
Przemysław Piotrowski najnowszą powieścią wszedł na literackie tereny, których się po nim nie spodziewaliśmy. W „Matni” pokazał swój warsztat od strony nowego gatunku – powieści obyczajowej – oraz nowej formy narracji, bo historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki. Czy autorowi te zmiany wyszły na dobre?
Toporzyce to zwykła wieś, jakich w Polsce tysiące. Owszem, może biedniejsza i bardziej zaniedbana niż średnia krajowa, ale tak naprawdę niczym się niewyróżniająca, bo patologia była, jest i będzie i jeszcze nikt nie wymyślił, co zrobić, żeby raz na zawsze ją ze świata wykorzenić.
Zuza, kobieta w bliźniaczej ciąży, poznaje Marka. Ten wyjątkowy mężczyzna postanawia zaopiekować się nią oraz przyszłymi przyszywanymi córkami, proponuje więc kobiecie przeprowadzkę do jego domu w małych Toporzycach. Niekorzystna dla ich rozwijającego się związku jest praca Marka – ze względu na nią na całe tygodnie wyjeżdża z domu. W tym czasie Zuza zostaje sama w zupełnie obcym miejscu, gdzie nikogo nie zna. Pewnego dnia dowiaduje się, że miasto, choć małe, ma swoje mroczne historie. Najświeższa z nich dotyczy zaginionej młodej Ukrainki. Zaniepokojona losem dziewczyny Zuza próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o tym zniknięciu. Niestety mieszkańcy Toporzyc nie są do niej zbyt serdecznie nastawieni, a obserwacja ich zachowania wzmaga w kobiecie poczucie niepokoju. Nie opuszcza jej ono nawet, gdy Zuza znajduje się w murach nowego domu.
Prawie cały czas siedzę tu sama jak palec. Ciągle myślę o porodzie, o niepewnej przyszłości, o tym, z czym będę musiała się zmierzyć.
Zuza jest bohaterką specyficzną. Z jednej strony wzbudza współczucie, ponieważ na długi czas zostaje sama w obcym miejscu, bez życzliwych sobie ludzi. Z drugiej strony nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania w tej sytuacji. Kobieta zachowuje się nierozsądnie, chociażby podsycając w sobie strach przez lekturę mrocznych kryminałów, gdy niepokoją ją cienie za oknami. Szczerze mówiąc, niczym nie potrafiłam sobie wytłumaczyć jej zachowania. W pewnym momencie miałam nawet nadzieję, że także zniknie, tak jak Ukrainka, którą się interesowała…
Do czego dążę? Nie potrafię tego nawet nazwać. Jestem zrozpaczona, rozbita psychicznie i muszę się uspokoić, bo zaraz oszaleję.
Uważam, że wydawnictwo skrzywdziło tę powieść, promując ją jako książkę, którą nie jest. W blurbach widniejących na okładce „Matnia” została przedstawiona jako klaustrofobiczny thriller czy historia, w której od początku czuć klimat grozy. Tymczasem to powieść obyczajowa z elementami grozy. Krzywdzące dla niej jest przedstawianie jej jako czegoś w stylu poprzednich powieści Przemysława Piotrowskiego, bo to rzecz całkiem inna. Aczkolwiek gdy już nieliczne sceny grozy pojawiają się w „Matni”, to rzeczywiście mają ten specyficzny Piotrowski klimat: wywołują niepokój i ciarki na ciele.
Zakończenie powieści całkowicie zmieniło atmosferę, a posłowie nadało fabule nową formę – mroczniejszą, a może nawet smutniejszą. Z pewnością nie byłam przygotowana na tak nagły skok emocjonalny. „Matnia” pozostawiła we mnie pustkę i poczucie „kaca”, każąc zwątpić w człowieczeństwo. Wciąż noszę w sobie to uczucie, choć od zakończenia lektury minęło już kilka dni. Ta historia, chociaż obyczajowa, podobnie jak poprzednie brutalne powieści Piotrowskiego nie jest skierowana do czytelnika bardzo wrażliwego. Przemysław Piotrowski znowu zrobił to dobrze. Znowu emocjonalnie zmiótł czytelnika.
Komisarz Igor Brudny od zawsze był sam – ale nigdy nie czuł się jeszcze tak samotny.
15 października 2025

Tego dnia żar lejący się z nieba zmienił Nowy Jork w istny przedsionek piekła.
29 lipca 2025

Luta Karabina po raz trzeci!
22 listopada 2024

Igor Brudny powraca! I tym razem wędruje do Egiptu.
03 lipca 2024

Powrót Igora Brudnego.
13 marca 2024

Luta Karabina powraca. A jej drugie imię to… Zemsta!
25 października 2023

Podróż do Kolumbii, w którą zaprasza nas Przemysław Piotrowski, nie ma nic wspólnego z wakacyjnym urlopem – chyba że takim rodem z najgorszych koszmarów.
12 czerwca 2023

Przemysław Piotrowski wyruszył w podróż śladami kolumbijskiego seryjnego mordercy, a „La Bestia” to rezultat tej podróży.
17 maja 2023

„Prawo matki” to doskonała literatura rozrywkowa, która dosadnie (i przekonująco!) odpowiada na pytanie: co zrobisz dla swojego dziecka?
01 grudnia 2022

Pierwsza część nowego cyklu Przemysława Piotrowskiego.
23 listopada 2022

Komisarz Brudny powraca – i musi odnaleźć się w kompletnie obcym mu świecie wielkiej polityki, zgniłych układów i tajnych służb.
06 lipca 2022

Po tym, jak cudem uszedł z życiem z zasadzki psychopatycznego mordercy, Igor Brudny powoli i z trudem dochodzi do siebie.
16 listopada 2021

Skrzypiące pod nogami deski. Wiatr wyjący na zewnątrz. Gałęzie poruszające się za oknami. Nieprzenikniony mrok, w którym coś się czai…
13 sierpnia 2021

Cykl o komisarzu Igorze Brudnym jest jednym z lepszych przeczytanych przeze mnie nie tylko w tym roku, lecz także w życiu.
28 grudnia 2020

Ta powieść opiera się na akcji, akcji i jeszcze raz akcji.
04 grudnia 2020

Przeszłość upomni się o niego po raz ostatni. Już dziś poznamy zakończenie trylogii Przemysława Piotrowskiego!
12 listopada 2020

Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka.
12 sierpnia 2020

Okładka może być myląca i sugerować horror bądź powieść z wątkami paranormalnymi, ale to tylko wrażenie. „Piętno” jest naprawdę satysfakcjonującym kryminałem.
20 lipca 2020

Książka tylko dla czytelników o mocnych nerwach! Odważysz się?
06 maja 2020

Umiejętność napisania dobrej powieści z akcją osadzoną w minionych czasach, przy jednoczesnym zachowaniu zgodności z historyczną prawdą, jest nie lada wyczynem ...
20 sierpnia 2015

Walka wywiadów, zagadka z czasów wojny, tajemnica, która może doprowadzić świat na skraj zagłady - to wszystko znajdziecie w powieści "Kod Himmlera" Przemysława ...
10 sierpnia 2015
