Portal Kryminalny - Forum


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
<a href=http://www.portalkryminalny.pl/component/option,com_registration/task,register/>Rejestracja</a>Rejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyłapujemy błędy w powieściach! Nagrody czekają!
Autor Wiadomość
tdd
Soldati



Wiek: 38
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 60
Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2008-02-13, 16:26   Wyłapujemy błędy w powieściach! Nagrody czekają!

O szczegółach, Drogi Czytelniku, czytaj tutaj:

http://www.portalkryminalny.pl/content/view/654/39/

A zatem - do dzieła!

pozdrawiam serdecznie,

Tdd
____________________
_________________
- Czy pan pije, panie Marlowe?
- No, skoro już pani o tym wspomniała...
- Nie sądzę, żebym mogła zatrudnić detektywa używającego alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Nie pochwalam nawet palenia papierosów.
- A mogę sobie obrać pomarańczkę?

Siostrzyczka, Raymond Chandler
 
 
Erika_Sjoblom
Giovane D'Onore


Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 3
Wysłany: 2008-02-14, 17:11   

Witam!

W "Nocy z czwartku na niedzielę" na miejsce zbrodni przyjeżdża patolog (co w rzeczywistości nigdy nie ma miejsca; to miejsce pracy techników i prokuratora), który NA OKO :D stwierdza, że zgon denata nastąpił między 22.30 a 22.45 (a jest godzina 1 w nocy). Mało prawdopodobna diagnoza, biorąc pod uwage fakt, że na taką dokładność można pozwolić sobie tylko i wyłacznie po wykonaniu badania temperatury watroby (a tego raczej na miejscu zbrodni przeprowadzić nie sposób) ;)
 
 
denat
Picciotto



Dołączył: 16 Kwi 2007
Posty: 23
Wysłany: 2008-02-15, 21:04   szwambuł

"Komisarz Maciejewski" Marcina Wrońskiego.
W tej skądinąd przyzwoitej prozie znajdujemy taką scenę: Komisarzowi podwładny przynosi gazety, w których jest napisane o morderstwie. Komisarz prowadzi śledztwo, więc czyta artykuły. Jedną z gazet jest "Lubliner Tugblat", żydowski dziennik wychodzący w przedwojennym Lublinie. I teraz narrator tak powiada: "Jidisz był na tyle podobny do niemieckiego, że [komisarz - przyp. mój] zrozumiał ogólny sens".
No i tak: pomijam, że słowo "jidysz" zapisuje się polszczyźnie tak, jak ja to zrobiłem, a nie Autor, bo to może być po prostu literówka. Natomiast niewybaczalne jest, że Autor (i redaktorzy) nie wiedzą, że język jidysz zapisuje się alfabetem hebrajskim. A jeśli tak, to znajomość niemieckiego jest niewystarczająca, żeby taki tekst zrozumieć nawet w "ogólnym sensie".

Dlaczego błąd ten jest poważny? Bo jeśli ktoś pisze kryminały retro, jeśli epatuje wiedzą o Lublinie lat trzydziestych i wcześniejszych, jeśli stroi się (lub jest strojony przez wydawcę) w pióro znawcy miejsca i epoki, to powinien wziąć egzemplarz takiej gazety do ręki i przekonać się, jak jest. Jeśli tego nie robi, a w zamian wprowadza w błąd swojego czytelnika, to wszystko, co od tej pory napisze o tamtych czasach, staje się podejrzane.
Jak to w kryminale, tylko nie o to chyba chodzi.
_________________
Dead Man Walking On The Strings Of Life
 
 
Marcin Wroński
Giovane D'Onore


Dołączył: 16 Lut 2008
Posty: 1
Wysłany: 2008-02-16, 04:08   

Witam, nie chciałbym wchodzić w piętrowo-wątkowe spory (bo autorzy służą do pisania, a nie do dyskutowania :), jednak denat oprócz zasygnalizowania spraw merytorycznych użył też argumentu ad personam, więc mam nadzieję, że moderator przyzna mi prawo do repliki :)

Częściowo ma Pan rację, ale:

1. "Lubliner Tugblat" bywał odrobinę dwujęzyczny, tzn. zdarzało się w różnych numerach, że np. część nagłówków była po polsku obok odpowiedników w jidysz (alfabetem hebrajskim). Miałem też przed oczami - ale nie służę źródłem, bo nie pamiętam - jakiś nagłówek czy reklamę w LT, gdzie tekst był ewidentnie w jidysz, ale zapisany alfabetem łacińskim (czyli bardzo przypominał niemiecki). Tego rodzaju elementy gazety bez wątpienia ułatwiały jeśli nie lekturę, to przynajmniej wyszukiwanie informacji nawet osobom nieznającym języka.

2. Znajomość samych liter innych alfabetów: cyrylicy, greki czy hebrajskiego - jak założyłem - nie wymaga ponadludzkich umiejętności. Sam potrafię przeliterować i wydukać coś w jidysz, choć z samego języka znam tylko parę słów. A skoro ja jestem w stanie, to co dopiero kom. Maciejewski (który po wydukaniu, znając dobrze niem., zrozumiałby też więcej ode z jid. :) Muszę jednak przyznać Panu słuszność, że winienem był to zaznaczyć, aby uniknąć wątpliwości, zwłaszcza że istotnie - znajomość znaków hebrajskich nie jest wśród Polaków normą.

Cieszę się, że wypowiedział się Pan na temat mojej książki, uznał ją za "skądinąd przyzwoitą" i wskazał mi problem. Za to szczerze dziękuję. Postaram się na przyszłość być uważniejszy w sytuacjach mogących rodzić "podejrzenia". Natomiast uwagi o "epatowaniu", "strojeniu się w pióro (?)", oszukiwaniu Czytelników czy eksponowanie drobnej wpadki korekty (w życiu nie widziałem książki bez tego rodzaju błędów, poza elementarzem) były, jak sądzę, niepotrzebną agresją. Ale rozumiem, że każdego niekiedy ponosi, mnie również :)

Zatem jeśli o mnie chodzi, uważam temat jidysz za zamknięty, jeśli jednak chciałby Pan kontynuować dyskusję, zapraszam na priv.

Pozdrawiam serdecznie
Marcin Wroński
 
 
tdd
Soldati



Wiek: 38
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 60
Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2008-02-25, 16:38   

Oto kolejne komentarze do naszego Szwambułowego konkursu:

/blog Marka Krajewskiego/

http://marekkrajewski.pl/blog.php?subaction=showcomments&id=1203359579&archive=&start_from=&ucat=1&

oraz nasz głos w tej sprawie.

http://www.portalkryminalny.pl/content/view/689/39

Zapraszam serdecznie - i pozdrawiam!

Tdd
________________
_________________
- Czy pan pije, panie Marlowe?
- No, skoro już pani o tym wspomniała...
- Nie sądzę, żebym mogła zatrudnić detektywa używającego alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Nie pochwalam nawet palenia papierosów.
- A mogę sobie obrać pomarańczkę?

Siostrzyczka, Raymond Chandler
 
 
zaciekawiony
Picciotto


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 43
Skąd: Biała P.
Wysłany: 2008-03-06, 10:55   

Ostatnio czytałem "Przystanek śmierć" Konatkowskiego (swoją drogą, dobra rzecz) Zauważyłem tam taką drobnostkę: w jednym z pierwszych rozdziałów, koło ofiary zostaje znalezione kółko namalowane szarym sprejem. Nieco w połowie, w pewnym opuszczonym domu, policjanci natykają się na inne znaki napisane sprejem, następuje opis : "Srebrny. Tak jak kółko obok huty." ale to w zasadzie drobnostka.
Ponadto często na określenie listu elektronicznego, używa się tam słowa "mail". Językoznawcy sami jeszcze chyba nie ustalili jak słowo miało by być pisane, ale skłaniają się ku dwom opcjom : albo pisać się będzie pełną nazwę angielską "e-mail" albo skróconą i spolszczoną przez zapis fonetyczny "meil" Często słowa obce są spolszczane przez zapis tak jak się je słyszy, np. Jeans - Dżins, (ale już np. Rover [wędrowiec] zostało spolszczone jako rower, podejrzewam, że gdy ta angielska firma wchodziła z bicyklami na polski rynek, nie zbyt dużo osób znało angielski, a zatem zapis Rąwer nie miał możności się przyjąć).
_________________
"Czy może pan przedstawić dowody swej niewinności, bo dowodów winy jest tyle, iż starczyło by ich na obdzielenie co najmniej pięciu wyrafinowanych morderców, a i wystarczyło by na jakiegoś skromnego debiutanta" Joe Alex
 
 
tdd
Soldati



Wiek: 38
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 60
Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2008-03-06, 11:08   

Kłaniam się,

rzecz z kolorem sprayu jest raczej prosta: szary i srebrny często są brane za kolory tożsame, to kwestia natężenia szarości. A na e-maile istnieje już określenie "listel" (od: LIST ELektroniczny). Ciekawe, czy się przyjmie?

pozdrawiam,

Tdd
____________
_________________
- Czy pan pije, panie Marlowe?
- No, skoro już pani o tym wspomniała...
- Nie sądzę, żebym mogła zatrudnić detektywa używającego alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Nie pochwalam nawet palenia papierosów.
- A mogę sobie obrać pomarańczkę?

Siostrzyczka, Raymond Chandler
 
 
professore
Picciotto



Dołączył: 05 Sie 2007
Posty: 24
Wysłany: 2008-03-21, 11:25   

No to i moje trzy grosze, choć zaznaczam, iz sam autor na spotkaniach z czytelnikami także o tej wpadce wspominał. Otóż w serii Breslau Marka Krajewskiego jest rozbiezność w imionach Wirtha i Zupitzy: najpierw są to Kurt i Hans, potem Cornelius i Heinrich. Na szczęście nie ingeruje to w żaden sposób w sferę fabuły.
_________________
Bóg Honor Ojczyzna i siedmiu krasnoludków
 
 
tdd
Soldati



Wiek: 38
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 60
Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2008-04-10, 08:44   

Kłaniam się,

oto głos duetu Bodeqq i Denat w sprawie ostatniej powieści Konrada T. Lewandowskiego:

http://www.portalkryminalny.pl/forum/viewtopic.php?t=167

Czekamy na ciąg dalszy. Może odezwie się sam Autor?

pozdrr

Tdd
______________
_________________
- Czy pan pije, panie Marlowe?
- No, skoro już pani o tym wspomniała...
- Nie sądzę, żebym mogła zatrudnić detektywa używającego alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Nie pochwalam nawet palenia papierosów.
- A mogę sobie obrać pomarańczkę?

Siostrzyczka, Raymond Chandler
 
 
mariankulig
Giovane D'Onore


Dołączył: 20 Lis 2007
Posty: 3
Wysłany: 2008-04-10, 10:44   

Dla mnie hitem nie do pobicia jest powieść "Al Capone w Warszawie" Artura Górskiego.

Pomijam juz nieprawdopodobną i niezgodną z realiami epoki kalkę, jaką jest para głównych bohaterów: komisarz Mieczysław Wars i podkomisarz Ludwika Sawicka (on tęskniący za czasami Ćwierciakiewiczowej, ona feministka) bo powieść jest pastiszem i pewną zabawa konwencją, o czym świadczą choćby nazwiska głównych bohaterów czy scena z "brygadą antygangsterską" w kominiarkach.

Autor we wstępie pisze:
"Zaznaczam też, że w kilku miejscach nagiąłem fakty do moich potrzeb. Oto przykład: akcja powieści rozgrywa się we wrześniu 1938 roku, a jednym z jej wątków jest występ słynnej Josephine Baker w Warszawie. Czarnoskóra piękność rzeczywiście tańczyła w stolicy Polski, ale kilka miesięcy wcześniej. No i co z tego? Powieść nie jest podręcznikiem szkolnym, ale bytem rozrywkowym, i jako taki może zawierać nieścisłości. Za które przepraszam.
Ale bicie się w piersi już sobie daruję..."


Ale czy za babola polegającego na tym, że we wrześniu 1938 r. komisarz Wars w trakcie przesłuchania "chcąc mieć w ręku jakiś atrybut urzędowej powagi" sięga do biurka i wyjmuje z niego długopis (sic!) nie powinien jednak uderzyć się w piersi?

Dla ciekawych - strona 127, u dołu.
 
 
Taclem
Picciotto


Dołączył: 29 Kwi 2008
Posty: 41
Wysłany: 2008-04-30, 07:29   

tdd napisał/a:
Kłaniam się,
oto głos duetu Bodeqq i Denat w sprawie ostatniej powieści Konrada T. Lewandowskiego:
http://www.portalkryminalny.pl/forum/viewtopic.php?t=167


Myślę, że można już wykreślić z listy błędów :-)
 
 
bodeqq
Giovane D'Onore


Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 4
Wysłany: 2008-05-01, 23:37   

Taclem napisał/a:
tdd napisał/a:
Kłaniam się,
oto głos duetu Bodeqq i Denat w sprawie ostatniej powieści Konrada T. Lewandowskiego:
http://www.portalkryminalny.pl/forum/viewtopic.php?t=167


Myślę, że można już wykreślić z listy błędów :-)

Raczej jednak nie :mrgreen:
 
 
Taclem
Picciotto


Dołączył: 29 Kwi 2008
Posty: 41
Wysłany: 2008-05-02, 09:45   

Raczej jednak tak :-)
 
 
tdd
Soldati



Wiek: 38
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 60
Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2008-05-06, 13:20   

Dla porządku podaję linka do wyjaśnień p. Lewandowskiego:

http://www.portalkryminalny.pl/forum/viewtopic.php?p=401&sid=01d5a1f5edc389f4f7c297d6b179f7d5#401

i na przyszłość proszę tak łączyć zbieżne tematy z różnych forów.

pozdrawiam ciepło,

Tdd
________
_________________
- Czy pan pije, panie Marlowe?
- No, skoro już pani o tym wspomniała...
- Nie sądzę, żebym mogła zatrudnić detektywa używającego alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Nie pochwalam nawet palenia papierosów.
- A mogę sobie obrać pomarańczkę?

Siostrzyczka, Raymond Chandler
 
 
zaciekawiony
Picciotto


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 43
Skąd: Biała P.
Wysłany: 2008-06-28, 13:24   

próbowałem to wysłać Krajewskiemu na adres meilowy, tak niepublicznie, ale nie chciało wysłać. Teraz chciałem wkleić to zapytanie do komentarza w jego blogu, ale równierz jak widzę nie doszło, i podejrzewam że mi chyba albo z komputerem niedobrze, albo ze skrzynką.
no trudno, siła wyższa:
"Chodzi mi o książkę "Aleja samobójców", którą napisał pan z Czubajem. Doszłem tam otóż
do wątku marginalnego, śledztwa jako zapchajdziurę wciśniętego Patrowi,
aby się od głównego odczepił, czyli sprawy kobiety zamurowanej
pośmiertnie w bloku, we wnęce pokaloryferowej.
Wyczytałem tam, iż sprawa wydała się "spowodu nieszczelności i
upałów", co samo w sobie nasuwało wizję tajemniczego smrodku, który zaalarmował
sąsiadów, i zapewne makabrycznego odkrycia rozkładających się zwłok. W
sumie można było równierz oczekiwać dokładnego opisu, do czego posuwał
się pan we "wrocławskich" kryminałach. Oto jednak prowadzenie tej sprawy
ogranicza się do przesłuchania, z którego dowiadujemy się, iż
zamordowana była zamurowana tam "ponad dwa i pół roku" wcześniej, co zaraz mnie
zastanowiło z powodów dwóch: dlaczego to nie śmierdziało wcześniej, i
dlaczego śmierdziało teraz?
Już się panów czepiano publicznie, za takie sprawy, jak samochody co
się mylić miały a nie myliły, i płyty z którymi coś było podobno nie w
porządku; więc pomyślałem, że do tego też się mogę tak listownie
czepnąć. Ja się co prawda w przeciwieństwie do panów patologa nie
zapytywałem, ale wydało mi się mało prawdopodobne, ażeby po owych ponad 2,5 roku,
z zamurowanego trupa pozostało tyle pozostałości organicznej, aby w razie
upełu rozkładało się to i dowoniło do najbliższego sąsiada. Może
mumifikacja? , nie wiem.
I tak się zatem zapytuję nieskładnie jak to z tym smrodem było, i czy to
ja czegoś niedorozumiałem, czy panowie nie dopisali.
_________________
"Czy może pan przedstawić dowody swej niewinności, bo dowodów winy jest tyle, iż starczyło by ich na obdzielenie co najmniej pięciu wyrafinowanych morderców, a i wystarczyło by na jakiegoś skromnego debiutanta" Joe Alex
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group