Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Dobrzy ludzie muszą umrzeć, Helen Fields: recenzja
Dobrzy ludzie muszą umrzeć, Helen Fields: recenzja
czwartek, 26 października 2017

Zły czas dla dobrych ludzi

„Dobrzy ludzie muszą umrzeć” to druga część cyklu autorstwa angielskiej pisarki Helen Fields. Debiutancka powieść autorki, „Perfekcjonista”, była nominowana do CWA Dagger. Bohaterami tego cyklu są policjanci z Edynburga: inspektor Luc Callanach i detektyw Ava Turner. Tym razem muszą zmierzyć się z mordercą, który atakuje na ulicach miasta. Ofiary nie mają ze sobą nic wspólnego – poza tym, że wszystkie można by nazwać dobrymi ludźmi. Działacz fundacji, pielęgniarka z hospicjum, bibliotekarz, nauczycielka… Ktoś zadaje tym ludziom niewyobrażalny ból. Co gorsza, modus operandi za każdym razem jest inny. Może więc jest więcej niż jeden sprawca? Policjanci muszą zmierzyć się nie tylko z wyczerpującym śledztwem, lecz także z gniewem lokalnej społeczności, przekonanej, że policja nie robi w tej sprawie wszystkiego, co w jej mocy. Callanach i Turner mają też nieco kłopotów osobistych, przed nimi więc trudny czas.

ImageNa początek najważniejsza obserwacja: powieść Helen Fields to literatura gatunkowa w najczystszej postaci, bez ambicji na bycie czymś więcej. Robi dokładnie to, co powinien robić każdy kryminał: wciąga czytelnika na kilka godzin w swój świat, dając mu czystą rozrywkę. Dopracowana fabuła jest największym atutem tej powieści, nie pozostawia jednak wiele miejsca na inne elementy. Choć więc akcja powieści toczy się w Edynburgu, nie spodziewajcie się opisów miasta. To nie ten typ powieści; tu nie ma miejsca na jakieś obserwacje społeczne czy kulturowe. Edynburg ma tu znaczenie o tyle, że Luc – ze swoim wyglądem supermodela i przeszłością we francuskiej policji – zdecydowanie się wyróżnia.

Na szczęście autorka znalazła w powieści przestrzeń dla wątków osobistych. Opowieść o napięciu pomiędzy dwójką głównych bohaterów wciąga bowiem niemal tak samo, jak intryga kryminalna, przy czym ani odrobinę jej nie przykrywa. Związkowe perypetie Avy i problemy osobiste Luca ani przez chwilę nie wysuwają się na pierwszy plan; najważniejszy pozostaje tu ich pojedynek z psychopatą. Przyznać jednak trzeba, że portreciki – bo portrety to za duże słowo – postaci drugo- i trzecioplanowych malowane przez Fields nie są szczególnie oryginalne: jak konkurent głównego bohatera (na kilku płaszczyznach), to samiec alfa bez jednej pozytywnej cechy; jak policjant bliski emerytury, to poniżający młodszych kolegów rasista i homofob. Całe szczęście, że najważniejsze postaci są wielowymiarowe, złożone, co czyni tę powieść bardzo przyjemną lekturą.

Brakuje jej tylko jednego. Czego? Zaskoczenia. Nie fabularnego – dostajemy bowiem sporo mylnych tropów i TWISTów. Nie zaskakuje natomiast sama konstrukcja opowieści. Jest w niej dokładnie to, czego spodziewamy się po opowieści o pościgu policjantów za seryjnym mordercą. Są nawet fragmenty pisane z jego perspektywy, tak popularne w tego typu książkach.

Przerażający seryjny morderca? Jest. Inteligenci policjanci? Są. Napięcie? Jest. „Dobrzy ludzie muszą umrzeć” to świetny przykład tego, jak powinien wyglądać dobrze skonstruowany kryminał, który zapewni czytelnikowi kilka emocjonujących godzin.

Ewa Dąbrowska

Dobrzy ludzie muszą umrzeć
Helen Fields
Przekład: Beata Horosiewicz
Wydawnictwo Amber
Warszawa 2017