Wywiad z Beatą i Eugeniuszem Dębskimi

Autor: Ewa Dąbrowska Data publikacji: 16 września 2021

Czytelnika przyciąga inteligentna albo brutalna rozgrywka. Ale czytelnik musi też coś robić, jadąc pociągiem relacji Białystok–Wrocław

Ewa Dąbrowska: Niedawno ukazało się nowe, odświeżone wydanie pierwszej powieści o Tomaszu Winklerze, zatytułowanej „Dwudziesta trzecia”, która po raz pierwszy trafiła w ręce czytelników w 2014 roku. Co się zmieniło w stosunku do pierwszego wydania?

Beata i Eugeniusz Dębscy: Po pierwsze, jest mocno przeorane przez naszego redaktora Pawła Sajewicza, wyłapane zostały wszystkie (oby!) niezborności, kiksy, niedomagania fabularne, masa stylistycznych baboli, dodana na pewno jedna duża scena. Wiem, że można tak w nieskończoność, przekonuję się o tym sam, przy siedemnastym czytaniu „Szwedzkiego kryminału”, czyli trzeciej część przygód Winklera, która ukaże się już 27 października. Ale i tak radziśmy, że powstała wersja „de lux” “Dwudziestej trzeciej”!

„Zimny trop”, druga część przygód tego bohatera, powstał w 2016 roku. Czy gdyby pisali Państwo tę książkę teraz, coś byłoby inaczej?

Jeśli o nas chodzi – nie. Jak wymyśliliśmy, tak zrobiliśmy. Tak miało być, lekko usunięta w cień Roma, choć ważna ciągle, nowe postacie, pomocnicy i antagoniści. Bicie serca i uderzenie pogrzebaczem, jest wszystko, czego dusza czytelnika zapragnie! I jest dobrze. Lepiej byśmy tego nie napisali! A gwoli wyjaśnienia – kiedy kończyliśmy „Zimny trop”, już trzęsły nam się łapki do „Szwedzkiego kryminału”, dlatego nie tyle rozglądaliśmy się gorączkowo za wydawcą, ile ostro stukaliśmy trzeci tom. Dopiero gdy skończyliśmy, uznaliśmy, że nadszedł czas nas prezentację dorobku. 

W „Zimnym tropie” przenosimy się do Polanicy. A gdzie zaprowadzi nas „Szwedzki kryminał”?

Wrocław, Kłodzko i fikcyjne wioseczki w Kotlinie Kłodzkiej. Wapiennik, w którym gościliśmy kiedyś i który mocno zapadł nam w pamięć – i nie dość, że mocno, to mile! No i będzie ponuro, mdło czasem, krwawo i chwilami aż obrzydliwie. Dużo tego, trzeba było Tomasza W., żeby wszystko rozwikłać, posprzątać, ukarać i odzyskać.

 A co dalej? Czy pandemia wpłynie jakoś na życie Tomasza Winklera?

Tom czwarty będzie musiał zahaczyć o pandemię. Niestety, pisząc kryminały „współczesne”, musimy się liczyć z tym, że realia współczesne zagrają. To będzie pewne wyzwanie, bo nie da się już napisać: „Zgryźliwy uśmiech zagościł na twarzy mordercy!” – jak? W maseczce? A jeśli bez maseczki, to każdy policjant zaczepi i obsztorcuje, przynajmniej we wczesnej pandemicznej Polsce.

To na pewno będzie duże wyzwanie. Porozmawiajmy teraz ogólnie o pisaniu. Każdy autor, nie tylko kryminałów, ma swoje przyzwyczajenia: jeden pisze tylko w określonych godzinach, drugi wyłącznie przy własnym biurku, jeden daje się ponieść wenie, kolejny tworzy konspekty w Excelu i ściśle się ich trzyma… A jak to wygląda, kiedy pisze się we dwójkę? Mają Państwo sztywny podział obowiązków, ktoś odpowiada za reaserch, ktoś inny za dialogi, a może wszystko tworzą Państwo wspólnie?

My piszemy wszędzie, w pociągu, w przeciągu, na drągu… Nie mamy godzin i miejsc. Piszemy w miarę wolnego czasu, bo nie jest to nasze podstawowe zajęcie. Oczywiście, każde z nas ma swojego kompa, wymieniamy się już zrobionymi scenami, czasem nawet tylko dialogami. 

Beata: Gdy dochodzi do konieczności reaserchu, to najczęściej spada to na mnie, natomiast mistrzem w budowaniu niebezpiecznych sytuacji, suspensu i opisywania scen walki jest Eugeniusz. Pozostałe składowe powieści warzą się w jednym kociołku, każde dorzuca ingriedencje, oboje mieszamy, czasem wyławia się coś, jak rozgotowanego pora z flaków, i wyrzuca, czasem dodaje coś zaskakującego, jak suszony grzybek do rosołu…

Czy pisząc w małżeństwie, da się oddzielić życie prywatne od pracy? Czy może na przykład dyskutują Państwo pomysły podczas szykowania obiadu? Albo, nawiązując do motywu przewijającego się przez „Zimny trop”, gotowania świątecznego bigosu?

Eugeniusz: Biuro podatkowe, które prowadzi Beata, wymaga niemal całkowitego skupienia i koncentracji, dlatego o postaciach, akcjach, intrygach rozmawiamy w czasie „innym”, również przy gotowaniu. Niemal zawsze droga do letniskowego domku w okolicach Kępna wypełniona jest dyskusją na temat akcji i reakcji. Godzina w tę, godzina we w tę – ot, i połowa intrygi zawiązana, za trzy tygodnie jedziemy znowu, i znowu burza mózgów na S8. A w naprawdę wolnym czasie, po podatkowaniu – się pisze.

Co dla Państwa jest najtrudniejsze w pisaniu?

Eugeniusz: Nie wiem. Chyba nic? Serio. Jak już uzgodnimy temat, intrygę, postacie – co tu jeszcze deliberować? Trudne jest znalezienie wydawcy, zwłaszcza dobrego wydawcy, ale i na tym polu poszło dobrze. Więc? Wiemy, mówi się, a przynajmniej mówiło się kiedyś, że tylko grafoman nie cierpi przy pisaniu. Trudno, nie cierpimy. Przeciwnie, świetnie się bawimy. Czasem jest przestój, chwila, godziny, dnie na rozwikłanie problemu, ale zawsze kończy się to w miarę pozytywnie.

Panie Eugeniuszu, tworzy Pan powieści różnych gatunków. Który przynosi najwięcej frajdy?

Eugeniusz: Nie mam takiego podziału w sobie. Każda zakończona rzecz przynosi frajdę. Tak, są bardziej udane dzieci, jak cykl o Owenie Yeatesie, ciągle niedający się zamknąć, rozrośnięty do dziesięciu powieści, udany jest cykl o Tomaszu Winklerze i inny cykl z Moherfuckerem w roli głównej. I jest mało udany horror SF „Upiór z playbacku”, który chętnie bym przerobił, bo coś mi nie wyszło, choć trafiłem na czytelniczkę, która powiedziała, że kilka nocy nie mogła spać ze strachu. Czyli każda pokraka...

A czy planuje Pan powrót do fantastyki, dzięki której Pan zasłynął?

Eugeniusz: Zasłynął? Miłe. Fantastyka – oczywiście! Ja nie odszedłem od niej, bo mi się znudziła. Mam taką zasadę, że nie piszę niczego, co nie wydaje mi się godne napisania, to nie jest mizdrzenie się, obracam każdy pomysł w głowie długo i realizuję te, które wydają mi się świeże, przynajmniej lekko świeże. Lem już pół wieku temu powiedział, że w fantastyce wszystko zostało powiedziane, i tak, niektóre tematy zostały już zajechane do cna, ale hołduję zasadzie, że jeśli nie ma dobrego cukierka, to niech przynajmniej papierek będzie ładny. W każdym razie staram się nie walić czytelnika poduchami wypełnionymi styropianowym granulatem, tylko solidnym gęsim pierzem!

Pani Beato, jak już Państwo wspomnieli, na co dzień zajmuje się Pani doradztwem podatkowym, a więc czymś bardzo dalekim od pisarstwa. Co skłoniło Panią do sięgnięcia po pióro? To był nagły przebłysk, a może pomysł kiełkował od dawna?

Beata: Zapewniam, że rozwikływanie przepisów podatkowych bywa niejednokrotnie trudniejsze niż rozwiązanie zagadki kryminalnej! A tak serio, to większość rzeczy w życiu robimy razem i bardzo nas to bawi i nieźle nam wychodzi. Nie mogłam patrzeć, jak Eugeniusz sam się męczy nad  klawiaturą i dołączyłam. Początkowo tylko jako redaktor i doradca, a potem tak mi się spodobało, że już nie chciałam przestać się wtrącać, zmieniać i dopisywać. I tak już zostałam przy Mistrzu.

Pierwsza książka o Winklerze była miejscami bardzo brutalna, w drugiej takich scen jest zdecydowanie mniej, ale też się pojawiają. Czy nie boją się Państwo przekraczania pewnych granic, odstraszenia czytelników?

Eugeniusz: No halo? Piszemy o gościu, który zakatował 23 kobiety! No to jak? Przecież nie załaskotał ich na śmierć, nie wykończył, czytając kodeks drogowy. To jest sadysta, zboczony drań, musi być koszmarny. Ale ulegliśmy, zwłaszcza ja, naciskom i nieco złagodziliśmy te wątki w drugim wydaniu „Dwudziestej trzeciej”. No.

Jesteśmy na Portalu Kryminalnym, muszę zatem zapytać: czy Dębscy czytają kryminały? Jeśli tak, to kogo mogą Państwo polecić?

Dębscy czytają. Eugeniusz zdecydowanie więcej, Beata dzieli swój czytelniczy czas pomiędzy różne gatunki. 

Beata: Ale gdybym miała polecać, to Tomasz Duszyński, Marta Guzowska i debiutująca w „kryminale” Katarzyna Tubylewicz, wspaniała reportażystka, mieszkająca w Szwecji. 

Eugeniusz: Problem z poleceniem polega na tym, że dysponując czytnikiem i korzystając z niego, ma się dużo książek jednocześnie do zmocowania, a moja marna pamięć od razu usuwa je, robiąc miejsce dla kolejnych pozycji. Ale coś sobie przypomnę: serie z detektywem Hieronimem Boschem czy z pijakiem Harrym Hollem, „Anioł z Monachium” Fabiano Massimiego, bardzo smakowita, klimatyczna i wiarygodna, choć w dużej mierze fikcyjna. Cykl Krzysztofa Bochusa – przeczytałem „Wachmistrza”, „Czarny manuskrypt” i coś jeszcze. Dopracowane, gładkie w czytaniu – a to bardzo ważne, żeby się czytelnik nie męczył – świetne postacie, zapadające w pamięć. Co jakiś czas wracam do Chandlera, bo kocham. Tomasz Duszyński i „Glatz”, Marek Stelar i „Sekta”… Nie zachwycają mnie tak zwani mistrzowie polskiego kryminału, ani mistrzynie, więc… No, po prostu nie. 

 Czy mają Państwo jakichś gatunkowych mistrzów?

Doyle, Chandler, Hammett, Macdonald, Kostecki, bracia Wajnerowie, no i ci wyżej wymienieni.

Jak Państwo myślą: co przyciąga czytelników do tego gatunku? A mówiąc inaczej: jak wygląda przepis Dębskich na dobry thriller?

Czytelnika przyciąga inteligentna albo brutalna rozgrywka. Czytelnika przyciągają krew i łzy, jak w ociekających juchą reportażach z frontów wojennych. Czytelnika przyciąga chęć doprowadzenia niegodziwców na szafot. Czytelnik musi też coś robić, jadąc pociągiem relacji Białystok–Wrocław i czekając na tani lot do Perhuszewa. I ciarki na plecach, i przystojni detektywi oraz wyrafinowane lafiryndy. Wybierajcie, co chcecie. I na pewno jeszcze wiele rzeczy. Do miłego!

Udostępnij

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Siódmy koci żywot, Beata i Eugeniusz Dębscy

„Siódmy koci żywot” jest klasycznym kryminałem z dodatkiem w postaci… kociego narratora.

12 października 2023

NOWOŚĆ

Siódmy koci żywot, Beata i Eugeniusz Dębscy

Tylko osiem procent ludzi spiera się ze swoimi kotami. Pozostali, na szczęście dla siebie, po prostu słuchają ich poleceń.

27 kwietnia 2023

NOWOŚĆ

Śmierć druga, Beata Dębska, Eugeniusz Dębski

Tomek Winkler po raz czwarty!

21 listopada 2022

NOWOŚĆ

Szwedzki kryminał, Beata i Eugeniusz Dębscy

Sekta. Nieślubne dziecko. Zabójstwo. Samobójstwo. I to wszystko w jednej rodzinie?

27 października 2021

WYDARZENIE

Spacer Literacki z Beatą i Eugeniuszem Dębskimi

Zapraszamy na Spacer Literacki po Wrocławiu z detektywem Tomaszem Winklerem, bohaterem powieści kryminalnych wrocławskiego duetu pisarskiego, czyli Beaty i Eugeniusza Dębskich.

21 września 2021

NOWOŚĆ

Zimny trop, Beata i Eugeniusz Dębscy

Zimne tropy, zimne trupy i jedyny facet, któremu zależy na odkryciu prawdy…

01 września 2021

WYDARZENIE

Spotkania z Beatą i Eugeniuszem Dębskimi

Już we wrześniu rozpocznie się cykl spotkań z Beatą i Eugeniuszem Dębskimi, autorami nowej serii kryminalnej o Tomku Winklerze, byłym gliniarzu usuniętym ze służby za ...

24 sierpnia 2021