
„Swój żywot niewesoły
Pędzili w jednej wsi
Od gumna do kościoła
Brat dobry i brat zły”
– tak zaczyna swój wiersz Brat dobry, brat zły Jacek Kaczmarski. Dlaczego w Portalu Kryminalnym przywołuję twórczość poety? Sami zrozumiecie.
Matti Rönkä to fiński dziennikarz i autor powieści kryminalnych, za które zdobył kilka nagród. Dobry brat, zły brat to druga część cyklu kryminalnego, którego bohaterem jest Viktor Kärppä. Polscy czytelnicy mogli go poznać dzięki debiutanckiej powieści Rönki Mężczyzna o twarzy mordercy, wydanej na początku tego roku.
Historię opowiedzianą w tej powieści tworzy kilka niepowiązanych ze sobą wątków. Jest tu mafia, jest superheroina zbierająca śmiertelne żniwo, jest i wszechobecna korupcja. Łączy je tylko jedno: główny bohater Viktor Kärppä, Rosjanin mieszkający w Helsinkach. Mimo kilku „wpadek” w przeszłości, próbuje (to ważne słowo!) żyć uczciwie. Na przeszkodzie staje przyjazd Aleksieja, „złego brata”. Niestety, wydaje mi się, że próba skontrastowania obu braci, zaznaczona przecież jasno tytułem, nie udała się autorowi. Owszem, Aleksiej to cwaniaczek – ale takim samym cwaniaczkiem, choć budzącym trochę większą sympatię, jest Viktor. Choć obaj spędzili dzieciństwo „w jednej wsi”, a teraz pędzą razem w Helsinkach „żywot niewesoły”, Aleksiej w ogóle nie budzi zainteresowania. Ot, pojawia się w kilku scenkach, nie wywołuje większych emocji i znika. Więcej ciekawości budzi Korhonen, policjant, kolejny człowiek, który próbuje żyć uczciwie.
Ten, kto sięgając po Dobrego brata…, będzie oczekiwał powieści sensacyjnej, na pewno się rozczaruje. Bo intryga jest tu prowadzona raczej niemrawo. Ale chyba nie o nią – a przynajmniej nie głównie –autorowi chodziło. Bo dla mnie ta książka to przede wszystkim historia człowieka rozdartego. Między przeszłością a teraźniejszością. Między uczciwością a cwaniactwem. Między fińskością a rosyjskością wreszcie. I to rozdarcie jest tutaj głównym tematem.
Warto też podkreślić niewielkie rozmiary powieści, które niejako wymuszają zwięzłość akcji. I dobrze, bo to miła odmiana po zwykle potężnych tomiszczach autorstwa pisarzy z Północy, wypełnionych dywagacjami na temat uwarunkowań psychologicznych postaci. U Rönki tego nie ma. Bohaterzy nie zastanawiają się (a jeśli już, to bardzo krótko), oni po prostu działają. Akcja jest skondensowana, nie ma tu zbędnych dłużyzn.
Nie wiem, na ile to zasługa autora, a na ile tłumacza, ale w pierwszej scenie powieści, czyli opisie znalezienia zwłok, jest coś poetyckiego. I to właśnie ta scena sprawiła, że w ogóle sięgnęłam po książkę, bo sugerowany przez wydawcę główny temat – handel narkotykami – sprawiał, że od kilku miesięcy przekładałam ją z półki na półkę. Aż w końcu się złamałam. I nie żałuję, bo to wcale nie jest książka o handlu narkotykami, a ubrana w sensacyjny płaszczyk historia o radzeniu sobie z życiem mimo braku akceptacji i ciągłych prób wykorzystania ze strony otoczenia. I jako taką warto ją przeczytać.
Ewa Wrona
Dobry brat, zły brat
Matti Rönkä
Przekład: Sebastian Musielak
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2011
"To trochę inny przykład sensacyjnej literatury skandynawskiej i stanowi on przyjemną odmianę dla czytelnika przyzwyczajonego do glównego nurtu, na który składają się ...
20 lutego 2013

Od dziś w księgarniach można znaleźć wydaną nakładem Wydawnictwa Czarne powieść "Przyjaciele z daleka" Mattiego Rönki, trzecią już część przygód mieszkającego w ...
03 września 2012
