Strona główna arrow Recenzje arrow Ja jestem sądem, Mickey Spillane
PATRONUJEMY:
PograniczePogranicze
OrchideaOrchidea
Nocna zamiećNocna zamieć
Tajemnica domu ArandówTajemnica domu Arandów
Miasto PopiołówMiasto Popiołów
Rosyjska orchideaRosyjska orchidea
Poker z rekinemPoker z rekinem
Diabelskie KościDiabelskie Kości
Przynieście mi głowę wiedźmyPrzynieście mi głowę wiedźmy
Święta tajemnicaŚwięta tajemnica
PrzebierańcyPrzebierańcy
Dziewięć milimetrów do niebaDziewięć milimetrów do nieba
Martwy aż do zmierzchuMartwy aż do zmierzchu
Rytuał ostatniej nocyRytuał ostatniej nocy
Dla NikityDla Nikity
Miasto KościMiasto Kości
Manikiur dla nieboszczykaManikiur dla nieboszczyka
Dziewczyna, która igrała z ogniemDziewczyna, która igrała z ogniem
Zbrodnia niedoskonałaZbrodnia niedoskonała
JedenaścieJedenaście
Morderstwo w szabatowy poranekMorderstwo w szabatowy poranek
Ja jestem sądemJa jestem sądem
Pan SzatanPan Szatan
Śmierć w darkroomieŚmierć w darkroomie
Noc z czwartku<br />na niedzielęNoc z czwartku
na niedzielę
TrzynaścieTrzynaście
DwanaścieDwanaście

Szanowny Czytelniku! Zwróć szczególną uwagę na:

 

523
Ja jestem sądem, Mickey Spillane
Robert Ostaszewski   
sobota, 28 czerwca 2008

To kiedyś musiało się stać. Choć, co tu kryć, wielbiciele prozy kryminalnej Mickey’a Spillane’a (1918-2006) – z tego co wiem, liczni – zostali wystawieni na ciężką próbę cierpliwości, bo minęło ponad 60 lat, nim pojawiło się polskie tłumaczenie pierwszej książki z cyklu o przygodach twardego detektywa, Mike Hammera. Ale już jest!


Spillane zyskał miano kultowego autora kryminałów, sprzedał grubo ponad 200 milionów (tak, tak, to nie pomyłka!) książek. Hammer zaś stanął w jednym rzędzie z takimi bohaterami kryminałów jak Sam Spade czy Phillip Marlowe. Co więc sprawiło, że tak długo musieliśmy czekać na tłumaczenie jego książek kryminalnych? W czasach PRL-u nie było na to szansy choćby dlatego, że autor Ja jestem sądem nie ukrywał swoich konserwatywnych poglądów i niechęci do komunistów. Poza tym jego książkom starano się przylepić etykietkę komercyjnej szmiry. Spillane nigdy nie ukrywał, że zależy mu na poczytności jego prozy, podśmiewał się też z krytyków literackich, którzy notorycznie pastwili się nad jego książkami, mawiając: „Te wszystkie szychy literatury nie mogą jakoś dojść, że więcej jest wielbicieli solonych orzeszków niż kawioru”. Po roku 1989 wydawcy nie decydowali się na publikowanie serii o Hammerze, uznając – moim zdaniem błędnie – że sława Spillane’a przeminęła.


Powieść Ja jestem sądem została opublikowana w USA w roku 1947, choć wcześniej autor miał pewne problemy ze znalezieniem wydawcy. I nic dziwnego. Spillane tworzył specyficzną odmianę czarnego kryminału, zwaną HARD BOILED, pełną brutalności, mrocznych opisów społecznych nizin i rozmaitych występków. Kluczową rolę w prozie kryminalnej autora Śmiertelnego pocałunku odgrywa postać detektywa Hammera. To bez wątpienia największy twardziel kryminału. Pracował w policji, ale czuł się zbytnio ograniczony przepisami, więc zrezygnował. Walczył podczas II wojny światowej. Po wojnie zaczął pracować na własną rękę, jako prywatny detektyw. Można by rzec, że Hammer jest amoralny; nie przejmuje się prawem, nie ma oporów przed używaniem broni czy pięści, jeśli tylko jest przekonany, że „delikwent” zasłużył sobie na śmierć albo łomot. Wchodzi nie tylko w rolę samozwańczego sędziego, ale często również – kata. Lubi kobiety, a kobiety wprost za nim szaleją (począwszy od seksownej asystentki detektywa, Veldy), mimo iż nie traktuje ich najlepiej i ma problemy z wiernością. Przy tym jest zagorzałym konserwatystą, raz po raz wygłasza kwestie w rodzaju: „Zatraciłaś społeczny instynkt kobiety, który polega na tym, że kobieta podporządkowuje się mężczyźnie” (oj, feministki będą miały używanie, jeśli przeczytają książkę Spillane’a).


W Ja jestem sądem czeka Hammera nie lada wyzwanie. Ginie jego kumpel z wojska, Jack Williams, który podczas walk z Japończykami uratował Mike’owi życie. Ktoś strzelił Jackowi z czterdziestki piątki w brzuch i patrzył, jak ten powoli kona. Kumpel z wojska – poważna sprawa, więc Hammer nad trupem poprzysięga, że nie spocznie zanim nie dopadnie i nie zastrzeli zabójcy Jacka. Współpracuje wprawdzie z kolegą z policji, Patem Chambersem, ale wcale nie ukrywa, że jeśli tylko będzie miał okazję, bez wahania zabije mordercę kumpla. Zaczyna się intensywne śledztwo, giną kolejne osoby, pozornie przypadkowe, Hammer, choć początkowo ma problemy z rozwikłaniem intrygi, odkrywa mroczne tajemnice półświatka i… Rozwiązania oczywiście nie zdradzę, ale – zapewniam – jest mocne, bardzo mocne.


Jak już wspomniałem, w prozie kryminalnej Spillane’a najważniejsza jest postać głównego bohatera. Myślę, że powrót do klasyki czarnego kryminału może być dla wielu czytelników odświeżający. Dlaczego? Bo takich twardzieli jak Hammer praktycznie nie ma już we współczesnych kryminałach - ich autorzy zdecydowanie wolą bawić się konwencją czarnego kryminału i ironicznie mrugać okiem do czytelnika. Poza tym – trudno jest ścigać się z mistrzami tej odmiany prozy kryminalnej, ponieważ taki wyścig z góry jest skazany na porażkę. Ale książki Spillane’a to nie tylko kontrowersyjny Hammer. Po pierwsze, są precyzyjnie skonstruowane; widać, że pisarz jest dobrym rzemieślnikiem. Po drugie, pokazują ciekawy obraz codziennego życia w Stanach Zjednoczonych. Mówiąc krótko: lektura obowiązkowa.

Ja jestem sądem. Mickey Spillane
Przekład: Marcin Baran i Tomasz Kunz
Wydawnictwo EMG
Kraków 2008,
Stron: 181,
Okładka: miękka.

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Dodane przez timido w dniu 2008-09-22 10:59:22
narracja jest tak świetnie poprowadzona, że czytając miałam wrażenie, jakbym siedziała przy kieliszku z detektywem i słuchała jego opowieści... język jest prosty, wulgarny, miejscami arogancki, co nadaje mu autentyczności... jeśli można to tak ująć. to własnie poprzez sposób wypowiedzi mozna poznać osobowość głównego bohatera... cyniczny, wulgarny, arogancki, brutalny i wybuchowy, ale zdarzają mu sie też ludzkie odruchy... jednym słowem, bardzo ciekawwa postać...
Dodane przez robert w dniu 2008-09-21 20:37:59
W następnych książkach z serii będzie jeszcze lepiej - zapraszam do lektury! A co Panią urzekło w narracji pierwszoosobowej? Robert
Dodane przez timido w dniu 2008-09-18 15:04:42
jest seksista, ale jest bardzo charakterystyczny i ma bogata osobowość... postać przy której nie można się nudzić... urzekła mnie w tej książce równiez pierwszoosobowa narracja, a co za tym idzie cieakwy styl wypowiedzi bohatera...
Dodane przez robert w dniu 2008-09-16 14:51:14
Cieszy mnie, że podobała się Pani książką objęta naszym patronatem. Tym bardziej, że główny bohater książki Spillane'a jest nieco seksistowski, więc niekoniecznie musi się podobać kobietom :-) Serdecznie Robert Ostaszewski
Dodane przez timido w dniu 2008-09-10 09:45:05
książkę wygrałam w Waszym konkursie i przeczytałam ją jednym tchem... naprawdę rewelacyjna. a główny bohater potrafi zaskakiwać, jest brutalny, arogancki, ale przy tym niezwykle pociągający i skuteczny... warto zajrzeć i zapoznać się z nim osobiście...