Zima lwów, Jan Costin Wagner

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 26 stycznia 2012

Zima lwów

Autor: Jan Costin Wagner
Przekład: Beata Moryl
Wydawnictwo: Akcent
Premiera: 01 sierpnia 2011
Liczba stron: 300

Zbrodnia rodzi się w bólu

Choć pochodzi z Zachodu, pisze o Północy. Jan Costin Wagner to niemiecki pisarz, który akcję swoich powieści osadza w mroźnej Finlandii, skąd pochodzi jego żona. Jednak, jak stwierdził podczas spotkania w Polsce (był bowiem gościem Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2011), miejsce nie jest ważne. Liczą się emocje, a te wszędzie są odczuwane tak samo.

Głównym bohaterem książek Wagnera jest Kimmo Joentaa, komisarz policji w Turku. O ile w poprzednich powieściach (a było ich dwie: Księżyc z lodu i Milczenie)jest on pogrążony w cierpieniu, o tyle tutaj zaczyna nieśmiało się uśmiechać. Wciąż odczuwa ból po śmierci żony i ma ochotę spędzić wigilijną noc jedynie w towarzystwie butelki wódki, jednak nie jest mu to dane. Przygnębiający spokój zakłóca obca kobieta, która zjawia się nagle na posterunku. I zostaje przy Joencie na dłużej. Właściwie trudno stwierdzić dlaczego. Może – bardzo przepraszam za ckliwość– dwie nieszczęśliwe dusze znajdują w swoich ramionach ukojenie? Cierpienie, które dotychczas było domeną komisarza, przenosi się teraz na innych bohaterów.

Oczywiście, życie prywatne Joenty nie jest jedynym tematem tej powieści. Równorzędny – bo według mnie cechą charakterystyczną tej powieści jest przenikanie się dwóch płaszczyzn – jest tu wątek kryminalny. Skupia się on wokół popularnego w Finlandii programu telewizyjnego. Gośćmi jednego z odcinków są patolog i twórca manekinów. Niedługo później ktoś ich zabija. Prowadzący program, Kai Petteri Hämäläinen, także pada ofiarą ataku. Policja musi rozwiązać zagadkę: kto urządził polowanie na trzech mężczyzn, których nie łączy nic poza występem w jednym programie? Choć czytelnicy w zasadzie od początku znają mordercę (są tu bowiem rozdziały prowadzone z jego perspektywy), stopniowo odkrywana prawda zaskakuje. I przygnębia, bo pokazuje, że zbrodniarz to niekoniecznie psychopata, którego podnieca widok krwi.

Choć autor jest Niemcem, Zima lwów zbliża się do literatury skandynawskiej. Nie tylko ze względu na miejsce akcji. Warto zwrócić uwagę na niejednoznaczne postaci, próbę ukazania ich przeżyć wewnętrznych (zadziwiające, jak wielu ludzi dręczą obsesyjne myśli), a także na skomplikowane relacje międzyludzkie, które stają się jednym z ważniejszych wątków powieści. Trzeba jednak zauważyć, że Wagner odchodzi od tego, co od czasów powieści duetu Sjöwall/Wahlöö uznaje się za wyznacznik kryminału skandynawskiego. Nie ma tu bowiem grupy policjantów, którzy wspólnymi siłami i mozolną pracą wyjaśniają zbrodnie. Jest za to komisarz Kimmo Joentaa, który dzięki swojej intuicji i uporowi niemal samodzielnie rozwiązuje zagadkę. Mało tego: jego współpracownicy traktują go sceptycznie, kiedy mówi o swoich przeczuciach (których zresztą niekiedy sam nie potrafi wyjaśnić); twierdzą, że „pomysły Kimmo zawsze są niedorzeczne”.

Podczas spotkania w Polsce Jan Costin Wagner wyznał, że najnowsza, czwarta część cyklu z Kimmo Joentą, która ukazała się w Niemczech jesienią i z której jest szczególnie zadowolony, kończy się niemal szczęśliwie. Ciekawe, co znaczy owo „niemal” – jakoś nie potrafię wyobrazić sobie książki Wagnera nie przepełnionej cierpieniem. Nie pozostaje więc nic innego, niż cierpliwie czekać na polski przekład. Wszak powieści tego autora to nie tylko doskonałe kryminały – to przede wszystkim świetna proza.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Zima lwów" Jan Costin Wagner

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Milczenie, Jan Costin Wagner

Milczenie to krótka powieść, ale nie dlatego czyta się ją błyskawicznie. Przyczyna jest inna. Autor nie wplata w treść zbędnych opisów, nie dywaguje na ...

10 czerwca 2011

RECENZJA

Księżyc z lodu, Jan Costin Wagner

{mosimage} Niby jest to kryminał klasyczny, choć widać w nim europejską tendencję omijania utartych, dominujących przez twórczość Amerykanów, ...

16 stycznia 2008