Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Porzuć swój strach, Robert Małecki: recenzja
Porzuć swój strach, Robert Małecki: recenzja
piątek, 20 października 2017

Roberta Małeckiego metody na oswajanie strachu

Mówią, że strach ma wielkie oczy i wpływa na człowieka w stopniu na tyle dużym, na ile mu na to pozwoli. Jak jednak należy się zachować, jak można żyć, kiedy strach jest nieodłącznym elementem codzienności? Kiedy rozgoryczenie i poczucie niemocy odbierają chęć do działania?

ImageMarek Bener, toruński dziennikarz, którego powołał do życia na kartach swojej debiutanckiej powieści „Najgorsze dopiero nadejdzie” Robert Małecki, to pełnokrwista postać, obdarzona nieustępliwością, dowcipem oraz skłonnością do brawury. Tak przynajmniej zapamiętałam Benera z debiutanckiego kryminału Małeckiego. Z kolei w kontynuacji, czyli w powieści „Porzuć swój strach”, Bener wchodzi w kolejną pułapkę zastawioną przez przeszłość, dysponując jedynie okruchami zdarzeń związanych z jego zaginioną przed laty żoną.

Świadomość tego, że odnalezienie Agaty Bener jest niemal niemożliwe, a pod nogi są Markowi rzucane kolejne kłody, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej, sprawia, że staje się on postacią do bólu realną, pełną rozterek i daleką od prezentowanej wcześniej, pełnej ciętego dowcipu, postawy agenta do zadań specjalnych w skórze zwykłego przedstawiciela czwartej władzy. Ta swoista przemiana Benera jest pierwszym z kilku atutów tej książki. Tytułowy strach jest oswajany dzięki kolejnym elementom układanki. Bo im większą Bener ma wiedzę na temat powiązań między nimi, tym lepiej może reagować i przewidywać kolejne kroki tych, którzy życzą mu źle…

Drugą mocną stroną powieści jest fabuła, prowadzona bardzo spójnie i tylko pozornie w sposób stonowany. Bieżący ciąg zdarzeń przerywany jest pierwszoosobową, pamiętnikarską relacją teścia Benera, który krok po kroku odsłania przed zięciem mroczne elementy swojego życia, będące być może praprzyczyną zniknięcia Agaty. Nie dajcie się jednak zwieść wrażeniu powolnego rozwoju wypadków, gdyż Małecki zadbał o układ krwionośny swoich czytelników i zaserwował sceny przyśpieszające akcję serca, godne niejednego filmu akcji – czy to uprowadzenie jednej z redakcyjnych koleżanek Benera, czy finałowe sceny, które mają moc kilku lasek dynamitu.

Na uwagę zasługują również dialogi, pisane przez Małeckiego w sposób naturalny, konkretny, bez zbędnego przegadania czy upiększeń.  A jeśli do tego dołożymy toruńskie klimaty – intrygująco opisane punkty tego miasta, które aż proszą się o stworzenie gry miejskiej opartej na kanwie powieści, oraz „wypożyczenie” jednego z bohaterów powieści „Powtórka”, stworzonej przez drugiego toruńskiego autora kryminałów Marcela Woźniaka – otrzymamy pełen pakiet składający się na powieść należącą do gatunku literatury popularnej, ale z górnej półki. 

Jeśli miałabym jednym zdaniem streścić, o czym jest najnowsza powieść Małeckiego, to powiedziałabym, że to książka o nałogu (konkretnie: o hazardzie), który z siłą wodospadu zabiera ze sobą wszystko, co człowiekowi najbliższe, od dóbr materialnych, na które często pracował przez całe lata, po członków rodziny, wziętych niejako pod zastaw długów. Jest to zatem tytuł, który pomimo niekwestionowanego kryminalno-sensacyjnego charakteru ma istotne przesłanie społeczne.

Co ważne, na kluczowe pytanie: „gdzie jest Agata Bener?”, czytelnik niekoniecznie otrzyma satysfakcjonującą odpowiedź, co daje kuszący przedsmak finałowej części trylogii.

Dominika Matuła


Porzuć swój strach

Robert Małecki
Wydawnictwo Czwarta Strona
Poznań 2017

 

RECENZJA PIERWSZEJ CZĘŚCI CYKLU:

Image