Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Kobieta bez twarzy, Anna Fryczkowska
czwartek, 21 lipca 2011

Tu czai się zło

Anna Fryczkowska jest scenarzystką, dziennikarką i autorką dwóch powieści obyczajowych: Strasznych historii o otyłości i pożądaniu i Trafionej-zatopionej. Jej nowa powieść, Kobieta bez twarzy, ukazała się w serii Asy kryminału Wydawnictwa Prószyński. Dlaczego mam wątpliwości co do takiej klasyfikacji gatunkowej tej książki – o tym za chwilę.

ImageNowa powieść Fryczkowskiej to historia blisko czterdziestoletniej Hanny Cudny, dziennikarki, która po samobójczej śmierci męża wyprowadza się z dwójką dzieci, ośmioletnią Miśką i trzynastoletnim Maksem, z Warszawy do Świątkowic, wsi, w której spędzała wakacje jako nastolatka. Po przyjeździe okazuje się, że zamiast świeżego powietrza, miłych sąsiadów i wyczekiwanego spokoju trafia na powietrze skażone wyziewami z lokalnej garbarni, trzech niechcianych adoratorów i tajemnicze morderstwa.

Tyle okładka. Opis nań zamieszczony nastroił mnie dosyć sceptycznie. Wszak nie pierwszy to raz w polskiej literaturze kobieta po rozstaniu z mężczyzną, z dzieckiem (dziećmi) i „bagażem doświadczeń”, jak to się szumnie zwie, ucieka na wieś. Tutaj, w atmosferze sielanki, powinna wedle wszelkich reguł spotkać nową miłość i odzyskać spokój duszy. Na szczęście Fryczkowska odchodzi od utartych schematów. Świątkowice to nie Kochanowskiego „wieś spokojna, wieś wesoła” – to miejsce jak każde inne na świecie, gdzie ludzie kłamią, oszukują i zrobią wszystko dla pieniędzy. Tu czai się zło – choć brzmi to niczym slogan reklamowy HORRORu klasy C, taka jest prawda. Nie wiadomo, komu można zaufać. Każdy mieszkaniec wsi ma swoje ciemne sekrety, mniejsze lub większe. Mało tego, Hanka zaczyna czuć się osaczona, kiedy jako „nowa” staje się obiektem pożądania trzech mężczyzn: młodego nauczyciela wychowania fizycznego, policjanta-osiłka i starego wioskowego kawalera.

Gatunek też nie jest typowy dla powieści o poszukiwaniu spokoju na wsi. To powieść kryminalna – choć, jak już wspomniałam, tak jednoznaczne przyporządkowanie budzi moje wątpliwości. Są bowiem w Kobiecie bez twarzy elementy powieści obyczajowej, jest też wątek społeczny. Fryczkowska pozwala czytelnikom poznać realia polskiej wsi. Nie tej sielankowej, wyidealizowanej, ale prawdziwej: brudnej, zamieszkanej przez wścibskich ludzi o ciasnych poglądach – ale za to gotowych wyciągnąć w każdej chwili pomocną dłoń, bo przecież „teraz ja pomogę jemu, następnym razem on mnie”. Polska rzeczywistość jest w Kobiecie bez twarzy potraktowana dość brutalnie – ale czy nie tak wygląda naprawdę?

Jest także w Kobiecie bez twarzy coś z horrorów – atmosfera grozy i osaczenia, budowana między innymi przez wprowadzenie drugiego narratora (obok głównej bohaterki, Hanki) – ośmioletniej Miśki. Jako dziecko momentami nie jest ona w stanie odróżnić rzeczywistości od wytworów wyobraźni, a co za tym idzie, czytelnik również nie zawsze wie, co jest prawdziwe.

Jedyne, co może w tej powieści przeszkadzać, to zachwiane proporcje. Dlaczego? Otóż seria Asy kryminału wymaga, by powieść w niej wydana była faktycznie kryminałem. Tymczasem Kobieta bez twarzy to powieść obyczajowa z silnym wątkiem kryminalnym, który jednak na tle perturbacji osobistych głównej bohaterki rozmywa się. Ale, z drugiej strony, czy nie tak właśnie wyglądają kryminały skandynawskie, z powieściami Mankella i Fossum na czele?

Ewa Wrona

Kobieta bez twarzy
Anna Fryczkowska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Liczba stron: 416