Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Niepełnia, Anna Kańtoch: recenzja
Niepełnia, Anna Kańtoch: recenzja
poniedziałek, 22 stycznia 2018

Ludzie niepełni

Zima ostatnimi czasy nie dzieli się z nami chętnie śniegiem. Kiedy więc kilka dni temu zaczął wreszcie padać, naszykowałam wielki kubek gorącej herbaty i zasiadłam do książki. I aby lektura współgrała z aurą za oknem, otworzyłam pierwsze strony „Niepełni” Anny Kańtoch.

Autorka znana jest już czytelnikom z kilku książek różnych gatunków, między innymi fantasy i kryminału. Przy jej najnowszej opowieści nastawiłam się na „kryminał nieoczywisty”, bo tak głosi okładka książki. Ale to, co otrzymałam, przerosło moje oczekiwania. Dawno już żadna historia tak nie namieszała w moim, z natury raczej racjonalnym, postrzeganiu świata.

ImageJuż sam zarys fabuły jest niełatwy do nakreślenia. W zasypanej śniegiem niewielkiej wsi na komisariacie policji dzwoni telefon. Ktoś anonimowo informuje władze, iż niedaleko, w domu nazywanym przez wszystkich białym, doszło do morderstwa. Policja przybywa na miejsce i znajduje dwa ciała, jedno martwe, drugie żywe – zwłoki młodej dziewczyny z podciętymi żyłami oraz jej żywego, choć zszokowanego brata bliźniaka. Policja zabiera go na komisariat, jednak wszelkie dalsze działania stają się niemożliwe z powodu śnieżycy. Na komisariacie, trochę z zawodowej ciekawości, trochę dla zabicia czasu, policja zaczyna słuchać pewnej opowieści snutej przez młodego mężczyznę…

„Niepełnia” jest książką afabularną, szkatułkową. Najprościej stwierdzić, że jest historią zamykającą w sobie inne historie. Jest opowieścią o człowieku, który czyta opowieść o innym człowieku, który to znów czyta opowieść o kolejnym. Niby oddzielne opowiadania, a jednak połączone ze sobą i to nie tylko powtarzającymi się w każdym z nich elementami, takimi jak wyczuwalny zapach cytrusów czy rzucony na oparcie fotela różowy sweter. Tu ostatecznie wszystko łączy się w całość. Jakby. Bowiem Kańtoch tak skonstruowała tę dziwną historię, iż przy końcu mamy wrażenie, że oto wszystko już pojmujemy, a jednocześnie nadal nie wiemy nic. Możemy ją swobodnie interpretować, w zależności od drogi, jaką kroczy nasza własna wyobraźnia. Autorka zaserwowała książkę tak dziwną, tak pokręconą, że po przeczytaniu ostatniej strony pomyślałam (mówiąc kolokwialnie): „mój mózg został rozjechany”. Niektórym po lekturze na myśl przychodziło kino Davida Lyncha, dla mnie z kolei była to intelektualna zabawa, jak przy rewelacyjnym filmie Marca Forstera „Zostań”. Choć tak naprawdę zabawnie nie było. Bo „Niepełnia” to nie jest stricte kryminał, HORROR czy fantastyka. To nie jest też historia lekka. Wymaga skupienia przy lekturze, ale i refleksji po.

Kańtoch porusza tu ważną problematykę tożsamości płci. Jednym z bohaterów jest Słoneczko, dziecko z cechami obojnactwa, i właściwie ono stanowi klucz do zrozumienia całej historii. W każdej z pomniejszych opowieści mamy zaś mężczyznę i kobietę. Mężczyznę zazwyczaj delikatnego, nieco słabego, kobietę stanowczą, zdecydowaną, silną. To również stanowi wskazówkę.

Jestem pod wrażeniem tej misternie skonstruowanej opowieści, tej koronkowej roboty. „Niepełnia” jest książką inną, oryginalną, dziwną, niejasną. Z jednej strony jest zamkniętą całością, z drugiej drogą do własnej interpretacji opowiedzianej historii. W moim odczuciu jest książką rewelacyjną. I książką potrzebną, ponieważ pod krętymi labiryntami i ślepymi zaułkami kryminalnej warstwy kryje się znacząca wymowa całej opowieści – poszukiwanie tożsamości płciowej. Pierwiastki damskie i męskie, które nosimy w sobie bez względu na płeć. A istotne zwłaszcza dla osób zagubionych w tych poszukiwaniach. Wczytajcie się w tę opowieść właśnie przez ten pryzmat, a może na końcu okaże się, że żadnego trupa nie było?

Anna Mazur

Niepełnia
Anna Kańtoch
Wydawnictwo Powergraph
Warszawa 2017

 

RECENZJE INNYCH POWIEŚCI ANNY KAŃTOCH:

ImageImage