Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Przestępstwo, Ferdinand von Schirach
piątek, 19 sierpnia 2011

Wina i kara

Bardzo ostrożnie podchodzę do „bestesellerów”, „najgłośniejszych książek ostatnich lat” i innych „najlepszych powieści od czasów [tu wstawić nazwisko najpopularniejszego twórcy danego gatunku]”. Znalazłszy więc na okładce Przestępstwa Ferdinanda von Schiracha informację, że książka sprzedała się w Niemczech w półmilionowym nakładzie, a prawa do jej wydania kupiło kilkudziesięciu wydawców z całego świata, skrzywiłam się. Do przeczytania skłoniły mnie jednak dwie rzeczy: interesujący opis i… minimalistyczna okładka. Tak, tak, wiem, nie ocenia się książki po okładce. Ta jednak jest na tyle interesująca, że musiałam koniecznie sprawdzić, czy treść jej dorównuje.
 
ImageFerdinand von Schirach jest adwokatem, znanym w Niemczech obrońcą. Przestępstwo to zbiór opowiadań, w których opisuje swoje zawodowe doświadczenia (ubrawszy je uprzednio w literacką formę, by nie zdradzać tajemnicy adwokackiej). Historie są różne – od morderstw, przez kradzieże, po bezczeszczenie zwłok. Różni są też przestępcy – są wśród nich złodziej, prostytutka, ale też szanowany lekarz czy utalentowana wiolonczelistka. Jak to się więc stało, że wszyscy kończą jako przestępcy? Von Schirach poszukuje odpowiedzi na to pytanie. I znajduje tylko jedną (jak słusznie zauważyła recenzentka „Der Spiegel”, Susanne Beyer): zbrodnia stanowi konsekwencję życia, a zarazem przypadek. Przestępca niekoniecznie jest zły – czasami to całkiem przeciętny człowiek, doprowadzony przez okoliczności do granic możliwości (Fähner), czasem życiowy nieudacznik (Cierń), a kiedy indziej – cwaniaczek (Tanata i jego czarka). Bywa i tak, że bohaterem opowiadania nie jest nawet przestępca (Jeż). Większość postaci łączy to, że będąc sprawcami, są – paradoksalnie – ofiarami. Dokonywanych przez siebie wyborów bądź nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.
 
Choć autor jest adwokatem, nie skupia się na opisie rozprawy (w kilku opowiadaniach nawet do niej nie dochodzi). Ważniejsze dla niego jest to, co doprowadziło do samego przestępstwa. We wstępie stwierdza: „piszę o człowieku, jego klęsce, winie i wielkości” – choć brzmi to patetycznie, jest prawdziwe. Von Schirach umiejętnie tworzy proste historie, pisane zwięzłym językiem. Dzięki temu niektóre opowiadania zbliżają się wręcz - formą i przesłaniem - do przypowieści. Może jednak przerazić, że całe życie człowieka można pokazać na kilku stronach…
 
Na plus trzeba von Schirachowi zaliczyć to, że choć treść wszystkich opowiadań tomu oscyluje wokół tego samego schematu (to, co doprowadziło do zbrodni – zbrodnia – rozprawa), każde z nich jest inne. Czasami autor zaburza chronologię wydarzeń, innym razem zmienia perspektywę, a bywa i tak, że sam do końca nie wie, co doprowadziło do określonych wydarzeń – więc siłą rzeczy nie może ujawnić tego czytelnikom. Zaznacza jednak, że: „To scenarzyści wymyślili zdanie komisarza policji kryminalnej, że jakieś rozwiązanie jest proste. Prawda wygląda odwrotnie. Co oczywiste, to również prawdopodobne. I prawie zawsze też trafne”.
 
Wspólna dla wszystkich opowiadań jest postać narratora (którego tutaj możemy chyba utożsamić z autorem), obrońcy, obrazowo określającego pełnioną przez siebie funkcję: „Pewien funkcjonariusz policji powiedział kiedyś sędziemu jednego z trybunałów federalnych, że obrońcy to tylko hamulce wozu sprawiedliwości. Sędzia odparł, że wóz bez hamulców jest do niczego”.
 
A na koniec – przepraszam – mała prywata. Nietrudno zauważyć, że leitmotivem Przestępstwa jest jabłko (jedzone, wręczane, obserwowane…). Ni w ząb jednak nie rozumiem ostatniego zdania, brzmiącego: „To nie jest jabłko”. Może ktoś zechce mi je wyjaśnić?
 
Ewa Wrona
 
 
Przestępstwo
Ferdinand von Schirach
Przekład:
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2011