Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Niebiosa mogą runąć, Allen Eskens: recenzja
Niebiosa mogą runąć, Allen Eskens: recenzja
środa, 18 października 2017

Fiat iustitia, ruat caelum

THRILLER prawniczy nieczęsto zasila stos moich lektur. Zazwyczaj czytuję te nastawione na psychologię, antropologię czy medycynę sądową. Dlatego do książki Allena Eskensa podeszłam z zaciekawieniem, towarzyszącym zdobywaniu nowego terytorium czytelniczego. Czy wejście w świat Temidy okazało się interesującą przygodą?

Allen Eskens to były adwokat, obrońca w sprawach karnych. Czerpiąc z zawodowego doświadczenia, pisze kryminały, bazujące na motywach sądowych i prawniczych. Autor jest znany polskim czytelnikom dzięki trzem książkom, przyjętym dość entuzjastycznie. Nie stanowią one serii, ale posiadają pewne punkty styczne.

Image„Niebiosa mogą runąć” to najnowsza z książek Eskensa, thriller prawniczy, w którym fabuła osnuta jest wokół dwóch wątków. Śledzimy sprawę morderstwa kobiety, którą znaleziono w zaułku za księgarnią w luksusowej dzielnicy. Kobieta była naga i owinięta jedynie w dziecięcy kocyk. Brak śladów krwi wskazuje na fakt, iż zbrodni dokonano w innym miejscu. Zwłoki udaje się szybko zidentyfikować dzięki drogiej i unikatowej biżuterii, której morderca nie zdjął swojej ofierze. Okazuje się, że to Jennavieve Pruitt, żona bogatego i uznanego adwokata w sprawach karnych, Bena Pruitta. Sprawę prowadzi śledczy Max Rupert, który zna osobiście męża ofiary. W przeszłości mężczyźni starli się na sali sądowej i od tej pory ich relacje są wrogie.  Rupert jest przekonany, że to właśnie Ben zabił swoją żonę. Jednak ten twierdzi, że jest niewinny, że w czasie morderstwa przebywał na służbowym wyjeździe w innym mieście, oddalonym o wiele kilometrów od miejsca zbrodni. Jednocześnie Pruitt wynajmuje obrońcę, Boady’ego Sandena, który jest przyjacielem Ruperta. Sprawy się komplikują, relacje prywatne kolidują z służbowymi, a przyjaźń między Rupertem a Sandenem zostaje wystawiona na próbę.

Jednocześnie czytelnik śledzi drugi tor fabularny – prywatne życie Maxa, a dokładniej rzec ujmując: jego próbę schwytania oprawcy, który kilka lat wcześniej pozbawił życia jego żonę. Choć wiele wskazuje na wypadek samochodowy, policjant jest przekonany, że było to zamierzone działanie osób trzecich. Niestety jego prywatne śledztwo utknęło w martwym punkcie. Mimo to mężczyzna nadal poszukuje domniemanego zabójcy żony i wydaje się coraz mocniej owładnięty żądzą zemsty.

Książka została podzielona na trzy części, zatytułowane „Śmierć”, „Obrona” i „Proces”. Eskens nie tylko otworzył przed czytelnikiem drzwi sali sądowej, lecz także poprowadził go poprzez prawnicze meandry, pełne kodeksów i paragrafów. I o ile wątek śmierci żony adwokata wysuwa się na plan pierwszy, to mnie bardziej zaciekawił wątek tajemnicy wokół śmierci żony Ruperta. Przy rozwiązaniu jednej z tych spraw autor pozostawił sobie i czytelnikom otwartą furtkę, przy drugiej zaś sięgnął po zakończenie niezbyt zaskakujące, motyw znany już z innych książek bądź filmów tego gatunku. Wydaje mi się jednak, że niekoniecznie miało chodzić tu o finisz z pompą; celem Eskensa było raczej pozostawienie czytelnika z pytaniami na temat sprawiedliwości i moralności.

„Niebiosa mogą runąć” to thriller prawniczy, napisany poprawnie i rzeczowo. Niektórzy mogą jednak postrzegać jako wadę brak napięcia, tego wstrzymywania oddechu przed odsłonięciem kolejnej karty, z pewnością znanego czytelnikom powieści z SUSPENSem. Sporo w tej historii można przewidzieć, autor nie pokusił się o wodzenie nas za nos. Warto jednak sięgnąć po tę książkę, ponieważ głównymi ideami nie miały być tu zaskoczenie czy napięcie, a sprawiedliwość, moralność, zasady i wartości.

Zajrzyjcie więc do tej historii, przekroczcie próg sali sądowej pełnej kodeksów, tych na papierze i tych moralnych. Wejdźcie do świata prawników, choć niekoniecznie świata prawa.

Anna Mazur

Niebiosa mogą runąć
Allen Eskens
Przekład: Robert Lipski
Burda Publishing Polska
Warszawa 2017