Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Wyspa Harpera, odcinek 2/13
Wyspa Harpera, odcinek 2/13
czwartek, 17 września 2009

Pisałem już (zobacz na stronie PK TUTAJ), że 1. odcinek nowego serialu amerykańskiego Wyspa Harpera zaintrygował mnie na tyle, że na pewno będę mu się uważnie przyglądał. Postanowiłem napisać nieco również o 2. odcinku pierwszego sezonu, bo dzieje się w nim, oj, dzieje.

Wesołe towarzystwo zaproszone na ślub Trish i Henry’ego spędza na wyspie kolejny dzień, który – w założeniu – ma być pełen towarzyskich atrakcji (gra terenowa, wieczorne ognisko na plaży połączone z balangą). Ale z godziny na godzinę atmosfera na wyspie się zagęszcza. W czasie porannej przebieżki po lesie Abby Mills natyka się na byłego chłopaka i jego brata, którzy polują na jelenie. Abby robi im awanturę, a mężczyźni rezygnują z polowania, gdy jednak docierają do pozostawionego na leśnej dróżce samochodu, odkrywają, że na jego masce leży jeleń z poderżniętym gardłem a na szybie widnieje zrobiony krwią napis „psychol”. Potem ktoś podrzuca łeb jelenia do łazienki mieszkania Trish i Henry’ego. Zaczyna się poszukiwanie winnych, padają oskarżenia. Zaś w urokliwych lasach wyspy, ktoś (nie jest ukazywany, skrywa się w cieniu) zastawia pułapki na ludzi i zabija ich. Zostaje zabity miejscowy pastor i jedna z zaproszonych na ślub kobiet. Ale to nie koniec – w ciągu dnia Abby spotyka się z mieszkającą na wyspie Kelly; łączy je to, że lata temu matki obu z nich zostały zamordowane przez seryjnego zabójcę. Kelly zwierza się, że widuje tego, kto pozbawił je matek. Abby nie do końca jej wierzy, Kelly nie sprawia wrażenie zbyt stabilnej psychicznie. Ta wieczorem popełnia samobójstwo, wieszając się. Chyba że ktoś jej pomógł…

 Image

 Abby Mills

Przyznam szczerze, że im dłużej trwał 2. odcinek, tym mocniej utwierdzałem się w przekonaniu, że rzecz cała powoli zaczyna zmierzać ku produkcjom – co tu kryć, niezbyt przeze mnie cenionym – Wesa Cravena, czyli "beztroskim", malowniczo ukazywanym masakrom. Co mnie do tego przekonywało? Rosnąca lawinowo liczba trupów i pewna – by tak rzec – niefrasobliwość w prowadzeniu akcji. Jakoś nie mieściło mi się w głowie, że na niewielkiej w końcu wyspie giną kolejne osoby a nikt nie podnosi alarmu. Okazało się, że jednak dałem się podpuścić scenarzystom. Wreszcie Henry dostaje smsa od wuja (przypomnę: zabitego w pierwszym odcinku), z którego wynika, że wuj poznał kobietę życia i musiał nagle z nią wyjechać. Znając wuja, Henry się temu nie dziwi. Wygląda więc na to, nie jest to przypadkowa seria mordów szaleńca, ale zaplanowana „akcja”.

W odcinku 2. dowiadujemy się też coraz więcej o bohaterach, ich przeszłości, teraźniejszych problemach i wzajemnych relacjach. Gdzieś w mroku lasów czai się zło (zły). Podejrzewam, że z odcinka na odcinek losy młodych, na pozór szczęśliwych i beztroskich ludzi coraz bardziej będą się splatać z owym złem…