – zwłok), ale przez uzdolnionego hakersko stalkera przychodzi jej ostatecznie uwieczniać na zdjęciach produkty oferowane w sex-shopie. Po drugie, jej bagaż życiowy też nie należy do lekkich, kobieta sporo przeszła w dzieciństwie, choć z tego akurat pozostał jej elegancki loft oraz niezawodna ciotka Vero. Po trzecie, Kristin spiknęła się z narcystycznym i totalnie amoralnym artystą o francuskim pochodzeniu, który nie dość, że ją zdradza, to jeszcze ustawicznie ją sobie podporządkowuje, a w dodatku zostaje malowniczo położony trupem na bardzo wczesnym etapie fabuły. Bohaterka próbuje się w tym chaosie odnaleźć i choć kilka razy ma niebagatelne szczęście i udaje się jej zapobiec katastrofom (nie licząc zdradzieckiego, a potem martwego narzeczonego), to jej życie wywrócone zostaje do góry nogami przez prześladującego ją maniaka.

Wszystkie więc elementy klasycznej układanki stalkerskiej znajdują się na miejscu. Mamy tu utratę zleceń i utratę dobrego imienia, przerażające incydenty, które wyprowadzają Kristin z równowagi, martwego kota, martwego narzeczonego i policję, która nie wierzy, że było to zabójstwo (liczę i zwierzaka, i francuskiego zdrajcę), tajemnicze emaile z dziwnymi fotomontażami, jeszcze bardziej tajemniczych ludzi, którzy nagle pojawiają się w życiu protagonistki – i tak dalej, i tak dalej. Co zdumiewające, ten z pozoru chaotyczny miks ludzi i okoliczności, łagodzony wcale nie tak usilnymi próbami funkcjonowania w normalności podejmowanymi przez Kristin, okazuje się całkiem strawny, a w dodatku niebanalny. Lesiewicz udało się dokonać trudnej sztuki zrównoważenia pomiędzy oryginalnym bogactwem fabularnym a żonglowaniem kliszami. I efekt jest bardzo zadowalający.

Rozczarować może nieco finał powieści i dość – w moim odczuciu – miałka motywacja stalkera. Być może zawiniło tu spłycenie psychologiczne determinant tej postaci, a także – znowu być może w zamierzeniu szokująca – wykładnia relacji pomiędzy osobą prześladującą a prześladowaną (za dużo grzybów w barszcz, jeden powód zamiast dwóch też byłby dobry). Mimo tych usterek powieść uznać trzeba za bardzo udaną, a Lesiewicz za pisarkę uzdolnioną i niezwykle pomysłową.

Ksenia Olkusz


Zaślepienie

Aga Lesiewicz
Przekład: Michał Strąkow
Wydawnictwo Insignis
Wydanie I
Kraków 2017