Recenzje i wywiady
Częstotliwość, reż. Gregory Hoblit | Częstotliwość, reż. Gregory Hoblit |
| poniedziałek, 06 kwietnia 2009 | |
|
Częstotliwość to kolejny film sensacyjny, w którym pojawia się motyw podróży w czasie. I kolejny jasno pokazujący, że scenarzyści jednak nie dość dobrze radzą sobie z tym tematem. Ale też – mówiąc szczerze – wcale nie jest łatwo stworzyć spójną i przekonującą historię o manipulowaniu czasem. W porównaniu z innym filmem sensacyjnym, w którym istotny jest motyw przemieszczania się w czasie, czyli Déjà vu film Hoblita jest dużo – by tak rzec – spokojniejszy, kameralny. Nie ma w nim za wiele pościgów i scen walki, a przez spory czas Częstotliwość jest nieomal kinem familijnym, opowieścią o pogubionym w życiu facecie (w domyśle – pogubionym, bo nie kierowała nim mocna, męska ręka ojca, który zbyt wcześnie odszedł), który niespodziewanie dostaje szansę bliższego poznania ojca. Bajka? Ano bajka. Właściwie rzecz całą można by zamknąć stwierdzeniem, że albo się tę bajkę „kupuje” albo nie – i nie ma co wydziwiać. Jednak nawet bajka powinna być spójna, a z tym w Częstotliwości bywa różnie. Mniejsza nawet o to, że manipulacje w przeszłości przynoszą natychmiastowy, widoczny gołym okiem dla bohaterów skutek w teraźniejszości. To jeszcze jestem w stanie zaakceptować. Ale wymyślanego na siłę heppy endu już nie. Najpierw sugeruje się w Częstotliwości widzowi, że nie można bezkarnie igrać przeszłością, a potem funduje mu się sielankowe obrazki wielopokoleniowej rodziny (koniec końców życie „zachowują” zarówno ojciec Johna, jak i matka) igrającej wesoło na boisku. Do tego dochodzi jeszcze niezbyt wyrafinowane aktorstwo. Rozumiem, że scenarzysta (zresztą nie pierwszy lepszy, bo Toby Emmerich) do spółki z reżyserem chcieli pewnie odejść od schematu postaci policjanta á la Brudny Harry, ale chyba przekombinowali nieco. John to mimoza a nie policjant, rozdygotany, zrozpaczony, ciągle spoglądający na świat załzawionymi oczyma. I taki właściwie jest przez cały film. Aż dziw, że udaje mu się wyjść cało z opresji. I to właściwie tylko dzięki ojcu, strażakowi-twardzielowi, co płomieniom się nie kłaniał.
Częstotliwość, reż. Gregory Hoblit Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
|


























