Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow W domu, Harlan Coben: recenzja
W domu, Harlan Coben: recenzja
poniedziałek, 15 stycznia 2018

Powrót do domu

Home

We're coming home again
Nobody likes you
Everyone left you
They're all out without you having fun!!

Green Day


„W domu” to zdecydowanie nie jest najlepsza powieść w dorobku Harlana Cobena, ale gdyby inni autorzy THRILLERów mieli takie „gorsze” książki, byłoby idealnie. Bo nieważne, czy ten pochodzący z New Jersey pisarz jest u szczyty formy, czy też zalicza jej spadek, jego powieści zawsze czyta się lekko i przyjemnie. I nie inaczej jest w tym przypadku, szczególnie że Coben po pięciu latach powraca tu do swojego najważniejszego bohatera, Myrona Bolitara.

ImageDziesięć lat temu uprowadzeni zostali dwaj chłopcy, którymi zajmowała się młoda opiekunka. Dziewczynę znaleziono obezwładnioną i związaną, a sześcioletni Patrick i Rhys zniknęli bez śladu, zabrani przez zamaskowanych i uzbrojonych kidnaperów. Porwanie dla okupu? Wszystko na to wskazywało, przestępcy skontaktowali się nawet z rodziną jednego z nich, żądając pieniędzy. Jednak nigdy ich nie odebrano, a chłopcy jakby rozpłynęli się w powietrzu. Zdawało się, że na zawsze. Ale w czasach współczesnych Win Lockwood odnajduje jednego z nich w Londynie. Patrick jest teraz nastolatkiem, został męską prostytutką i obraca się w najgorszych dzielnicach miasta. Kiedy wchodzi w konflikt z pewnym człowiekiem, Win wkracza do akcji, choć zamierzał obserwować chłopaka, póki ten nie doprowadzi go do Rhysa. Niestety w trakcie zamieszania Patrick ucieka…

Tymczasem Myron Bolitar wreszcie może powiedzieć, że zaznał odrobiny szczęścia. Terese, miłość jego życia, z którą łączy go burzliwa przeszłość pełna rozstań i powrotów, wróciła do niego i wszystko wskazuje na to, że tym razem na dobre. Stały związek z piękną kobietą, planowany ślub, nieco spokoju, wytchnienia… Czego chcieć więcej? Niestety przeszłość upomina się o Bolitara, kiedy Win prosi go o pomoc w sprawie Patricka i Rhysa. Mężczyzna rusza więc do Londynu, ale sprawa, oczywiście, okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż to by mogło się wydawać. Znalezienie jednego z chłopaków powinno dać odpowiedzi na wszystkie pytania i zakończyć śledztwo, jednak to dopiero początek kłopotów i tajemnic…

Można zarzucać Cobenowi, że wciąż pisze o tym samym i w taki sam sposób, ale nie da się nie docenić jego twórczości. Szczególnie na tle mocno nijakich dokonań większości popularnych współczesnych autorów powieści kryminalnych i thrillerów. To, co wyróżnia Cobena, to lekkość połączona z gawędziarskim talentem. Autor pisze dość potocznie, nie rozpisuje się, nie rozwleka, od razu przechodzi do sedna, podkręca tempo i nie zwalnia właściwie do końca. Jeśli chodzi o styl pisania, trudno go porównywać do literackich gigantów; Coben nie rozsmakowuje się w słowach, ale o dziwo wcale to nie przeszkadza. Sięgając po twórczość autora z New Jersey nikt nie spodziewa się wysublimowanej literatury. Liczymy na lekką, prostą rozrywkę z nutką napięcia i dokładnie to otrzymujemy.

Powrót do postaci Myrona Bolitara nie okazał się wprawdzie szczególnie udany, ale „W domu” to kawał solidnego rozrywkowego dreszczowca. Opowiedzianego w iście filmowy sposób i niestroniącego od humoru czy zabawy schematami. Krótkie opisy i duża liczba dialogów sprawiają, że powieść czyta się szybko i bez znudzenia. Jest tu kilka momentów mniej udanych, wręcz skopiowanych z niezliczonej liczby dzieł czy to książkowych, czy filmowych (szczególnie postać Wina, typowego twardziela kina akcji), a i wiele rzeczy da się bez trudu przewidzieć, jednak całość broni się naprawdę dobrze. Miłośnikom twórczości Cobena książki polecać nie muszę, ale nie zawiodą się na niej także ci, którzy nie poznali jeszcze Bolitara, a mają ochotę na naprawdę udany dreszczowiec w sam raz na dwa-trzy jesienne wieczory.

Michał Lipka

W domu
Harlan Coben
Przekład: Jan Kraśko
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2018

 

RECENZJE INNYCH POWIEŚCI HARLANA COBENA:

ImageImage
Image
Image

 Image