Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Gra diabła, Steve Mosby
piątek, 27 maja 2011

Stawką jest życie

Gra diabła jest pierwszą wydaną w Polsce powieścią Steve’a Mosby’ego, ale nie pierwszą jego powieścią w ogóle. Ten brytyjski autor zadebiutował w 2003 roku książką The Third Person, powieść 50/50 Killer (taki jest bowiem oryginalny tytuł Gry diabła) ukazała się cztery lata później. Do jej stworzenia, jak to zwykle bywa, zainspirowała autora rzeczywistość. Otóż pewnego dnia pływał z dziewczyną w oceanie i uniosła ich fala. On pierwszy wyszedł na brzeg i choć wiedział, że powinien wrócić i pomóc towarzyszce, nie mógł się do tego zmusić. Na szczęście udało jej się wydostać. Jednak chyba każdy zastanawia się czasem, co by było, gdyby. Mosby też się zastanowił – i efektem jest właśnie Gra diabła.

Głównym bohaterem powieści jest Mark Nelson, młody policjant, który zostaje przyjęty do zespołu Johna Mercera, będącego wśród policjantów niemal legendą. Mają rozwiązać zagadkę seryjnego mordercy, który w masce diabła włamuje się do domów par, po czym każe im wybierać, kogo ma zabić, a kogo pozostawić przy życiu. Do podjęcia decyzji zmusza ich torturami. Tym razem ginie singiel – czyżby więc morderca zmienił swój modus operandi? A może zabił ktoś inny? Niestety, szybko okazuje się, że „50/50” (bo tak nazywają go policjanci) ma swoje przyczyny, które doskonale pasują do dotychczas realizowanych schematów, i działa coraz bardziej zuchwale. Rośnie nie tylko pajęczyna pozostawiana przez mordercę na miejscu zbrodni; poszerza się również intryga przezeń uknuta. Śmierć – niekoniecznie własna – ma być dla ludzi karą za to, że niedostatecznie kochają. „Nie istnieje coś takiego jak diabeł, są jedynie nieudani ludzie, którzy wyrośli w swoim skrzywieniu” – Morderca 50/50 w swoim nieudaniu przestał jednak przypominać człowieka. I chyba właśnie jego zaskakująca motywacja jest najlepszym elementem Gry diabła.

Powieść jest w zasadzie THRILLERem – można by się pokusić o stwierdzenie, że psychologicznym, choć byłoby to określenie trochę na wyrost. Jest tu seryjny morderca, popełniający okrutne zbrodnie, jest zespół ścigających go policjantów. Trzonem akcji stanowi próba złapania mordercy. Psychologizacja ujawnia się w sposobie kreowania postaci i pogłębionej analizie ich zachowań. Z kolei brutalizacja przedstawionego świata przywodzi na myśl kryminały NOIR.

Oprócz elementów różnych gatunków autor przeplata także różne punkty widzenia. Z pierwszoosobowej relacji poznajemy działania i przemyślenia Nelsona, z relacji trzecioosobowej – przeżycia pozostałych bohaterów. Całość jest podzielona na krótkie rozdziały opatrzone informacją o postaci, z której perspektywy będziemy poznawać wydarzenia, i o dokładnym czasie wydarzeń. Warto bowiem wspomnieć, że akcja właściwa rozgrywa się w ciągu jednego dnia i nocy (co jest akurat plusem – odliczanie do świtu doskonale buduje napięcie). Brak chronologii, z którym mamy do czynienia, nie jest zbyt uciążliwy.

Ale oczywiście nie obyło się bez usterek. Tu jest ich całkiem sporo. Począwszy od tych absolutnie niezależnych od autora (choćby okładka, pasująca bardziej – i grafiką, i typografią – do romansu niż do thrillera), skończywszy na niedociągnięciach stylistycznych (na przykład rozwlekłych, a całkowicie zbędnych opisach – czy wiadomość, jakiej wielkości był parking, wnosi coś do akcji?) i słabą konstrukcję głównego bohatera, który niestety jest mało wiarygodny. Dużo ciekawiej niż Mark Nelson – młody, ambitny oficer z przebłyskami geniuszu, oczywiście przychodzącymi zawsze w odpowiednim momencie i zawsze na ostatnią chwilę – prezentuje się jego szef, John Mercer, człowiek tuż po załamaniu nerwowym, który poświęca wszystko, co dla niego ważne, by złapać mordercę. Nie przekonuje również zakończenie – trudno w nie uwierzyć. Ale może to tylko moje zdanie?

Ewa Wrona

Gra diabła
Steve Mosby
Przekład: Adrian Napieralski
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Poznań 2011
Liczba stron: 376