Wywiad z Jędrzejem Pasierskim

Autor: Ewa Dąbrowska Data publikacji: 28 stycznia 2021

„Nie mam uniwersalnego wzoru na powieść”

Z okazji premiery najnowszej części cyklu o Ninie Warwiłow porozmawialiśmy z Jędrzejem Pasierskim, ubiegłorocznym laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru.

 

Rozmawiamy z okazji premiery „Kłamczucha”, najnowszej, czwartej już powieści z Niną Warwiłow w roli głównej. Zacznijmy od tego, co najbardziej mnie nurtuje: co takiego jest w Beskidzie Niskim, że Pan do niego wraca?

Może odpowiem tak: czego tam nie ma? W dużej mierze jest to kraina mojego dzieciństwa i lubię się w niej zanurzać. Z punktu widzenia pisarskiego oferuje zaś cudowną różnorodność: mniejsze i większe wioski, bogate plenery, ciekawą historię i obyczajowość, Gorlice, lokalną kulturę… długo mógłbym jeszcze wymieniać. Jest to literacko wdzięczna sceneria, a do tego góry zawsze były bardzo „kryminalne”. 

„Kłamczuch” to historia wyrosła na – co wnioskujemy już z tytułu – kłamstwach. Co było impulsem do jej stworzenia? Czyżby właśnie jakieś kłamstwo? 

Historia oparta na motywie kłamcy przyszła mi do głowy w jednej chwili, ponad dwa lata temu, i od razu z tytułem. Miałem ją z tyłu głowy podczas pisania „Czerwonego świtu” i nawet przez moment myślałem o jej adaptacji w mieście. Pomyślałem jednak, że to jest tak naprawdę opowieść wiejska. Taka, która może się zdarzyć w miejscowości podobnej do Pyrowej. W ogóle historia opisana w „Kłamczuchu” jest dość naturalna, można powiedzieć, że sama się ułożyła. Takie lubię najbardziej.

Pana powieści to przede wszystkim mocne portrety, i nie inaczej jest w „Kłamczuchu”. Jak tworzy się tak wiarygodne postaci? Czy mają swoje źródło w rzeczywistości? A jak jest z samą Pyrową – znajdziemy gdzieś na mapie Beskidu jej pierwowzór?

Dziękuję, może dlatego, że ludzie mnie interesują. Powieści kryminalne to nie tylko akcja i zagadki. Jeśli udało mi się stworzyć wiarygodne postaci, to wynika właśnie z tego zainteresowania. Nie podchodzę do nikogo zdawkowo, zarówno w życiu, jak i literaturze. Jeśli już o kimś piszę, to mu się przyglądam, z wielu stron. Staram się, aby te postaci nie były papierowe; jako czytelnik zauważyłem, że to jest mankament wielu, znanych skądinąd, powieści i nie chciałem powtórzyć tego losu. A Pyrowa? Inspirowana oczywiście, ale podlana fikcją. A co do źródeł inspiracji… jak zawsze zachęcam do własnego śledztwa i oczywiście odwiedzenia Beskidu Niskiego, bo jest piękny. 

Główną bohaterką Pańskiego cyklu jest kobieta, najwyrazistsze postaci to również kobiety. Dlaczego mężczyźni w Pańskich książkach najczęściej schodzą na dalszy plan?

Jakoś tak wyszło (śmiech). W „Kłamczuchu” jest również nadkomisarz Karpiuk. Ale może to prawda – z wyjątkiem „W Imię Natury”, gdzie obaj narratorzy są mężczyznami. Może to wybór Niny Warwiłow jako głównej bohaterki w jakiś sposób determinuje powstanie kolejnych postaci kobiecych. Nie jestem tego pewien. Nie mam uniwersalnego wzoru na powieść: każda historia buduje się sama, szybko zyskuje niezależność i pozostaje mi obserwować, w którą stronę pójdzie.   

Czy pisząc pierwszą powieść o Ninie, miał Pan w głowie pomysł na jej dalsze losy? Wiedział Pan już na przykład, że pani komisarz zostanie matką?

Wiedziałem, że jest w ciąży. Czyli powinienem oczywiście zakładać, że niedługo później będzie matką, ale tak bardzo tego wówczas nie analizowałem. Może to nie jest oczywiste zagranie, żeby bohaterka powieści kryminalnej miała małe dziecko. Zamiast traktować tego jako pewnego rodzaju kłopot fabularny, postanowiłem to wykorzystać. Najbardziej, jak do tej pory, wybrzmiewa to w „Kłamczuchu”, gdzie pierwszy raz Mila staje się niemal niezależnym bohaterem, a nawet zyskuje pewien udział w intrydze. Uważam, że dzieci – oczywiście jako bohaterowie, a nie ofiary, bo tego akurat zupełnie nie rozumiem we współczesnych kryminałach – mają duży potencjał w gatunku.

Nad czym Pan obecnie pracuje? Nad kolejną częścią przygód Niny czy może czymś całkiem innym?

Lubię trzymać to w tajemnicy, ale okej, przyznam, że pracuję już nad piątym tomem przygód Niny. Mam dość konkretny pomysł i chcę, żeby był dopracowany. 

Gdzie w takim razie zawędruje tym razem Nina? Może do Wrocławia, gdzie od jakiegoś czasu Pan mieszka? 

Jest to niewykluczone. Nie mogę jeszcze nic obiecać, bo żebym zaczął spisywać historię, muszę widzieć pewien potencjał. I mam już pomysł, ale na razie obracam go w głowie i obserwuję. 

Kilka miesięcy temu odebrał Pan Nagrodę Wielkiego Kalibru za „Roztopy”, drugą część cyklu o Ninie Warwiłow. Jurorzy docenili między innymi język powieści, który „mimo brutalnego obrazu obywa się bez wulgarności i fizjologicznych ekspresjonizmów”. Te słowa pasują również do „Kłamczucha”. Skąd wybór takiej właśnie formy wyrazu – oszczędnej, chwilami nawet ascetycznej, bez epatowania okrucieństwem i brutalnością?  

Jako czytelnik nie bardzo rozumiem epatowanie okrucieństwem i brutalnością. Żeby nie powiedzieć, że tego nie cierpię. Czytam, żeby zanurzyć się w jakiejś innej rzeczywistości; żeby historia, postaci mnie porwały, nie zaś, żeby dostać opis tortur na dwie strony. Coś takiego sprawia mi niemal fizyczny ból i zazwyczaj szybko odkładam daną książkę. Żeby to lepiej zobrazować: lubię horrory, ale takie, które doskonale operują napięciem, nie ukazują wiele. I podobnie jest w powieściach kryminalnych, nie chodzi o to, co się zdarza, ale co może się zdarzyć. O to napięcie, lęk o bohatera. I to właśnie moim zdaniem powinien trenować autor powieści kryminalnych. Nie rozumiem trendu okrucieństwa, ale rozumiem, że to jest czytane. W jednej mojej powieści – „W Imię Natury” – było parę brutalniejszych scen i na etapie redakcji zmiękczałem je bądź usuwałem. To była moja druga powieść, zrozumiałem jednak, że takie sceny to nie ja. 

Porzucił Pan karierę prawniczą, by pisać. Czy od początku wiedział Pan, że postawi właśnie na kryminał?

Nie. Nawet nie wiedziałem, że ją porzucam, żeby pisać. Właściwie nawet nie wiedziałem, że porzucam (śmiech). Byłem przekonany, że po roku wrócę na etat. Jedyne, co wiedziałem, to że przez ten rok, który sobie dałem, chcę robić coś własnego i kreatywnego. Postawiłem na kryminał, aby dać sobie większą szansę i ponieważ wychowałem się na powieściach kryminalnych. Albo to nie było moje pierwsze posunięcie. Uważam jednak, że pewne ramy są dobre, paradoksalnie oferują swobodę: moja bohaterka jest policjantką i rozwiązuje zagadki, ale cała reszta: opisy ludzi, przestrzeni – to już moja pełna wolność. Mogę sobie na nią pozwolić, bo wiem, że ostatecznie chodzi o rozwiązanie zbrodni. Pisarsko czuję się dzięki temu pewniej. 

Od Pańskiego pisarskiego debiutu minęło niewiele, bo zaledwie dwa i pół roku. Ale czy zdarzyło się Panu już wrócić do którejś ze swoich poprzednich powieści z myślą, że teraz napisałby Pan coś inaczej? Jeśli tak, to co by to było?

Stale (śmiech). Jest to przedmiot mojego stałego cierpienia – ale co mogę zrobić, czasu nie cofnę, mogę tylko wyciągnąć naukę z błędów. Jakich? Może zachowam dla siebie, doskwierają mi wystarczająco. 

Ale czytelnikom, którzy mają zastrzeżenia, zwłaszcza wobec moich pierwszych powieści, powiem tak: dajcie mi czas. Cztery lata temu napisałem pierwsze słowo literackie w życiu, a debiutowałem dwa i pół roku temu. W kategoriach literackich wciąż jestem bobasem. 

Oby jak najwięcej takich bobasów! A czy myśli Pan o napisaniu czegoś innego niż kryminał czy thriller?

Myślę. I myślę, i myślę, i myślę. Książka to jest ogromny projekt, z czasem widzę to coraz wyraźniej i potrzebuję mieć to przemyślane. Więc tak, jak będę miał dobry pomysł, to być może napiszę coś innego. Ale nie wiem jeszcze, kiedy to nastąpi. 

Jesteśmy na Portalu Kryminalnym, więc nie mogę nie zadać tego pytania: czy czyta Pan kryminały? Jeśli tak, to czy ma Pan swoich ulubionych autorów gatunku, pisarskie wzorce?

Oczywiście, czytam powieści kryminalne. Zawsze mówię to samo: wychowałem się na kryminałach Conan Doyle’a, Hammetta i Agathy Christie. To nie są jednak do końca moje wzorce. Myślę, że sam buduję sobie wzorzec, zaraz to wyjaśnię. W każdym razie ci autorzy to jest coś, na czym się wychowałem i co wywiera prawdopodobnie wpływ na moje pisanie, zwłaszcza w sferze intrygi kryminalnej. Widzę ją „klasycznie”, jako złożoną fabułę, opartą na racjonalnym, albo choćby poczytalnym, sprawcy. 

Ale na przykład konstrukcja bohatera, język, którym operuję, postaci, tło są u mnie zupełnie odmienne. Wynika to z wielu rzeczy, ale literatura, jak wszystko inne, się starzeje. Nie inaczej jest z kryminałem, choćby był doskonały. Dlatego wydaje mi się, że sam dla siebie tworzę ten wzorzec, pewne ustalenia, co mi się podoba, a co nie i co chcę uzyskać w moich książkach. Pisanie to nie jest relacja z innymi autorami: to jest relacja z własną głową. 

Jak wygląda życie pisarza w czasach pandemii?

Bez zmian (śmiech). Jak to powiedział jeden ze znanych polskich pisarzy, autorzy są genetycznie przystosowani do czasu kwarantanny. Nie należę do wyjątków. 

 

fot.: Kamil Gubała

Udostępnij

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Kłamczuch, Jędrzej Pasierski

Zeszłoroczny laureat Nagrody Wielkiego Kalibru wraca z nową powieścią!

27 stycznia 2021

RECENZJA

Kłamczuch, Jędrzej Pasierski

Kłamstwo może zabić. Również tego, kto kłamie.

21 stycznia 2021

RECENZJA

Czerwony świt, Jędrzej Pasierski

Jest w najnowszej książce Pasierskiego jakiś spokój.

19 marca 2020

NOWOŚĆ

Czerwony świt, Jędrzej Pasierski

Podczas gdy cała Polska wpatruje się w niebo i podziwia zaćmienie słońca, w swoim lofcie na warszawskiej Pradze umiera młoda aktorka Sara Kosowska. Czy Ninie Warwiłow uda ...

26 lutego 2020

RECENZJA

W Imię Natury, Jędrzej Pasierski

„W Imię Natury” to trzecia powieść Jędrzeja Pasierskiego. Tym razem autor nie zabiera nas jednak do świata komisarz Niny Warwiłow.

18 lipca 2019

NOWOŚĆ

W imię natury, Jędrzej Pasierski

„W imię natury” to historia pewnego prawnika, którego życie w jednej chwili staje na głowie.

19 czerwca 2019

RECENZJA

Roztopy, Jędrzej Pasierski

Polecam „Roztopy” wszystkim, którzy lubią bez reszty zatopić się (nomen omen) w lekturze.

28 lutego 2019

NOWOŚĆ

Roztopy, Jędrzej Pasierski

Po debiutanckim „Domu bez klamek” Jędrzej Pasierski powraca z kolejną książką o Ninie Warwiłow. „Roztopy” ukazały się dziś, pod naszym patronatem.

30 stycznia 2019

NOWOŚĆ

Dom bez klamek, Jędrzej Pasierski

„Dom bez klamek” – historia morderstwa w szpitalu psychiatrycznym – to pierwszy tom z cyklu powieści kryminalnych z Niną Warwiłow. Powieść ukazała się w serii „Ze ...

06 czerwca 2018