
Patryk Jurek – reżyser, scenarzysta, pisarz, lubujący się w klimatach horroru, postapo i mrocznego thrillera. Pisze o ciemnej naturze człowieka, nieprzepracowanych traumach i demonach chowanych pod dywan.
Głównym bohaterem jego powieści „Pomarlisko” jest Paweł. To zamknięty w sobie czterdziestolatek, pracujący w szpitalnej kostnicy. Jego głównym zadaniem jest mycie ciał i przygotowanie ich do pochówku. Nocami mężczyzna ma jednak dodatkowe zajęcie. Jest tak zwanym wskrzesicielem lub, innymi słowy, hieną cmentarną. Wykopuje nieboszczyków z grobów i dostarcza ich do prosektoriów uczelni medycznych. Okazuje się, że to świetny biznes, umożliwiający dodatkowy zarobek – a pieniądze są Pawłowi potrzebne, gdyż jego dziewczyna spodziewa się dziecka. Proceder kwitnie do czasu, gdy jedna z trumien okazuje się pusta, zwłoki niedawno pochowanej kobiety znikają, a na scenę wkracza policja. Od tego momentu życie spokojnego dotychczas pracownika kostnicy zamienia się niemalże w film akcji. Dodatkowo Paweł ma poczucie narastającego odrealnienia: zawodzi go pamięć i coraz mniej ufa swoim zmysłom. Wspomaga się lekami psychotropowymi, ale te jeszcze bardziej zniekształcają jego percepcję. A osoby, które byłyby w stanie mu pomóc, umierają jedna po drugiej…
Słowo „pomarlisko” w języku staropolskim oznaczało cmentarz lub pustkowie, przestrzeń odciętą od żywych i poświęconą zmarłym. Miejsce, gdzie wszystko obumarło, gdzie nie ma życia. Dosłownie i metaforycznie w takim miejscu znajduje się główny bohater książki. Pracuje ze zmarłymi, otacza się nimi, stanowi końcowy element ogniwa w ich ziemskiej drodze. Autor odrobił lekcję, jeśli chodzi o naukowy background jego powieści. Bogactwo opisanych niezwykle realistycznie detali medycznych zwraca uwagę. Praca w prosektorium z martwymi ciałami została zrelacjonowana bardzo dokładnie. Jednocześnie śmierć ma tu także metaforyczną odsłonę. Bo choć jest to książka w pełni realistyczna, całość rozgrywa się na granicy surrealizmu i psychologii, mnóstwo tu egzystencjalnych rozważań, odrzeczywistnienia i opisów niestabilnych stanów emocjonalnych Pawła. Introwersyjna narracja sprawia, że czytelnik wręcz słyszy jego myśli. Bohater zdaje się nie mieć swojego miejsca, nie należy ani do świata żywych, ani do umarłych. Śmierć oglądamy więc tutaj zarówno od strony biologii, jak i jako wielką niewiadomą.
Mocną stroną książki jest zakończenie. „Pomarlisko” ma niezwykle spójną konstrukcję, a finał – notabene będący bardzo dobrym plot twistem – stanowi logiczne następstwo przedstawianych wcześniej wydarzeń, nie jest tylko zabiegiem służącym wywołaniu szoku odbiorcy.
„Pomarlisko” to oryginalny thriller, wychodzący poza schematy. Jest inteligentny, naturalistyczny, a jednocześnie momentami mocno odrealniony, napisany „brudnym”, dosadnym językiem, z zaskakującym i konsekwentnie poprowadzonym finałem. Może i warstwa kryminalna schodzi tu na drugi plan, ustępując miejsca psychologicznej, ale nie jest to wada. Zabrałam tę książkę na wakacyjny wyjazd. Zawsze biorę tylko jedną i czytam wieczorami po całodniowym zwiedzaniu, po kilka stron. Tym razem całość przeczytałam w dwa dni, oczywiście kosztem zwiedzania – i to chyba najlepsza rekomendacja.
Całe życie ciągnęło mnie do zmarłych. Nie wiem czemu […]. Zacząłem się zastanawiać, skąd to zainteresowanie trupami […]. Przez niechęć do żywych? Nie wiem. Może szukałem odpowiedzi, co dzieje się z nami po śmierci. Może szukałem tej magicznej sekundy, gdy uchodzi z kogoś życie, a ciało staje się kupą gnijącego mięsa.