Recenzje
Boska trucizna, Anton Cziż | PATRONUJEMY: |
|---|
|
| Marta Stasiak | ||
| środa, 28 lipca 2010 | ||
Cziż i tajemnicaAnton Cziż jest Rosjaninem. I to właśnie decyduje o charakterze świetnego kryminału, którego akcja została umieszczona w mroźnym Sankt Petersburgu z 1905 roku.
Autor umieszcza akcję powieści w 1905 roku, w przededniu rewolucji. Mało tego: tworzy kryminał kontrfaktyczny, w którym przedstawia czytelnikowi alternatywne wyjaśnienie jej wybuchu. Główny bohater, Rodion Gregorijewicz Wanzarow, jest radcą kolegialnym, policjantem wydziału śledczego. Ma trzydziestkę na karku, żonę i dwie córeczki-bliźniaczki, świetnie rozpoczętą karierę i poczucie, że jedynym uzasadnieniem jego pracy jest poszukiwanie prawdy. Uważa przy tym, że prawda po prostu leży przed nim, a śledztwo nie doprowadza do jej odkrycia, ale do pozbycia się własnej ślepoty. Jako pracownik wydziału śledczego znajduje się pomiędzy młotem a kowadłem: między Ochraną a Oddziałem Specjalnym Policji, które walczą między sobą o wpływy w polityce. Wazarow polityką się nie zajmuje. Jego działka to śledztwa kryminalne. W ich prowadzeniu pomaga mu zastępca, pozbawiony poczucia humoru rotmistrz Dżurański, dawny kawalerzysta, oraz Lebiediew, kryminolog z zacięciem, pierwszy, który zaczął stosować botaniczną metodę chromatografii w kryminalistyce. Cziż starannie portretuje Sankt Petersburg z początku dwudziestego wieku. Wazarow ma w domu telefon, najnowszy wynalazek, który jego kucharka nazywa „skrzyneczką”, a w odleglejsze miejsca, do których prowadzi do trop, jeździ saniami. Jest też pionierem daktyloskopii oraz zwolennikiem antropometrii, dzięki której schwytał kilku przestępców. Jednak ci, z którymi teraz ma do czynienia , są zbyt przebiegli, by dać się schwytać. Wanzarow ciągle jest o kilka kroków za tajemniczą kobietą w czarnej woalce, której uroda zapiera dech w piersiach wszystkim mężczyznom w zasięgu wzroku. Dwa ciała wcale nie pomagają mu w rozwiązaniu zagadki, a historie o boskim napoju, który pozwala spotkać się ze starożytnym bogiem Somą i stać się nadczłowiekiem jak Faust, prowadzą go do meliny miłośników opium. Tam, rzecz jasna, nie znajduje rozwiązania, chociaż udaje mu się schwytać jedną z podejrzanych. Co wcale nie rozjaśnia sytuacji. Rosyjski literaturoznawca i dziennikarz wykonał mistrzowską robotę, prowadząc czytelnika przez śledztwo, w którym nic się nie wyjaśnia – wręcz przeciwnie, im dłużej trwa, tym bardziej zagmatwane się staje, nie tracąc przy tym na intrygującej zagadkowości. W końcu rosyjski śledczy zdenerwowany własną nieoczekiwaną nieudolnością, stosuje metodę Sokratesa, którego popiersie stoi w jego gabinecie. Czytelnik z dużą przyjemnością może śledzić jego poczynania w sprawie, która ma nie tylko drugie dno, ale również trzecie i czwarte.Równie przyjemna jest staranność, z jaką został napisany kryminał. Cziża cechuje dbałość o drobiazgi. Książka jest podzielona na rozdziały zgodnie z dniami, w których dzieją się kolejne wydarzenia; każdy dzień opatrzony jest króciutkim cytatem z wydarzeń dnia jednej z lokalnych petersburskich gazet. A tłem dla zagadki kryminalnej, oprócz Sankt Petersburga i rodzącej się rewolucji, są filozoficzne rozważania nad różnymi koncepcjami świata i człowieka. Wanzarow nie opowiada się za żadną z nich, pozostając wierny swoim niezależnym od wszystkiego poszukiwaniom prawdy. A jego wysiłki zostają nagrodzone, chociaż nie w taki sposób, jakiego można by się było spodziewać. „Boska trucizna” to dobry pomysł, zaskakująca fabuła, świetny język i mistrzowskie wykonanie. Wydawca zapowiada, że to początek serii. Oby kolejne tomy były równie udane.
Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
|
||
















































THRILLER