Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Adres nieznany, Lee Child: recenzja
Adres nieznany, Lee Child: recenzja
środa, 13 grudnia 2017

Adres nieznany, dokumentów i krewnych brak

Tak w skrócie można przedstawić Jacka Reachera, czołowego bohatera twórczości Lee Childa. Bohatera mającego swój urok – takie postacie zawsze dobrze się sprzedawały, a Reacher nie jest wyjątkiem. Świadczy o tym choćby fakt, że przez dwie dekady istnienia doczekał się ponad dwudziestu powieści, dwóch kinowych filmów o swoich przygodach, a także kilkunastu opowiadań. Te ostatnie zebrane zostały właśnie po raz pierwszy w jednym tomie, miłośnikom serii oferując intrygujące historie z różnych etapów życia głównego bohatera, a nowym czytelnikom szansę na polubienie człowieka, który nie ma wprawdzie adresu ani dokumentów, ale ma za to co robić.

ImageJack Reacher to były major Żandarmerii Wojskowej Armii Stanów Zjednoczonych, który nie ma domu, nie utrzymuje z nikim bliskich kontaktów i pozostaje nie do wyśledzenia, choć jednocześnie wciąż pakuje się w wielkie tarapaty. Te zresztą najwyraźniej bardzo go lubią, bo chociaż Reacher jedynie wędruje po Stanach, właściwie bez jasnego celu, zawsze znajdzie się gdzieś, gdzie jego pomoc się przyda. Tak jest choćby w tytułowej opowieści z tego zbioru. Bohater trafia do mieściny w stanie Maine, gdzie nie zamierza spędzić wiele czasu. A jednak znów musi zaangażować się w pewną sprawę. Oto na jego oczach złodziej okrada kobietę i choć na miejscu są dwaj policjanci, to Jack zatrzymuje przestępcę. Dlatego funkcjonariusze chcą, żeby złożył zeznania. Ma to zająć tylko dziesięć minut, ale nic nigdy nie trwa tylko tyle. A sprawa jest dziwna, bo kobieta w chwili napadu uciekła tak samo, jak próbował zrobić to napastnik…

To oczywiście tylko jedna z dwunastu historii, jakie znalazły się w tym tomie. Niektóre są dłuższe, niemalże rozmiaru noweli, inne krótkie, wszystkie niezłe, a czasem naprawdę bardzo dobre. Czy Reacher mierzy się ze szpiegowską aferą, rosyjską mafią porywającą ludzi, czy z awarią prądu i upałem – robi to w typowy dla siebie, mocny, ale zgrabny sposób. A na jego drodze stają najróżniejsi wrogowie – zarówno ci fikcyjni, jak i pewien prawdziwy seryjny morderca, którego obecność dodaje przyjemnego posmaku realizmu. Zresztą właśnie to opowiadanie, jedno z przedstawiających przygody nastoletniego Reachera, należy do najlepszych ze zbioru. Drugie, które chciałbym wyróżnić, to (być może ze względu na porę roku i świąteczną atmosferę, która powoli zaczyna królować wokoło) „Wigilijne tradycje”. Tekst świąteczny, jak wskazuje nazwa, ale też utrzymany w konwencji klasycznego, dziewiętnastowiecznego kryminału. Brzmi osobliwie? W tej historii bohater spotyka stewardessę i załapuje się na darmowy lot, ale śnieżyca sprawia, że ostatecznie ląduje sam gdzieś na angielskim odludziu. Szukając schronienia, trafia do domu, gdzie czeka na niego kolejna sprawa: doszło tam do kradzieży, kobieta rodzi, a policja ani karetka nie mają jak dotrzeć przez śnieg…

I w tym momencie dochodzimy do minusów opowiadań z Reacherem. A mianowicie: nagromadzenia zbiegów okoliczności. Gdziekolwiek pojawia się Jack, tam zaraz coś się dzieje, zbrodnia goni zbrodnię. Tego typu zagrywki sprawdzą się nieźle raz czy drugi, ale serwowane bezustannie – niestety nużą. Dobrym rozwiązaniem jest więc czytanie poszczególnych historii w odstępstwach czasu – miłośnicy serii z pewnością zechcą przeczytać je zgodnie z chronologią, bo akcja tych tekstów dzieje się pomiędzy konkretnymi powieściami. Trudniej wyeliminować drugi zasadniczy minus: prostotę stylu. Child często pisze tak, jakby obce mu było pojęcie zdania złożonego. Nie odstręcza to wprawdzie od lektury, ale potrafi rzucić się w oczy.

Na szczęście zalety przeważają. Poszczególne opowiadania są dobrze poprowadzone (Jack jako nastolatek bywa zbyt mądry, zbyt dojrzały etc., ale da się to przeżyć), mają też ciekawy klimat, szczególnie ten związany z latami, w jakich dzieje się akcja, i dostarczają dobrej rozrywki. A czasem naprawdę niczego więcej nie potrzeba. Dlatego też jeśli lubicie Reachera, będziecie zadowoleni. Jeśli natomiast chcielibyście go poznać, a nie macie na razie ochoty na wchodzenie w długą serię, „Adres nieznany” to pozycja, która nada się do tego idealnie. Tak czy tak, warto ten zbiór poznać.

Michał Lipka


Adres nieznany

Lee Child
Przekład: Jan Ochab, Andrzej Szulc
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2017


RECENZJE INNYCH POWIEŚCI CHILDA:

Image Image Image